Pomagając Ukrainie trzymamy armię Putina z dala od naszych granic, co jest w interesie, także finansowym, polskiego podatnika - napisał szef MSZ Radosław Sikorski odnosząc się do wpisu lidera Konfederacji Sławomira Mentzena.


Sikorski we wtorek na portalu X napisał, że „pomagając Ukrainie trzymamy armię Putina z dala od naszych granic, co jest w interesie, także finansowym, polskiego podatnika”. Jak dodał, polityka zagraniczna „jest trudniejsza niż tabliczka mnożenia”.
To odpowiedź na wpis lidera Konfederacji Sławomira Mentzena, który w poniedziałek, również na portalu X napisał, że „jeśli Ukraina chce mieć Starlinka, to niech sobie za niego zapłaci”.
- Nie widzę powodu, żebyśmy my mieli za to płacić. Pieniądze polskich podatników powinny iść na potrzeby Polaków! - zaznaczył Mentzen.
To pokłosie zapowiedzianego w poniedziałek weta prezydenta Karola Nawrockiego nowelizacji ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy. Jak zauważył wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski, decyzja prezydenta komplikuje finansowanie internetu satelitarnego dla Ukrainy przez Polskę, które wygasa z końcem września i miało być przedłużone tą ustawą.
Według Gawkowskiego prezydent podjął „ryzyko na bardzo wysokim poziomie” i decydując się zawetować ustawę, „de facto wyłączył internet na Ukrainie”, „wyłączył go szkołom, wyłączył szpitalom”.

Odpowiedział mu szef kancelarii prezydenta Zbigniew Bogucki pisząc, że weto prezydenta, wbrew temu co mówił Gawkowski, nie wyłącza Starlinków Ukrainie. Według niego, parlament musi we wrześniu „sprawnie przeprocedować” projekt złożony przez Nawrockiego.
Zawetowana przez prezydenta nowelizacja ustawy zakładała przedłużenie ochrony tymczasowej udzielanej obywatelom Ukrainy, uciekającym przed wojną, do 4 marca 2026 r. Zmiana wynika z decyzji wykonawczej Rady UE z 25 czerwca 2024 r.
Szef MON: Negowanie wsparcia wbrew naszym interesom
Prezydent Karol Nawrocki poinformował w poniedziałek, że nie podpisał nowelizacji ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy. Swoją decyzję motywował m.in. tym, że świadczenie 800 plus powinni dostawać tylko Ukraińcy, którzy pracują w Polsce. Zapowiedział też własną inicjatywę ustawodawczą, zakładającą m.in. zrównanie w polskim prawie symboli banderyzmu z symbolami nazistowskimi i komunistycznymi.
Kosiniak-Kamysz pytany o to na wtorkowej konferencji prasowej stwierdził, że te działania prezydenta Nawrockiego można porównać do liberum veto. Czyli – jak mówił – do blokowania ustaw, możliwości podejmowania uchwał i wreszcie do blokowania możliwości podejmowania decyzji przez rząd.
Minister zwrócił uwagę, że znany jest jego krytyczny stosunek do wielu działań niektórych młodych Ukraińców „jeżdżących najnowszymi samochodami po Polsce, a niebiorących udziału w obronie swojej ojczyzny”.
- Wielokrotnie to wyrażałem. Mówiłem, że jeżeli Ukraina się nie rozliczy ze sprawy ludobójstwa na Wołyniu, nie będzie ekshumacji, upamiętnienia, to nie ma szans na wejście do Unii Europejskiej. Wyrażałem bardzo jasny i stanowczy sprzeciw w sprawach, kiedy w jakikolwiek sposób dobre imię Polski było deptane, czy próbowano gloryfikować Banderę. Mówiłem o tym bardzo jasno i wyraźnie. Ale negowanie wsparcia dla walczącej Ukrainy jest wbrew interesowi bezpieczeństwa państwa polskiego. Pomoc Ukrainie walczącej jest również budowaniem bezpiecznej Polski – zaznaczył wicepremier.
W jego ocenie prezydent Nawrocki, wetując tę nowelę, zaprzeczył tak naprawdę strategii bezpieczeństwa państwa polskiego. – Ta sprawa nie dotyczy 800 plus, żeby była jasność. Ta sprawa dotyczy bezpieczeństwa Polski. 800 plus jest bardzo małym wycinkiem tej ustawy. I można było to zrobić zupełnie inaczej, a współpracownicy pana prezydenta przedstawiają to jako tylko ten element. To nie jest prawda, więc będę starał się to tłumaczyć – podkreślił Kosiniak-Kamysz.
Podkreślał, że Ukraina musi się rozliczyć ze swojej przeszłości, ale – dodał – „zabieranie pomocy w postaci Starlinków z Ukrainy przez decyzję Pałacu Prezydenckiego jest nieroztropne, złe, niebezpieczne, jest wbrew strategii bezpieczeństwa państwa polskiego”. Szef MON zapewnił, że będą szukane sposoby, by wywiązywać się z naszych zobowiązań wynikających z członkostwa w NATO.
– My będziemy robić wszystko, by Rosję trzymać jak najdalej stąd. Niektórzy wpisują się w rosyjskie scenariusze i w rosyjską propagandę, realizując działania po prostu niebezpieczne – powiedział szef MON. Dopytywany, czy będzie przed końcem września nowelizacja ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy, odpowiedział, że rząd może wnosić pilne projekty i „takie pilne projekty w tych sprawach też będą wnoszone”.
