Przy całym szumie wokół publikacji wyników tegorocznej „Diagnozy Społecznej” komentatorzy nie wspomnieli o chyba najciekawszym wykresie. Jeśli wierzyć tym wynikom, to w 2015 roku po raz pierwszy w XXI wieku więcej Polaków trzymało oszczędności w skarpecie niż w banku.


Odsetek badanych gospodarstw domowych, które jako formę przechowywania oszczędności wskazały gotówkę, podskoczył do 59% wobec 45% w roku 2013 (badanie odbywa się w cyklu dwuletnim). To najwyższy odsetek od przynajmniej 2000 roku, gdy tylko 31% ankietowanych przyznało się do posiadania gotówkowych zaskórniaków.
Równocześnie od 15 lat widoczny jest trend odwrotu od lokat bankowych. W najnowszym badaniu na taką formę utrzymywania oszczędności wskazało 53% ankietowanych gospodarstw wobec 66% dwa lata wcześniej i 78% odnotowanych 15 lat temu. Szkoda, że autorzy badania nie zapytali o złoto, choć pewnie popularność tego sposobu tezauryzacji majątku okazałaby się jeszcze niższa niż obligacji.
Gotówkowa kontrrewolucja?
Informacja o materacach wypierających lokaty jest wielkim zaskoczeniem w świecie rządzonym przez propagandę płatności bezgotówkowych i planach całkowitego odejścia od gotówki w niektórych krajach europejskich. To także zaprzeczenie badań ilościowych wskazujących na rosnącą rolę płatności kartowych i internetowych w polskiej gospodarce. Z jakiegoś powodu po raz pierwszy w XXI wieku więcej Polaków woli trzymać gotówkę niż oszczędzać przy pomocy banku.
Przeczytaj także
Równocześnie z każdym badaniem zwiększa się odsetek Polaków deklarujących posiadanie jakichkolwiek oszczędności. W "Diagnozie Społecznej 2015" jakimikolwiek oszczędnościami pochwaliło się 45% badanych wobec 40% dwa lata temu i 24% w roku 2000.

Przyczyn renesansu gotówki można szukać w polityce monetarnej największych banków świata. W 2013 roku do grona „luzujących” dołączył Narodowy Bank Polski, tnąc stawkę referencyjną z 4,75% do 2,50% i ostatecznie sprowadzając ją do zaledwie 1,5% w marcu 2015 roku.
Skutkiem tej decyzji był spadek oprocentowania lokat bankowych: poza nielicznymi promocjami ze świecą można szukać ofert z odsetkami wyższymi niż 3% w skali roku. Po odjęciu podatku Belki (19% od przychodów z odsetek) i kosztów prowadzenia rachunku posiadacz kwoty rzędu 10.000 zł w najlepszym wypadku wyjdzie na zero.
Przeczytaj także
Za sprawą rekordowo niskich stóp procentowych niepracująca gotówka stała się równie dobrym sposobem oszczędzania co „pracujące” wkłady bankowe. W międzyczasie poznaliśmy uroki „cypryzacji” wkładów bankowych, w ramach których deponenci cypryjskich banków zostali przystrzyżeni z 47,5% kwot ponad 100 tys. euro. W tym roku zobaczyliśmy trwające prawie miesiąc greckie „wakacje bankowe”, gdy w czerwcu zamknięto banki i drastycznie ograniczono wypłaty gotówki. Klienci greckich banków do dziś nie mogą swobodnie dysponować SWOIMI (?) pieniędzmi. Kontrolę przepływu kapitału na Cyprze zniesiono po przeszło dwóch latach.
Przeczytaj także
Banki wciąż rządzą oszczędnościami
Jednakże nadal zdecydowana większość oszczędności polskich rodzin znajduje się w bankach. Według stanu na wrzesień 2015 roku gospodarstwa domowe ulokowały w bankach prawie 620 miliardów złotych. Tymczasem sumę gotówki w obiegu (poza kasami banków) NBP oszacował na 143,2 mld zł, a więc przeszło cztery razy mniej niż łączna suma depozytów w bankach. Przy czym gotówka w obiegu znajduje się nie tylko w dyspozycji osób fizycznych, ale też przedsiębiorstw.
Oznacza to, że nawet jeśli większość oszczędzających faktycznie preferuje gotówkę (co jednak nie wynika jednoznacznie z danych „Diagnozy…”), to i tak zdecydowana większość oszczędności nadal znajduje się w bankach. I prawdopodobnie tak będzie aż do czasu, gdy NBP pod nową władzą zechce „wesprzeć” gospodarkę np. ujemnymi stopami procentowymi. Wtedy każdy rozsądny ciułacz powinien pobiec do banku i uciec z gotówką. Rzecz jasna jeśli taka opcja będzie jeszcze dostępna.































































