Polski Indeks Nędzy najwyższy od pięciu lat

Krzysztof Kolany2011-05-02 08:00główny analityk Bankier.pl
publikacja
2011-05-02 08:00
Mimo względnie wysokiej dynamiki PKB i rosnących obrotów sieci handlowych realna sytuacja ekonomiczna Polaków ulega systematycznemu pogorszeniu. Na wiosnę polski Indeks Nędzy osiągnął najwyższą wartość od 2006 roku, przecząc oficjalnie głoszonej propagandzie sukcesu.

Przed Wielkanocą Polacy rzucili się w wir zakupów, a w Święta miejscowości wypoczynkowe zaludniły się wczasowiczami hojnie szastającymi gotówką. Obserwacje empiryczne zostały potwierdzone przez dane statystyczne. Według GUS marcowa sprzedaż detaliczna była nominalnie aż o 9,4% wyższa niż rok wcześniej (realnie już tylko o 5,1%), co zaskoczyło ekspertów spodziewających się dynamiki o dwa punkty procentowe niższej. Ekonomiści pracujący dla rządu i dużych banków zgodnie twierdzą, że rosnący popyt konsumpcyjny nadal będzie napędzał wzrost produktu krajowego brutto. Szacunki analityków każą się spodziewać, że w pierwszym kwartale PKB Polski był co najmniej o 4% wyższy niż rok wcześniej.

Tyle że w odczuciu sporej części społeczeństwa o poprawie warunków życia nie może być mowy. Ludzie narzekają na „drożyznę”, której symbolem stały się galopujące ceny cukru i benzyny. Pracy nie może znaleźć ponad dwa miliony aktywnych zawodowo Polaków, a stopa bezrobocia rejestrowego uporczywie utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie (tj. ponad 13%). Przyspieszająca inflacja „zjada” cały wzrost wynagrodzeń – w marcu realna dynamika płac w dużych przedsiębiorstwach była ujemna.

Jaki obraz rysuje Indeks Nędzy


Wszystkie te zjawiska najlepiej oddaje Indeks Nędzy, który jest jedną z obiektywnych miar ekonomicznych warunków życia w danym kraju. Miernik ten powstaje poprzez zsumowanie rocznego wzrostu cen detalicznych (CPI) oraz stopy bezrobocia. Jego interpretacja jest prosta: im wyższy IN, tym gorsze warunki życia. Wysokie wskazania Indeksu Nędzy mówią, że praca jest trudno dostępna lub że płace szybko tracą siłę nabywczą z powodu rosnących kosztów życia. Bankier.pl od ponad dwóch lat publikuje Indeks Nędzy dla Polski.

Źródło: Bankier.pl

W marcu Indeks Nędzy dla Polski osiągnął wartość 14,1 punktu i tym samym znalazł się na najwyższym poziomie od września 2006 roku. Względem lutego IN wzrósł o aż o 0,7 punktu, co było najsilniejszym przyrostem od dwóch lat. Spowodował to skok inflacji mierzonej indeksem CPI. Główny Urząd Statystyczny wyliczył wzrost cen dóbr konsumpcyjnych aż na 4,3% wobec 3,6% miesiąc wcześniej. Wbrew sezonowym tendencjom nie spadło za to bezrobocie, które według Eurostatu wyniosło 9,8%. Przyjęta miara bezrobocia została oszacowana metodą BAEL, która pozwala na wyłączenie ze statystyk osób zatrudnionych na czarno, przez co jest ona niższa i bardziej wiarygodna od danych Ministerstwa Pracy.

Co przyniesie przyszłość?


Indeks Nędzy zazwyczaj rośnie w miesiącach zimowych, gdy warunki pogodowe obniżają aktywność w rolnictwie i budownictwie, prowadząc do wzrostu bezrobocia. Można więc oczekiwać, że wiosna i lato przyniosą sezonową redukcję stopy bezrobocia, co będzie działać w kierunku spadku IN. Jednakże proces ten może zostać zniwelowany przez negatywny wpływ rosnących cen. Już teraz inflacja zdecydowanie przekracza ustawowy cel NBP, lecz mimo to Rada Polityki Pieniężnej wciąż ociąga się z podwyższaniem stóp procentowych.

W najlepszym wypadku można więc oczekiwać stagnacji Indeksu Nędzy na względnie wysokim poziomie, co przy gospodarce zbliżającej się do maksimum cyklu koniunkturalnego jest bardzo niekorzystnym zjawiskiem. Jeśli nawet dynamika PKB zbliży się do 5%, to dobra koniunktura w gospodarce może być nieodczuwalna dla znacznej części społeczeństwa. Z podobną sytuacją muszą się zmagać także mieszkańcy Stanów Zjednoczonych i Europy, gdzie stagnacji zatrudnienia i wynagrodzeń towarzyszą coraz wyższe koszty życia napędzane przez drożejącą żywność i paliwa.