Zapytany o jego ocenę prezydenckiej inicjatywy zrównania symboliki banderowskiej z nazistowską, Kosiniak-Kamysz odpowiedział, że w 2018 r. – w czasie rządów PiS – była już inicjatywa dotycząca „penalizacji banderyzmu”, ale ówczesne władze się z tego wycofały. Zarazem podkreślił, że „trzeba być w momencie pełnoskalowej wojny zawsze ostrożnym, ponieważ dzisiaj rosyjska narracja polega na tym, że na Ukrainie rządzą faszyści”.
„(Stepan) Bandera był zbrodniarzem, to nie ulega żadnej wątpliwości, ludobójstwo na Wołyniu jest jednym z najgorszych aktów terroru wobec narodu w historii naszej cywilizacji, musi się Ukraina z tego rozliczyć, muszą być miejsca upamiętnienia, ekshumacja, godny pochówek. Od tego nigdy nie odstąpimy” – powiedział Kosiniak-Kamysz.
Ale – podkreślił – w momencie, kiedy „Rosjanie mówią o faszystach na Ukrainie”, nie wolno „się wpisać w taką narrację”. „I tutaj bym przestrzegał” – zaznaczył. Szef MON dodał, że wie, jak trzeba dbać o pamięć i z czym trzeba walczyć, i robi to. „Można to robić w taki sposób, jak my to robimy, jak ja to robię, a można tylko grać na emocjach i nie osiągać celu” – dodał.
Uzasadniając decyzję o zawetowaniu nowelizacji ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy, prezydent mówił, że 3,5 roku temu po ataku Rosji na Ukrainę wybuchła wojna, która wpłynęła na całą architekturę bezpieczeństwa na świecie, ale teraz sytuacja „także w zakresie polskich finansów publicznych i emocji politycznych, emocji społecznych zasadniczo się zmieniła” i „prawo, które było zaproponowane 3,5 roku temu, dzisiaj powinno zostać skorygowane”.
Nawrocki ogłosił też własną inicjatywę legislacyjną, w której – jak mówił – „aby wyeliminować rosyjską propagandę i oprzeć relacje z Ukrainą na wzajemnym szacunku”, uznał, że trzeba zawrzeć m.in. „jednoznaczne hasło: stop banderyzmowi”. Symbol banderowski miałby – zgodnie z propozycją prezydenta – zostać zrównany z symbolami, które odpowiadają niemieckiemu nazizmowi, sowieckiemu komunizmowi. Ponadto prezydencki projekt zakłada, że proces przyznawania obywatelstwa polskiego będzie wydłużony z trzech do 10 lat oraz podwyższenie kary za nielegalne przekraczanie granicy do 5 lat pozbawienia wolności.
W poniedziałek wieczorem szef prezydenckiej kancelarii Zbigniew Bogucki przekazał, że projekt został tego dnia skierowany do Sejmu.
Zawetowana przez prezydenta nowelizacja ustawy o pomocy obywatelom Ukrainy zakładała przedłużenie ochrony tymczasowej udzielanej obywatelom Ukrainy, uciekającym przed wojną, do 4 marca 2026 r. Zmiana wynika z decyzji wykonawczej Rady UE z 25 czerwca 2024 r.
O jakie przepisy chodzi?
Nowela miała doprecyzować również przesłanki do otrzymania świadczenia 800 plus, tak by wypłacane było również na dzieci, które ukończyły szkołę ponadpodstawową przed ukończeniem 18. roku życia oraz spełniają obowiązek nauki przez uczęszczanie do uczelni lub na kwalifikacyjne kursy zawodowe. Wydłużony miał zostać również okres załatwiania przez wojewodów takich spraw, jak m.in. udzielenie zezwolenia na pobyt czasowy. Ponadto zakładała działania uszczelniające system udzielania pomocy. Chodzi m.in. o wykluczenie możliwości nadawania uprawnień obywatelom Ukrainy, którzy krótkoterminowo przekraczają granicę na podstawie zezwolenia na przekraczanie granicy w ramach małego ruchu granicznego.
Zgodnie z nowelizacją kontynuowane miało być wsparcie dla jednostek samorządu terytorialnego w realizacji dodatkowych zadań oświatowych związanych z kształceniem, wychowaniem i opieką nad dziećmi i uczniami będącymi obywatelami Ukrainy.
– Ustawa o pomocy obywatelom Ukrainy nie dokonuje tej korekty, wokół której toczyła się debata publiczna. Ja swojego zdania nie zmienię i uznaję, że 800 plus powinno przynależeć tylko tym Ukraińcom, którzy podejmują się wysiłku pracy w Polsce – powiedział prezydent na poniedziałkowym briefingu, uzasadniając swoją decyzję. Wyjaśniał, że 3,5 roku po ataku Rosji na Ukrainę „sytuacja, także w zakresie polskich finansów publicznych i emocji politycznej, emocji społecznej, zasadniczo się zmieniła”. – Prawo, które było zaproponowane 3,5 roku temu, dzisiaj powinno zostać skorygowane – mówił, dodając, że tak się nie stało. (PAP)
amk/ mro/ ero/ mro/ pab/ mok/ mhr/































































