

Przykład pirata drogowego z Warszawy tylko potwierdza, że policjanci muszą coraz bardziej bezwzględnie walczyć z kierowcami, którzy zagrażają bezpieczeństwu. Dlatego od kilku miesięcy częściej korzystają z możliwości tak zwanego fakultatywnego zatrzymania prawa jazdy. Chodzi o wykroczenia i przestępstwa, których konsekwencją może być sądowy zakaz prowadzenia pojazdów.
O ostatecznym odebraniu prawa jazdy decyduje w tych przypadkach sąd lub prokuratura. W Siedlcach instytucje te niemal zawsze podtrzymują decyzje policjantów - przyznaje komendant miejski Marek Fałdowski. Jak mówi Informacyjnej Agencji Radiowej, na 15 przypadków zatrzymanych fakultatywnie praw jazdy tylko jedno zostało zwrócone kierowcy.
Obligatoryjnie prawo jazdy zatrzymywane jest nietrzeźwym kierowcom. W innych przypadkach chodzi o sytuacje niosące poważne zagrożenie dla zdrowia i życia uczestników ruchu drogowego.
Naczelnik siedleckiej drogówki Marek Myszkiewicz podaje przykłady z ostatnich dni. Jeden to kierujący, który wjechał pod prąd pod drzwi dworca kolejowego a następnie odjechał stamtąd również w niewłaściwym kierunku, doprowadzając do zderzenia. W drugim przypadku chodzi o kierowcę, który na przestrzennym skrzyżowaniu z sygnalizacją świetlną nie ustąpił pierwszeństwa i doprowadził do zderzenia z innym pojazdem.

W walce z kierowcami łamiącymi przepisy ruchu drogowego policjanci coraz częściej nie są osamotnieni. Wiele wykroczeń zgłaszają inni kierowcy - zauważa zastępca komendanta powiatowego policji w Sokołowie Podlaskim Marek Żero. Dzwonią, gdy podejrzewają, że inny uczestnik ruchu drogowego jest nietrzeźwy, przesyłają też nagrania kierowców łamiących przepisy.
Od początku roku policjanci zatrzymali prawo jazdy ponad tysiąc dwustu kierowcom.
IAR/Tomasz Marciniuk/ab































