Krzysztof Kolany
Analityk Bankier.pl
k.kolany@bankier.pl

Źródło:

Do pobrania

misery032011png
Krzysztof Kolany
Krzysztof Kolany
główny analityk Bankier.pl

Analityk rynków finansowych i gospodarki. W zakresie jego zainteresowań leżą zarówno Giełda Papierów Wartościowych w Warszawie, jak i rynki zagraniczne: Nowy Jork, Londyn i Frankfurt. Specjalizuje się w rynkach metali szlachetnych oraz monitoruje politykę najważniejszych banków centralnych. Analizuje wpływ sytuacji gospodarczej na notowania akcji, kursy par walutowych i ceny surowców. Jest trzykrotnym laureatem organizowanego przez NBP prestiżowego konkursu im. W. Grabskiego dla dziennikarzy ekonomicznych w kategoriach dziennikarstwo internetowe (2010) oraz polityka pieniężna i stabilność finansowa (2018 i 2019). Otrzymał także tytuł Herosa Rynku Kapitałowego 2016 przyznawany przez Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych. Tel.: 697 660 684

Tematy
Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Zapytaj eksperta o kredyt hipoteczny

Komentarze (68)

dodaj komentarz
~endi
Średniej wielkości miasto ..... więc indeks nędzy się zmniejszy ......
~Biedna
Tak.w Polsce jest ogromna nędza.Ludzie żyją za 3 zł dziennie,za 500 zł miesięcznie.Jest coraz gorzej i gorzej ale o tym się nie mówi wcale.Pracy nie ma.Ludzie po 50 r.ż. mogż umierać bo nigdzie ich nikt nie zatrudni.To jest wykluczenie społeczne tej grupy ludzi.Rosna dysproporcje płacowe.Jeden zyje za 500zł miesięcznie Tak.w Polsce jest ogromna nędza.Ludzie żyją za 3 zł dziennie,za 500 zł miesięcznie.Jest coraz gorzej i gorzej ale o tym się nie mówi wcale.Pracy nie ma.Ludzie po 50 r.ż. mogż umierać bo nigdzie ich nikt nie zatrudni.To jest wykluczenie społeczne tej grupy ludzi.Rosna dysproporcje płacowe.Jeden zyje za 500zł miesięcznie a drugi za 50 tys miesięcznie. To jest chore!no ale własnie dlatego średnią mamy 3400zł . tylko ,że większośc ludzi pracuje za min.1000 zł netto.Jeden nie wie co z kasa już ma robić a drugi na chleb nie ma.Już dawno zatracona została wszelka równowaga w dochodach ludzi i dlatego mamy co mamy.Ciekawe tylko kiedy ludzie to zrozumieją bo tak dalej być nie może.Ta sytuacja wyniszcza naród-to powoln aeutanazja gdzie ludzie nie maja na chleb ,na leki
~mona_liza
od razu widać, że cały ten bankier to pisowscy faszyści. ciekawe dlaczego wyszło im z tymi wykresami akurattak, że w czasie pisu- nędzy najmniej, a jak tylko polskę wyzwolono i znów patrzymy w przyszłoś - nagle bankier nędzę zaobserwował. Ja widzę,że jest coraz lepiej, więc niewierzę!!!
~grzechu
I tak wam nie wierze bo tefałen mówi co innego a każdy wykrztałcony Polak z dużego miasta ogląda tylko tefałen!!! Banda Pisiorów i nieudaczników tylko nażeka a robic to się nie chce. Ja daje prace i dobrze chce zapłacić, całe 600 złotych na ręke a oni marudzom!!! To skandal a artykół jest zły i tendencyjny!!!
~zielonaalepuszcza
A czy jest indez mrozu bo wracam z parkingu osiedlowego do domu i sie trzese w samochodzie term pokazywal 0 odczuwalna z -5.
~Zobaczone...
No cóż, wystarczy zobaczyć co się dzieje w Biedaronkach. Kolejki, kolejki i jeszcze raz kolejki. Nie ważne jest nic oprócz ceny. Widziałem babcię oglądającą torebkę pieprzu z każdej strony i liczącą na kawałku papieru. Nie wiedziała czy jej wystarczy do następnej renty czy nie. Dzięki Tuskowi i podwyżce podatku No cóż, wystarczy zobaczyć co się dzieje w Biedaronkach. Kolejki, kolejki i jeszcze raz kolejki. Nie ważne jest nic oprócz ceny. Widziałem babcię oglądającą torebkę pieprzu z każdej strony i liczącą na kawałku papieru. Nie wiedziała czy jej wystarczy do następnej renty czy nie. Dzięki Tuskowi i podwyżce podatku VAT za miesiąc pieprzu za 70 gr już nie kupi. Szkoda, że głosy tych co zawierzyli Zakładowi Uwalniania od Szmalu i państwu Polskiemu nie liczą się podwójnie....
~myślący
Autor: ~emeryt [77.254.26.*], 2011-05-02 20:44
Dobierając odpowiednie wskażniki można stwożyć "indeks głupoty"
w którym autor w/w wykresu by przodował


gdy ktos nie ma zadnych merytorycznych argumentów zawsze wyzywa by udowodnic swiatu chociaz jakim jest prostakiem
~emeryt
Dobierając odpowiednie wskażniki można stwożyć "indeks głupoty"
w którym autor w/w wykresu by przodował
(usunięty)
(wiadomość usunięta przez moderatora)
~myślący
by zylo się lepiej !!!!


to logiczne ze przy rosnących podatkach a więc rosnących cenach produktów i usług ludzie mniej kupują więc dają mniej pracy i bieda rośnie

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki