Poniedziałkowe mocne spadki na Selvicie były okazją nie tylko do niespokojnego obgryzania paznokci przez akcjonariuszy spółki, ale i do zakupów. Z tej ostatniej okazji skorzystał m.in. prezes firmy.
Selvita była niewątpliwie spółką dnia podczas wczorajszej sesji. Po informacji o tym, że Amerykańska Agencja ds. Żywności i Leków (FDA) nakazała Selvicie zawieszenie badania klinicznego fazy I/II leku SEL24, akcje krakowskiej firmy taniały około poniedziałkowego południa o przeszło 20 proc. Później ograniczyły wprawdzie zasięg spadków nawet do 8 proc., po słabszej końcówce ostateczny wynik sesji wyniósł jednak -17,2 proc. Powodem decyzji FDA była śmierć jednego z pacjentów, który testował lek.
Wspominane odbicie notowań to m.in. zasługa insiderów. Akcji spółki na wczorajszych spadkach dokupowali prezes, wiceprezes i prokurent. Najwięcej z nich wydał ten pierwszy, Paweł Przewięźlikowski. Zakupił on w kilkudziesięciu transakcjach łącznie 11 152 akcji za średnią cenę 45,72 zł, a więc na całość przeznaczył przeszło 0,5 mln zł. Pozostała dwójka zakupy robiła zdecydowanie mniejsze. Wiceprezes Sieczkowski zakupił 400 akcji po średniej cenie 39 zł, prokurent Nocuń zaś 900 akcji po średniej cenie 44,04 zł.
Transakcje te to dowód na to, że zarząd wierzy w pozytywny finał sprawy i sygnał uspokajający dla akcjonariuszy. Sama Selvita drożeje dziś o 4,6 proc. Wprawdzie do odrobienie strat z wczoraj wciąż daleko, wydaje się jednak, że sygnał podziałał.
Ryzyko wciąż istnieje
Warto jednak dodać, że insiderzy mieli - kolokwialnie mówiąc - za co kupować. W kwietniu tego roku dziewięciu akcjonariuszy spółki zasiadających w jej organach, w tym kupująca wczoraj trójka, zgłosiło chęć sprzedaży 4,73 proc. udziałów w spółce w procedurze przyspieszonej budowy księgi popytu (ABB). Przykładowo prezes Przewięźlikowski sprzedał wówczas 268 867 akcji po cenie 55 zł za sztukę. Łącznie daje to kwotę 14,8 mln zł, przy której suma wczorajszych zakupów wydaje się niewielka.

Nie można także zapominać, że sprawa SEL24 wciąż nie jest zamknięta. To flagowy projekt spółki i każde opóźnienie jest tutaj istotne. Ile może ono potrwać w związku z decyzją FDA? Zarząd przekonuje, że mediana opóźnień w takich przypadkach to 2-3 miesiące, a więc nie tak znowu wiele. Istnieje jednak również ryzyko, że nie uda się udowodnić braku związku SEL24 ze śmiercią wspomnianego pacjenta. Wprawdzie przyjmował on wiele środków i był poważnie chory, lecz warto mieć świadomość ryzyka tego, że z punktu widzenia Selvity sprawa może - choć, jak wskazuje zarząd, nie powinna - się rozrosnąć i jeszcze mocnej uderzyć w projekt. Stąd na akcjach krakowskiej spółki zapewne emocji w najbliższym czasie nie będzie brakowało.
Adam Torchała































































