Jako jedyny kraj w Europie Środkowej Polska ma stopę oszczędności poniżej 20 procent. Co więcej, ta stopa po kilku latach wzrostu zaczęła od zeszłego roku spadać. Oszczędzamy mało, bo jesteśmy biedni? Niekoniecznie. Więcej od nas oszczędzają Rumuni czy Bułgarzy, którzy są jeszcze biedniejsi.


Stopa oszczędności to część dochodu krajowego, która nie jest konsumowana. Nie chodzi zatem o posiadane zasoby, ale raczej skłonność do poświęcania dzisiejszej konsumpcji na rzecz konsumpcji w przyszłości. Dane porównawcze na ten temat pochodzą z Międzynarodowego Funduszu Walutowego, którego bazę danych udostępniliśmy na portalu SpotData.
Polska od początku transformacji miała relatywnie niską stopę oszczędności, ale jeszcze w połowie lat 2000. mogliśmy się pod tym względem porównywać z Rumunią, Bułgarią czy Węgrami. Po kryzysie finansowym tamte kraje znacznie zwiększyły stopę oszczędzania, m.in. ze względu na fakt, że odpływ zagranicznego kapitału wywołał u nich dotkliwe recesje. Zwiększone oszczędności były zatem wymuszonym sposobem na przywrócenie stabilności ekonomicznej. Natomiast w Polsce, która recesji w czasach kryzysu finansowego nie przeszła, stopa oszczędzania wzrosła w ostatnich latach tylko nieznacznie. Dziś jako jedyni w regionie oszczędzamy mniej niż jedną piątą dochodu.
Co ciekawe, w 2016 roku, po kilku latach wzrostów, stopa oszczędności nawet spadła. Spadła akurat w momencie, kiedy rząd zaczął wprowadzać strategię zwiększania oszczędności krajowych. To pokazuje tylko jak trudno jest sterować dużymi procesami makroekonomicznymi z poziomu rządu.
Dlaczego Polacy oszczędzają mniej niż inne społeczeństwa w naszym regionie? Bardzo trudno jest znaleźć odpowiedź na to pytanie. Potoczne wyjaśnienie, oparte o stwierdzenie, że Polacy nie mają z czego oszczędzać, trudno zaakceptować. W końcu Rumunia czy Bułgaria to kraje biedniejsze, a oszczędzają więcej. Regionalne porównanie nie ułatwia też zadania tym, którzy twierdzą, że niskie oszczędności wynikają z wysokiego tempa zadłużania się rządu. W Rumunii czy na Węgrzech deficyty w finansach publicznych są podobne do Polski, a stopa oszczędności wyższa. Co więcej, mamy całkiem nieźle rozwinięty rynek finansowy, przez wiele lat mieliśmy relatywnie wysokie realne stopy procentowe, mamy również system emerytalny, który powinien bodźcować do oszczędzania – a mimo to stopę oszczędności mamy niższą niż inni.

Odpowiedzią rządu na niskie oszczędności krajowe jest wprowadzenie zmian w systemie emerytalnym, które mają bodźcować pracowników i firmy do zwiększania składek na dobrowolne fundusze emerytalne. Ale projekt reformy na razie tkwi na etapie pomysłu. Choć zatem oszczędności krajowe mają być filarem szybszego rozwoju gospodarki, to teorii na praktykę przekuć się jeszcze nie udało.
IM






























































