W Atlancie w stanie Georgia został w piątek śmiertelnie postrzelony 33-letni policjant. Nie żyje także podejrzany o atak mężczyzna - poinformowała stacja NBC News.


Napastnik otworzył ogień w pobliżu siedziby głównej Centrów ds. Kontroli i Zapobiegania Chorób (CDC), niedaleko Uniwersytetu Emory. Funkcjonariusz reagował na wezwanie o strzelaninie.
Według komendanta policji w Atlancie, kiedy inni funkcjonariusze przybyli na miejsce zdarzenia, znaleźli ciężko rannego kolegę. Został on przewieziony do szpitala uniwersyteckiego Emory, gdzie zmarł w wyniku obrażeń. Pozostawił żonę, która jest w ciąży, i dwoje dzieci.
Nie wiadomo jeszcze, czy napastnik zmarł wskutek samookaleczenia, czy od kul policji. Motywy ataku nie są jasne. Gubernator Georgii Brian Kemp potępił strzelaninę, drugą w stanie w ciągu tygodnia.
„Dwa razy w tym tygodniu szaleni przestępcy zaatakowali niewinnych mieszkańców Georgii” – stwierdził Kemp na platformie społecznościowej X.

Nawiązał do strzelaniny w bazie wojskowej Fort Stewart, do której doszło dwa dni wcześniej. Żołnierz służby czynnej zranił wówczas pięciu innych zanim został obezwładniony.
Z Nowego Jorku Andrzej Dobrowolski (PAP)
ad/ sp/

























































