REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Praca i podróże po amerykańsku – Work and Travel

2008-04-10 15:31
publikacja
2008-04-10 15:31
Wszyscy, którzy chcieliby w te wakacje pracować za granicą, mają ostatnią szansę, by zastanowić się nad udziałem w programie Work and Travel. Oferuje on możliwość legalnej pracy połączonej z wakacjami w USA.

Work and Travel to program nadzorowany przez Departament Stanu USA, skierowany do studentów z całego świata. Wystarczy posiadać aktualną legitymację studencką (nie jest istotny rok, rodzaj i tryb studiów) oraz mieć więcej niż 18 i mniej niż 30 lat. Niezbędna jest również przynajmniej komunikatywna znajomość angielskiego – umiejętności językowe są sprawdzane podczas rozmowy bądź egzaminu. Nie bez znaczenia są cechy kandydata: otwartość, ciekawość świata, odwaga wobec nowych wyzwań.

Wyjazdy są najczęściej organizowane podczas wakacji – wtedy najłatwiej jest otrzymać wizę. Zdarzają się jednak oferty pracy w innych miesiącach niż letnie. Niezmienny pozostaje okres, na jaki możemy wyjechać. Studencka wiza pozwala na 3 – 4 miesiące legalnej pracy i dodatkowe 30 dni pobytu bez prawa do zatrudnienia.

Jak wyjechać?

Wyjazdy na Work and Travel mają w swojej ofercie dziesiątki organizacji, firm i biur podróży. To one pomagają znaleźć pracodawcę, pośredniczą w uzyskaniu wizy i opiekują się studentem podczas pobytu w Stanach.

Wystarczy, jeśli wpiszemy w wyszukiwarkę frazę „work and travel” lub odwiedzimy Biuro Karier swojej uczelni, by z łatwością znaleźć najlepszą dla siebie ofertę. Różnią się one ceną, dostępnymi ofertami pracy, ale procedura rejestracji z reguły wygląda podobnie. Musimy odwiedzić stronę biura, za pośrednictwem którego zdecydujemy się wyjechać, wypełnić formularz zgłoszeniowy i oczekiwać na kontakt ze strony konsultanta. To z jego pomocą wybierzemy pracodawcę i przejdziemy kolejne kroki rekrutacji. On też poinformuje nas, jakie dokumenty powinniśmy przygotować, by starać się o konkretną posadę. Najczęściej są to: CV i list motywacyjny po angielsku (czasem wymagane jest tłumaczenie przez tłumacza przysięgłego), zaświadczenie z uczelni potwierdzające status studenta, kilka zdjęć (od 2 do 5), ksero paszportu, który musi pozostawać ważny minimum pół roku po planowanej dacie powrotu.

Oferty pracy są naprawdę różnorodne. Do tych najczęściej spotykanych zaliczają się prace w hotelach, restauracjach, na budowach, w parkach rozrywki. Oczywiście, to jaką otrzymamy, zależy w dużej mierze od stopnia znajomości języka.

- Biura zwykle pomagają znaleźć pracę lub oferują programy „self placement”, gdzie samemu szuka się pracodawcy – opowiada o swoich doświadczeniach Monika, zeszłoroczna uczestniczka Work and Travel. – Nasze biuro zorganizowało targi pracy i samemu można było wybrać pracodawcę, porozmawiać i podpisać umowę.

Gdy będziemy mieli już zapewnioną pracę, należy postarać się o wizę. Od pośrednika otrzymamy wszelkie potrzebne dokumenty i wnioski, a sami musimy udać się z paszportem do amerykańskiego konsulatu. Studencką wizę J-1 otrzymuje ok. 98% zgłaszających się do programu. Pozwala ona na 4 miesiące pracy i dodatkowe 30 dni legalnego pobytu bez prawa do pracy. Gdy już ją zdobędziemy, musimy wystąpić o przyznanie numeru Social Security (odpowiednik naszego numeru PESEL i NIP), który jest podstawą legalnej pracy w USA.

Wyjazd będzie nas kosztował 5 – 8 tysięcy złotych. Na tę kwotę składa się wpisowe (około 500 zł), opłata za udział w programie (1200 zł.), ubezpieczenie (organizator zapewnia je na 4 miesiące – jeśli zdecydujemy się pozostać dłużej, musimy je samodzielnie przedłużyć), przelot do Stanów (1200 – 1700 zł.). Opłaty są oczywiście uzależnione od biura, za pośrednictwem którego wyjeżdżamy. Sporo gotówki pochłania czas pobytu w USA do pierwszej wypłaty: opłata za mieszkanie, wyżywienie, przejazdy. Kwota ta może sięgnąć nawet 2000 zł. W wyjazd zainwestować trzeba sporo, jednak wydatek zwraca się z nawiązką.

