Badanie, które przeprowadzono w Wilekiej Brytanii, miało pomóc organizacjom charytatywnym w zrozumieniu powodów, dla których wielu obywateli Wysp Brytyjskich nie angażuje się w działalność społeczną. Zapewne nikt nie spodziewał się, że poza tradycyjnymi powodami, jak choćby brak czasu czy zbytnie przemęczenie własną pracą, ankietowani wymienią również strach przed oskarżeniem o pedofilię. Aż 13% ankietowanych przyznało, że nie podjęliby się pracy z dziećmi, bo zrodziłoby to podejrzenia ze strony ich otoczenia o niecne zamiary wobec podopiecznych.
Histeria wywołana strachem przed pedofilami, była dotychczas rozpowszechniona w Stanach Zjednoczonych, gdzie dochodziło do sytuacji, w których kąpanie własnych dzieci uznawano za objaw pedofilii. Z takim podejściem nietrudno zrozumieć obawy Brytyjczyków. Jednak jak uspokaja prof. Zbigniew Lew-Starowicz, w rozmowie dla portalu kidproject.pl, realne zagrożenie nie jest wcale aż tak wielkie: - Nie wpadajmy w panikę i nie traktujmy wszystkich mężczyzn jako potencjalnych agresorów. Na 100 mężczyzn skłonności pedofilne ma 6, a realizuje je mniejszość.
Tosia































































