W Polsce wystawianych jest coraz więcej zaświadczeń lekarskich z kodem „C”, czyli z tytułu czasowej niezdolności do pracy spowodowanej nadużyciem alkoholu – wynika z danych ZUS. Od stycznia do września br. ich liczba wzrosła o prawie 7 proc. w porównaniu z analogicznym okresem 2024 roku. Blisko połowa zaświadczeń dotyczyła osób w wieku 35-49 lat.


W ciągu pierwszych trzech
kwartałów 2025 roku wydano 7,6 tys. zaświadczeń lekarskich z kodem C, czyli
dotyczących czasowej niezdolności do pracy spowodowanej nadużyciem alkoholu –
wskazują dane ZUS. Oznacza to wzrost o 6,9 proc. w porównaniu z analogicznym
okresem ubiegłego roku, kiedy liczba takich przypadków wyniosła 7,1 tys. Ponad jedną
trzecią tych zwolnień wydano na okres od jednego do pięciu dni.
W podziale na województwa, od stycznia do września br. najwięcej zaświadczeń
wystawiono w województwie mazowieckim – ponad 1 tys. (13,1 proc. wszystkich
w kraju), w wielkopolskim – 854 (11,2 proc.) oraz w śląskim – 840 (11 proc.).
Wyraźny sygnał ostrzegawczy
Jak twierdzi Michał Murgrabia z platformy ePsycholodzy.pl. wzrost rok do roku o niespełna 7 proc. nie jest jeszcze alarmujący, jednak stanowi wyraźny sygnał ostrzegawczy, że problem ten wciąż realnie istnieje i nie ulega osłabieniu.
– To raczej wskaźnik utrzymującego się zjawiska niż nagłego kryzysu. Jednocześnie te dane mogą świadczyć o rosnącej świadomości społecznej i większej otwartości, zarówno po stronie lekarzy, jak i pracowników, na rzetelne zgłaszanie rzeczywistych przyczyn niezdolności do pracy – uważa psycholog.
Koszt dla pracodawcy
Według Szymona Witkowskiego, pełnomocnika zarządu Pracodawców RP ds. dialogu społecznego, chory pracownik nie powinien świadczyć pracy, a w przypadku alkoholu może dotyczyć to choćby względów bezpieczeństwa samego pracownika i osób trzecich.

– Zwolnienie to problem z organizacją pracy, koniecznością znalezienia zastępstwa, ale jest to też bezpośredni koszt finansowy dla pracodawcy – uważa Szymon Witkowski.
Zdaniem Michała Pajdaka, wykładowcy akademickiego i eksperta z platformy ePsycholodzy.pl, problem ten realnie wpływa na rynek pracy i kondycję firm.
– To sygnał, że alkohol nadal jest czynnikiem ograniczającym produktywność i stabilność zatrudnienia. Nawet jeśli mówimy o niewielkim odsetku wszystkich zwolnień, skumulowany efekt gospodarczy jest zauważalny. Dla gospodarki taka skala absencji oznacza utratę tysięcy dni pracy, a więc też spadek efektywności i tempa realizacji zadań. W dłuższej perspektywie może to też wpływać na wyniki finansowe i morale zespołów – uważa Michał Pajdak.
Najwięcej krótkich zwolnień
Okazuje się, że L4 z kodem C najczęściej dotyczyły krótkich nieobecności w pracy. Aż 2,7 tys. z nich obejmowało absencję trwającą od 1 do 5 dni, co stanowi 35 proc. wszystkich przypadków. Kolejne 2,1 tys. zaświadczeń dotyczyło zwolnień na 6-10 dni (27,3 proc.), podobnie jak na okres od 11 do 20 dni (również 27,3 proc.). Rzadziej wystawiano zwolnienia lekarskie na 21-30 dni - 576 przypadków (7,5 proc.), na 31-33 dni - 90 przypadków (1,2 proc.) oraz na 34 dni i więcej - 124 przypadki (1,6 proc.).
W pierwszych trzech kwartałach tego roku 5,9 tys. najwięcej zwolnień z powodu alkoholu wystawiono mężczyznom (77,6 proc.), a 1,7 tys. kobietom (22,4 proc.).
Nie wytrzymują presji?
Według danych ZUS w pierwszych trzech kwartałach 2025 roku najwięcej takich zaświadczeń dotyczyło osób w wieku 40-44 lat - 1,4 tys. (18,1 proc.) –. Kolejne miejsca zajęły grupy wiekowe 35-39 lat oraz 45-49 lat - po 1,2 tys. zaświadczeń (po 15,4 proc.). Najmniej zwolnień dotyczyło najmłodszych pracowników, w wieku do 19 lat - 33 przypadki (0,4 proc.), oraz osób powyżej 65. roku życia - 75 przypadków (1 proc.).
– Największy odsetek tego typu przypadków dotyczy grupy będącej w szczycie aktywności zawodowej i społecznej. To osoby najbardziej obciążone obowiązkami, zarówno zawodowymi, jak i rodzinnymi. To, w połączeniu z presją, stresem i często siedzącym trybem życia, sprzyja sięganiu po alkohol jako formę odreagowania. To nie jest przypadek, iż właśnie ta grupa wiekowa dominuje w statystykach. To etap życia, w którym ryzyko zachowań kompensacyjnych, w tym nadużywania alkoholu, jest szczególnie wysokie – podsumowuje psycholog Michał Murgrabia.
KW





























































