REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Ponownie otwarto granicę między Wenezuelą a Kolumbią

2016-08-13 19:00
publikacja
2016-08-13 19:00

Tysiące obywateli Wenezueli zostały w sobotę powitane w Kolumbii przez orkiestrę wojskową po ponownym otwarciu granicy między dwoma krajami. Władze w Caracas zamknęły ją rok temu w ramach walki z przemytem. W Wenezueli brakuje podstawowych produktów.

fot. Gabriel Barrero / / FORUM

Niektórzy Wenezuelczycy przebyli setki kilometrów, by w Kolumbii kupić żywność, leki i podstawowe produkty, których brakuje w ich kraju, i już w nocy koczowali na przejściach granicznych.

Wakacje na giełdzie

W związku z niedoborem towarów przed wenezuelskim sklepami często ustawiają się kilkusetosobowe lub wielotysięczne kolejki; dochodzi też do zamieszek i grabienia supermarketów.

"Przyjechałam tu z rodziną, aby zrobić zakupy, bo nie możemy znaleźć niczego do jedzenia" - powiedziała 17-letnia Wilmary Salcedo, która aby kupić ryż, cukier i olej pokonała 800 km z miasta Maracay w środkowej części kraju.

Wenezuela zamknęła wszystkie przejścia graniczne w sierpniu ub.r., próbując przeciwdziałać przemytowi towarów wzdłuż ponad 2200-kilometrowej granicy z Kolumbią. Zdaniem władz przemyt powodował braki na wenezuelskim rynku, ponieważ żywność i paliwo - na które państwo udzielało dotacji - były później sprzedawane po wyższych cenach w Kolumbii. Zgodnie z danymi wenezuelskiej Gwardii Narodowej po zamknięciu granicy przemyt tych towarów spadł o 70 proc.

Krytycy rządu postrzegali jednak ten krok jako chwyt mający na celu odciągnięcie uwagi od nasilających się problemów kraju.

W czwartek wenezuelski prezydent Nicolas Maduro i prezydent Kolumbii Juan Manuel Santos ogłosili decyzję o ponownym otwarciu granicy. Zgodnie z nią codziennie od godz. 6 do godz. 21 otwartych będzie pięć przejść granicznych dla pieszych.

Przedstawiciel kolumbijskiego MSZ poinformował, że w ciągu pierwszych dwóch godzin granicę przekroczyło 5 tys. ludzi.

Polak z Caracas o kryzysie szalejącym w Wenezueli

Polak z Caracas o kryzysie szalejącym w Wenezueli

Brak wody, prądu, leków, horrendalne ceny i walka o żywność to już codzienność mieszkańców Wenezueli, w tym żyjących tam Polaków. Jak sobie radzą i dlaczego stamtąd nie uciekają - o tym w relacji Polaka mieszkającego w Caracas.

Wenezuela przechodzi poważny kryzys ekonomiczny od czasu, gdy na świecie spadły ceny ropy naftowej, której eksport był jednym z głównych źródeł dochodów kraju. W lipcu około 500 Wenezuelek sforsowało granicę z Kolumbią, żeby zaopatrzyć się w podstawowe produkty. W tydzień po tym incydencie - aby pozwolić mieszkańcom na zdobycie towarów pierwszej potrzeby - władze Wenezueli zgodziły się na tymczasowe otwarcie granicy. W czasie jednego weekendu przekroczyło ją ponad 100 tys. Wenezuelczyków.

Przed zamknięciem przejść granicznych do Kolumbii przechodziło przez nie dziennie około 100 tys. osób - podaje rząd Wenezueli. Po ich zamknięciu liczba ta wynosiła 3 tys. Specjalne pozwolenia dostali m.in. uczniowie uczęszczający do kolumbijskich szkół i przewlekle chorzy, którzy leczyli się za granicą.(PAP)

sno/ jhp/ ulb/ mc/

Źródło:PAP
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (8)

dodaj komentarz
~plazowicz
Ciężka socjalistyczna patologia.
~lel
tak wygląda komuna. Ciekawe, że bardzo przypomina on polski schyłek tzw. realnego socjalizmu. Tysiące ludzi przebywa setki kilometrów, koczuje i ... im się opłaca. Nie pytajcie ile tam jest warta praca
~Antybolszewik
A zaczęli od rozdawnictwa i rozrostu socjalu. Teraz szturmują granice aby coś zjeść.
Warto prześledzić ich historię. My już do UK nie uciekniemy. Coraz więcej państw w EU będzie zamykać granicę. Dwóch moich znajomych kupiło małe posiadłości na południu Europy ale nie wiem czy to dobry pomysł bo u nich takie samo rozdawnictwo i
A zaczęli od rozdawnictwa i rozrostu socjalu. Teraz szturmują granice aby coś zjeść.
Warto prześledzić ich historię. My już do UK nie uciekniemy. Coraz więcej państw w EU będzie zamykać granicę. Dwóch moich znajomych kupiło małe posiadłości na południu Europy ale nie wiem czy to dobry pomysł bo u nich takie samo rozdawnictwo i patologia jak i u nas.
Czy lepszą odskocznią jest północ Europy? Co myślicie?
~StanRS
A czy oni wyglądają na wygłodzonych? W PRL-u też był tylko ocet na półkach, a wychowały się pokolenia Polaków i nikt nie głodował.
~p23 odpowiada ~StanRS
....podobnie jak w bylym. ZSRR.
Ty chyba jesteś jakims komuchem.ja pamiętam mięso i papeir toaletowy na kartki, szczyt cywilizacji i szczęścia czlowieka!!!
Nie uprawiaj sowieckiej propagandy.
~bolszewika_gon-gon
Tak by było u nas gdyby do władzy doszedł ten komuszy pajac Zandberg i jego bolszewiccy kolesie-nieroby, wszyscy spece od wydawania czyjejś kasy i każdy z dwiema lewymi (sic!) łapami do roboty.
~Frank_Deleos
Socjalistyczny kraj ale tam jak benzyna kosztuje 8 gr to można wycieczki robić nawet 1000 km po chleb
~StanRS
Tylko trzeba mieć czym. Zresztą oni mogą przemycać paliwo w swoich samochodach do Kolumbii (tak jak to robią ludzie z okręgu kaliningradzkiego), bo w Wenezueli kosztuje mniej niż woda mineralna, a sprowadzają żarcie.

Powiązane: Wenezuela

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki