Zondacrypto posiada 4500 BTC, ale tak naprawdę ich nie ma, a odzyskanie tych środków (wartych przeszło miliard złotych) zależy od odnalezienia człowieka, który zaginął 4 lata temu - mniej więcej to powiedział w czwartek prezes giełdy Przemysław Kral. Obserwuję ten rynek od 8 lat i jeszcze nigdy nie widziałem takiego zarządzania kryzysem.


Tę opinię, trzeba zacząć od faktów. W czwartek 16 kwietnia prezes Zondacrypto Przemysław Kral opublikował 18-minutowe oświadczenie na platformie X. Przede wszystkim skarżył się w nim na medialny i polityczny atak oraz nielegalne działania KNF i ABW wymierzone w jego biznes.
Narracja nieco zmieniła się w stosunku do poprzednich nagrań. Kral mówi, że żaden bank nie wytrzymałby takiego natężenia wypłat. Tyle tylko, że Zondacrypto nie jest bankiem. Ma środki klientów albo ich nie ma.
Przemysław Kral o sprawozdaniach spółki: "absolutna bzdura"
W oświadczeniu jest fragment, który może odnosić się m.in. do artykułu Bankier.pl: "Pojawiają się raporty osób, które twierdzą, że użyliśmy środków klientów, że udzieliliśmy pożyczki na 75 mln złotych. Absolutne totalne bzdury. To są raporty osób, które nie mają albo wiedzy albo robią to intencjonalnie".
Słowa te mogą dotyczyć też pana Krala, który sam podpisał sprawozdanie finansowe za 2024 rok. Jest w nim napisane wprost "środki klientów są dalej inwestowane zarówno krótko-, jak i długoterminowo" - wtedy giełdzie pozwalał na to regulamin.

W obliczu trwającej kampanii wymierzonej w @zondacrypto publikuję oświadczenie, w którym odnoszę się do kulis motywowanego politycznie ataku na naszą giełdę.
— Przemysław Kral (@przemyslaw_kral) April 16, 2026
Podjąłem decyzję o upublicznieniu adresu portfela zawierającego 4500 bitcoinów o wartości 330 milionów dolarów, by uciąć… pic.twitter.com/iGel5749am
Dalej prezes Zondacrypto sięga do wspomnianego sprawozdania i myli zysk z przychodami. Przychody, owszem, wyniosły ponad 34 mln EUR, ale za prawie 3/4 tej kwoty odpowiadał własny token giełdy.
Bez niego spółka zamknęłaby rok na minusie, ponieważ na podstawowej działalności operacyjnej straciła wtedy 13,3 mln EUR. Rozmawiamy cały czas o sprawozdaniu za 2024 rok. Nowe za 2025 rok Zondacrypto powinna złożyć do 30 czerwca. Mam nadzieję, że to zrobi i zobaczymy, czy sytuacja w spółce się poprawiła.
Po wyliczeniach przychodów, zysków i przyznaniu, że zarobione pieniądze zostały wydane "na promocję, reklamę, inne rodzaje działalności", Przemysław Kral mówi: "a pożyczka? Pożyczka jest udzielona naszemu podmiotowi z grupy, który realizuje całe zaplecze techniczne."
Przepraszam, ale czy kilka minut wcześniej nie mówił pan, że doniesienia o pożyczce na 75 mln złotych to absolutna bzdura?
To jednak nieistotne, bo później przechodzimy do prawdziwej bomby.
4500 bitcoinów Schrödingera. Zondacrypto dolewa benzyny do ognia
To najważniejsza część nagrania:
"A teraz wyjaśnienie, na które prawdopodobnie wszyscy czekają, odnośnie części środków klientów, mam tutaj dokument, którym dysponuję, który został sporządzony, w którym to Sylwester Suszek oświadcza co stanowi aktywa spółki w momencie kiedy ją sprzedaje, w momencie kiedy przestaje być prezesem" - mówi Przemysław Kral, pokazując na sekundę jakiś wydruk.
Zatrzymajmy się na moment - właśnie wróciliśmy do 2021 roku, kiedy Sylwester Suszek sprzedaje BitBay.
"Jednym z adresów, które oświadcza, że należy do spółki, jest adres, na którym znajduje się 4500 bitcoinów, ten adres zostanie tu wklejony, można go sprawdzić, te bitcoiny się tam znajdują" - mówi Kral i na ekranie faktycznie pojawia się adres portfela BTC.
"Jest to adres we wszystkich audytach, które zostały przeprowadzone, który został zweryfikowany przez audytorów. Kiedy Sylwester ma zgodnie z tymi dokumentami przekazać klucze prywatne do tego adresu, zamiast to zrobić, znika. Zatem do tych wszystkich, którzy twierdzą, że miałem cokolwiek wspólnego z zaginięciem Sylwestra, to jest koronny argument, że najbardziej mi zależy na tym, żeby Sylwester się odnalazł, być może to ogląda, apeluję, żeby wykonał umowę i żeby przekazał klucze prywatne do tego adresu" - mówi prezes Zondacrypto.
Sylwester Suszek był widziany po raz ostatni w marcu 2022 roku i według wielu osób, m.in. jego siostry, nie żyje. Przemysław Kral w ciągu 1,5 minuty przyznał się do tego, że Zondacrypto od 4 lat podaje audytorom adres portfela, do którego nie ma dostępu, że ten portfel jest istotny z punktu widzenia odzyskania środków przez klientów i apeluje do zaginionego, by wywiązał się z umowy.
Dla wyjaśnienia: blockchain bitcoina jest przejrzysty. Adresy takie jak ten podany przez Przemysława Krala, może wyszukać i sprawdzić każdy - faktycznie są w nim 4503 bitcoiny. Ale blockchain nie mówi nic na temat, do kogo one należą. Te środki - warte na dziś dzień 1,2 mld zł - może kontrolować tylko ta osoba, która posiada klucz prywatny. Bez niego to 4500 BTC jest nie do ruszenia. Jeżeli od tych środków zależy spłacenie klientów giełdy, to nadzieje na pomyśle zakończenie sprawy drastycznie spadają.
Co więcej istnieją poważne przesłanki do tego, żeby sądzić, że nigdy nie był to portfel BitBaya, Zondy ani Suszka. Według historii na blockchainie ostatnie operacje związane z tym adresem miały miejsce w 2016 roku. Nikt nie ruszał jego zawartości od 10 lat.
Jak pisałem na wstępie, nigdy nie widziałem takiego zarządzania kryzysowego w przypadku żadnej giełdy kryptowalut, po żadnym ataku hakerskim, awarii, czy wyprowadzeniu środków. Nawet winni mieli bardziej wiarygodne wymówki, by przekonywać klientów, że problemy są przejściowe.
Oświadczenie Przemysława Krala zostało nagrane w pomieszczeniu, które było również tłem jego wcześniejszych zdalnych rozmów i wywiadów dostępnych w sieci. Odnosi się do aktualnych wydarzeń, więc prawdopodobnie prezes nadal przebywa w Monako. Najwyraźniej nie zamierza uciekać i czeka aż na jego progu pojawi się Sylwester Suszek z kluczem do odzyskania środków przez klientów Zondacrypto.



























































