W trzecim kwartale na świecie kupiono 915 ton złota. To o 9% mniej niż przed rokiem i najmniej od trzeciego kwartału 2009 roku – poinformowała Światowa Rada Złota. Przyczyną był mniejszy napływ gotówki do funduszy ETF.
W przypadku każdego zwykłego surowca taka informacja miałaby zapewne negatywny wpływ na ceny. Ale w przypadku złota bieżąca sprzedaż i bieżąca produkcja nie mają istotnego znaczenia. Jest tak, ponieważ złoto jest surowcem specyficznym - w przeciwieństwie do wszystkich innych prawie nie zużywa się w procesie produkcji. Prawie całe złoto wydobyte od początku istnienia ludzkiej cywilizacji (ok. 180 tys. ton) cały czas jest dostępne jako sztabki, monety czy biżuteria.
W tym ujęciu nieco ponad tys. ton złota, które rocznie zmieniają właściciela, jawi się jako wielkość bez większego znaczenia. Stąd też rynek ze stoickim spokojem przyjął najnowszy raport Światowej Rady Złota (World Gold Council – WGC), według którego w trzecim kwartale 2017 roku kupiono najmniej złota od ośmiu lat.
Indie znów wojują ze złotem
Znaczenie tego faktu maleje tym bardziej, gdy wgryziemy się głębiej w raport WGC. Popyt na złoto jubilerskie był ledwie o 3% niższy niż rok wcześniej i wyniósł 478,7 ton. O ile Chińczycy kupili o 13% więcej złotej biżuterii niż przed rokiem, to w Indiach sprzedaż spadla aż o 25%. Jak to zwykle w Indiach przyczyną były działania lokalnych władz, które od kilku lat prowadzą bezskuteczną wojnę ze złotem. W lipcu rząd Indii wprowadził podatek GST (odpowiednik VAT-u) i obłożył złoto stawką 3%. Hindusi zatem na potęgę kupowali złoto w drugim kwartale, przed wprowadzeniem nowej daniny.
Ponadto rząd Indii wziął na celownik branżę jubilerską, obejmując ją nadzorem agendy przeciwdziałającej praniu „brudnych pieniędzy”. Kolejnym utrudnieniem dla branży była faktyczna delegalizacja anonimowych transakcji zakupu złota. Jeśli w Indiach chcesz kupić złoto za ponad 50 000 rupii (to ekwiwalent 750 USD, czyli nieco ponad pół uncji), musisz wypełnić specjalny formularz, podając wszystkie swoje dane. Nie dziwi zatem, że po wprowadzeniu tych zarządzeń popyt na złote sztabki i monety spadł w Indiach o 23%, do 31 ton.

Chińczycy wrócili na rynek
Po dziesięciu z rzędu kwartałach spadku poprzednie trzy miesiące przyniosły odbudowę popytu na złotą biżuterię w Chinach. Mieszkańcy Państwa Środka kupili prawie 160 ton złotej biżuterii, czyli o 13% więcej niż rok temu. Niemniej jednak to wciąż wynik o 15% niższy od 5-letniej średniej kwartalnej. Autorzy raportu zwracają uwagę, że w następnych kwartałach popyt na złotą biżuterię w Chinach może przyspieszyć za sprawą rozwoju zakupów on-line. We wrześniu należąca do firmy Alibaba największa chińska platforma aukcyjna (Taobao) zapowiedziała uruchomienie przyznawania certyfikatów jakości oferowanym wyrobom jubilerskim.
W Chinach wzrosło także zainteresowanie złotem inwestycyjnym. Chińczycy kupili 64,3 ton złotych monet i sztabek, a więc aż o 57% więcej niż rok wcześniej. Globalnie na całym świecie sprzedano 222,3 ton złotego bulionu. Tyle że wzrost ten po części był efektem niskiej bazy - trzeci kwartał 2016 roku był najsłabszy od ponad siedmiu lat. Zatem wyniki za III kw. 2017 roku wciąż były niższe od wieloletnich średnich.
Eksplodował popyt na złoto bulionowe w Turcji, gdzie nabywców znalazło 15 ton złotych sztabek i monet. To o 182% więcej niż rok temu. Od początku roku turecki rynek złota inwestycyjnego osiągnął „ciężar” 47,3 ton i jest na drodze do osiągnięcia najlepszego wyniku od 2013 roku.
Po bardzo słabym zeszłorocznym trzecim kwartale odbudowywał się popyt w Europie, gdzie sprzedaż urosła o 36% rdr, sięgając 45,5 ton. To w znacznej mierze zasługa Niemiec, gdzie nabywców znalazło 25,1 ton złotego bulionu – a więc o 45% więcej niż przed rokiem. Rynek niemiecki i szwajcarski razem generują ponad trzy czwarte całego obrotu złotem inwestycyjnym w Europie. Co interesujące, praktycznie zamarł rynek złota inwestycyjnego w Stanach Zjednoczonych, gdzie w trzecim kwartale sprzedano zaledwie 7,3 tony sztabek i monet. To o blisko 60% mniej niż przed rokiem i najniższy rezultat od 2006 roku! Najwyraźniej amerykańscy inwestorzy wolą brać udział w szalonej hossie na rynku akcji podobnie jak to było pod koniec XX wieku.
ETF-y złapały zadyszkę
Jednakże popyt inwestycyjny ogółem był o 28% niższy niż przed rokiem. To efekt znacznie mniejszego napływu gotówki do funduszy ETF. W trzecim kwartale nabyły one tylko 18,9 ton złota wobec aż 144,3 ton rok wcześniej. To daje spadek o 87%. Trzeba przy tym pamiętać, że rok 2016 był pod tym względem absolutnie rekordowy: po trzech latach bessy i odpływu kapitału do „złotych” ETF-ów popłynęła potężna rzeka gotówki, co przełożyło się na zakup niemal 545 ton złota.
Wsparciem dla złota okazały się napięcia geopolityczne, zwłaszcza ostry werbalny konflikt na linii USA-Korea Północna. Po wymianie „nuklearnych” komentarzy pomiędzy Donaldem Trumpem i północnokoreańskim reżymem, amerykańskie ETF-y zakupiły 90 ton złota w sierpniu i wrześniu. Według nieoficjalnych informacji to samo – tylko na mniejszą skalę – działo się na rynku niemieckim.
Aktywność banków centralnych na rynku złota pozostała na umiarkowanym poziomie. W trzecim kwartale instytucje te kupiły 111 ton kruszcu – o jedną czwartą więcej niż przed rokiem. Przy czym za 84% zakupów odpowiadały banki centralne Rosji (63 tony) i Turcji (30 ton). Dodajmy, że w przypadku Turcji chodzi o bezpośrednie zakupy banku centralnego, a nie o wzrost wynikający z działań tureckich banków komercyjnych, które mogą utrzymywać w złocie część rezerwy obowiązkowej.
Po stronie podaży sytuacja wyglądała stabilnie. Na rynek trafiło 1 146,4 ton złota – ledwie o 2% mniej niż rok wcześniej. Wydobycie w kopalniach zmalało o 9,2 ton (czyli o 1%), a podaż złota z recyklingu obniżyła się o niemal 20 ton (o 6% rdr).
























