A na miejscu...

Przelot do Stanów możemy zorganizować samodzielnie lub za pośrednictwem biura. Podobnie jest z zakwaterowaniem. Większość uczestników samodzielnie szuka mieszkania, bo taka opcja jest tańsza. Jeśli jednak wybieramy się do Stanów po raz pierwszy, warto zdać się na pomoc organizatorów.

- Mnie i moim znajomym mieszkanie zorganizował pracodawca. Mieszkaliśmy w jednym akademiku, a później w hotelu – mówi Monika. - Takie rozwiązanie zapewniało świetną integrację, ale z drugiej strony pracodawca miał nad nami kontrolę, no i nie mogliśmy robić zbyt wielu imprez.

Specyfika pracy i życia jest różna w zależności od pracodawcy i stanu, do którego wyjeżdżamy. Większość organizatorów przygotowuje informatory, dzięki którym możemy poznać wstępne wymagania wobec pracowników, zwyczaje, rady, jak zachować się w różnych nieprzewidzianych sytuacjach.

Praca na jeden etat to około 40 godzin tygodniowo. Po przylocie możemy próbować zmienić zajęcie na własną rękę bądź szukać dodatkowego, jednak taki fakt musimy zgłosić pierwszemu pracodawcy i organizatorowi wyjazdu.

Pracując w Stanach, zarobimy minimum 5,5 $ za godzinę, jednak najczęściej stawka waha się między 6 a 9 $. Osoby pracujące na stanowiskach umożliwiających otrzymywanie napiwków otrzymają nieco mniej wynagrodzenia podstawowego. Jednak nie tylko o pieniądze tu chodzi. Wiele osób przez miesiąc po zakończeniu pracy podróżuje po USA i Meksyku, zwiedza kraj, zawiera nowe znajomości.

– Mój pobyt w Stanach to była kompletna klapa z finansowego punktu widzenia – mówi Marek, student IV roku politologii. – Mimo to, wyjazd uważam za udany, bo szczerze mówiąc nie nastawiałem się na kasę tylko na zwiedzanie. A zwiedziłem mnóstwo przepięknych miejsc. Chyba nawet za dużo... Zwiedzałem z taka intensywnością, że do kraju przyjechałem chorobliwie wyczerpany. Kiedy jednak widzę na regale w Empiku album z cudami świata, to mam świadomość, że kilka z nich miałem okazję zobaczyć na własne oczy - wodospady Niagara, Wielki Kanion, Dolina Śmierci, Park Narodowy Łuków Skalnych, Park Yosemitee, gigantyczne sekwoje, a oprócz tego miasta: Vegas, L.A., Nowy York, San Francisco – czy to nie jest cudowne? – zachwyca się Marek.

Podczas gdy jedni spędzają w Stanach wakacje życia, inni od razu wracają do kraju, by tu wydać zarobione pieniądze. Dla jednych i drugich czas spędzony w USA to cenne doświadczenie i przeżycie, które na długo pozostanie w pamięci.

Paulina Strumidło
Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (3)

dodaj komentarz
~pps
Masz rację.

"Mój pobyt w Stanach to była kompletna klapa z finansowego punktu widzenia"

teraz pobyt w USA to "mega" klapa finansowa do której się dopłaca

1. To było przy kursie dolara 2,8 zł (Teraz dolar jest 30% tańszy)
2. Podróżowanie po USA stało się potwornie drogie (ceny paliw), kto
Masz rację.

"Mój pobyt w Stanach to była kompletna klapa z finansowego punktu widzenia"

teraz pobyt w USA to "mega" klapa finansowa do której się dopłaca

1. To było przy kursie dolara 2,8 zł (Teraz dolar jest 30% tańszy)
2. Podróżowanie po USA stało się potwornie drogie (ceny paliw), kto był choć raz wie o czym mówię,
3. Żywność zdrożała (a to jest główny składnik kosztów)

Moje obliczenia są takie: aby zarobić na czysto 2000$ to trzeba pracować 10 h dziennie (nawet w weekendy) przez 3 miesiące.

Tylko gdzie znajdziesz wtedy czas na zwiedzanie?
~michal
oj nie,
tak jak w artykule- najlepsze wakacje w zyciu( to oczywiscie do czasu, jestem studentem).
~tmuz
dokładniej : wyzysk po jankesku. syf i bagno.

Powiązane: Wizy do USA dla Polaków

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki