REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Polacy nie oszczędzają. Państwo tym bardziej.

2010-11-17 13:00
publikacja
2010-11-17 13:00
Zdolność Polaków do oszczędzania wciąż jest znikoma. Na nic zdają się ostrzeżenia ekonomistów i ekspertów, że nadmierna konsumpcja i nie generowanie rezerw, to ogromne ryzyko. Szczególnie w sytuacji dużej nerwowości na rynkach finansowych i ciężkich czasach dla budżetów wszystkich państw Unii.

To, że polskie społeczeństwo nie jest skore do oszczędzania, wiadomo od dawna. Przeprowadzone pod koniec października przez TNS OBOP badanie pokazuje, że nic w tej materii się nie zmienia. Mało tego, jest coraz gorzej. Aż 74 proc. Polaków nie ma żadnych oszczędności.

Można powiedzieć, że kryzys poszedł na marne. Nie wyciągnęliśmy z niego żadnych wniosków, wychodząc z założenia, że “jakoś to będzie”. Widocznie myślimy, że skoro przetrwaliśmy tak trudny okres, to wytrzymamy wszystko. Biorąc jednak pod uwagę bierność polskich polityków, deficyt budżetowy i dług publiczny, powszechny optymizm jest zdumiewający.

Polak jednak nie potrafi. Oszczędzać.

Tylko co czwarty Polak oszczędza jakiekolwiek środki, a tylko 7 procent społeczeństwa dysponuje sumą stu tysięcy, lub większą, czyli stanowiącą poważniejsze zabezpieczenie w razie nagłego wypadku. Ilu spośród ankietowanych planuje przyszłość finansową? Tego niestety nie wiemy. Można jednak przypuszczać, że to bardzo niewielki odsetek.



Nie dość, że Polacy nie oszczędzają, to w większości przypadków wcale nie planują domowych budżetów. Zdają się w ten sposób na przypadek i na decyzje polityków, które jak wiemy, niewiele mają wspólnego z finansowym bezpieczeństwem. Ci, którzy oszczędzają, robią to przeważnie inwestując pieniądze albo w narzędzia o niskiej stopie zwrotu (lokaty bankowe, ROR-y), albo w te bardzo agresywne - czyli akcje czy fundusze akcyjne.

Chyba nie potrafimy wyciągnąć właściwych wniosków z kryzysu. Widocznie nie odczuliśmy go tak bardzo. Zamiast masowo zacząć planować finanse, szczególnie pod kątem emerytalnej przyszłości, wydajemy to, co mamy i nierzadko to, czego nie mamy (kredyty).

Polityczna krótkowzroczność i sondażowe słupki

Tylko czy o takie działania można mieć pretensje do społeczeństwa? To przecież politycy powinni dać jasny sygnał, że życie na kredyt nie jest rozwiązaniem sprawdzającym się w długim okresie. Oszczędzać powinno zacząć przede wszystkim państwo, na co doskonałym przykładem jest chyląca się ku upadkowi Grecja. Trzydzieści lat pompowania w gospodarkę pożyczanych pieniędzy, wbrew oczekiwaniom wcale nie doprowadziło do powstania gospodarczej potęgi.



Sytuacja Polski, choć nie tak zła jak Grecji, w wielu aspektach przypomina “grecką tragedię”. Politycy, mimo wielu obietnic, wcale nie kontrolują deficytu budżetowego. Jeszcze dwa lata temu członkowie rządzącej już wtedy Platformy Obywatelskiej zapewniali, że całkowicie panują nad sytuacją. Mało tego, przekonywali, że konsekwentnie będą deficyt ograniczać.


źródło: Ministerstwo Finansów





Czas pokazał, że stało się dokładnie odwrotnie. Dziura budżetowa w ciągu dwóch lat powiększyła się dwukrotnie i przekroczyła kryteria konwergencji (3 proc. PKB). Również dług publiczny niebezpiecznie zbliża się do akceptowalnego poziomu (60 proc. PKB). Jeśli politycy wreszcie nie wydostaną się z matni nic nie znaczących politycznych “aferek” i, nomen omen, “gierek” i nie zabiorą się do roboty, już niedługo nie będziemy wstanie zatrzymać kredytowej spirali.

Polska miała być drugą Irlandią. Na szczęście tak się nie stało. Na razie jeszcze nie aspirujemy do bycia drugą Grecją, ale klimat powoli zaczyna robić się równie gorący. Trudno niestety, obserwując polską rzeczywistość polityczną, być optymistą i mieć nadzieję, że nagle jakaś frakcja poświęci się w słusznej sprawie. Bo to właśnie poświęcenia władzy wymagałaby gruntowna reforma finansów publicznych, z pewnością nie do zaakceptowania przez większą część społeczeństwa.

Niestety, wciąż ważniejszymi dla polityków i mediów wydarzeniami są spektakularne odejścia posłów z Prawa i Sprawiedliwości. Z kolei opozycja, zamiast być tą “z prawdziwego zdarzenia” i konstruktywnie krytykować bierność rządu, całe swoje siły kieruje na wyjaśnianie smoleńskiej tragedii i snucie Bóg wie jakich jeszcze teorii spiskowych. Absurd goni absurd, za który sami płacimy z naszych podatków.

Umiesz liczyć, licz na siebie

Polak musi być mądry, ale w tym wypadku “przed szkodą”. Liczenie na państwo jest tyle warte, co granie w totolotka. Musimy nauczyć się planować budżet, nie tylko na najbliższy rok, dekadę, ale do końca życia. Konieczna jest umiejętność przewidywania sytuacji naprawdę kryzysowych, włącznie z taką, jak utrata pracy.

To prawda, że żyjemy w czasach dobrobytu, gdzie na sklepowych półkach obok octu jest mnóstwo innych produktów. Zamiast kartek mamy silną walutę i plastikowe karty. Jednak wychodzenie z założenia, że “jakoś to będzie, bo przecież nie jest tak źle”, prędzej czy później obróci się przeciwko nam.





Nieustanne pożyczanie pieniędzy i życie na kredyt to droga donikąd. Zarówno w przypadku budżetu państwa, jak i gospodarstwa domowego. Bez oszczędności, redukcji wydatków i długoterminowego planu, u(od)zyskanie płynności finansowej jest w praktyce niemożliwe. Pamiętajmy, że “nicnierobienie” jest również działaniem na szkodę. Pieniądze możemy oszczędzać, zarabiać i pomnażać. Straconego czasu jednak nikt nam nie odda.

Szymon Matuszyński
Bankier.pl
s.matuszynski@bankier.pl

Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (20)

dodaj komentarz
~abc
Ja głosowałem na PO.. Przepraszam. Już nigdy PO i PISu.
~dywan
Jak ja mam oszczędzać, jak najpierw połowę pensji kradnie mi Rząd, a drugą połowę wydaję na podstawowe utrzymanie?! A bynajmniej nie jadam kawioru na śniadanie...
~godna-emerytura.pl
W tym właśnie problem. Że zachęca się nas do oszczędzania... Ale przy takich zarobkach, to sobie można 'pooszczędzać', że ho, ho...

Tymczasem większe zarobki, to więcej zakupów i to nie tylko podstawowych dóbr, ale również tych luksusowych. Nowa lodówka, pralka, samochód, kredyt na mieszkanie czy dom. To z kolei przekłada
W tym właśnie problem. Że zachęca się nas do oszczędzania... Ale przy takich zarobkach, to sobie można 'pooszczędzać', że ho, ho...

Tymczasem większe zarobki, to więcej zakupów i to nie tylko podstawowych dóbr, ale również tych luksusowych. Nowa lodówka, pralka, samochód, kredyt na mieszkanie czy dom. To z kolei przekłada się na podatki i większe wpływy do budżetu państwa.

No i nie jest w tej sytuacji potrzebne wstrzymywanie składek do OFE i kombinowanie przy II filarze....

No, ale sobie tak można gdybać...
~Piotr_UPR
Jedynie Janusz Korwin Mikke jest i był za gruntownymi reformami
~Kuba
Wielkie dzięki za ten artykuł. Nareszcie coś sensownego.
~Bogdan
Rzeczywiście głos na PO nie był najlepszym wyborem, ale w tedy moim zdanie najbardziej sensownym. PO jest partią jak każda inna; nastawiona na aferki, hype i pieniądze, ale ostatnią rzeczą jaka była nam potrzebna to było podtrzymanie władzy PiS czego dowodzą wydarzenia dziejące się teraz w tej partii. Jak dla mnie jedynym ratunkiem Rzeczywiście głos na PO nie był najlepszym wyborem, ale w tedy moim zdanie najbardziej sensownym. PO jest partią jak każda inna; nastawiona na aferki, hype i pieniądze, ale ostatnią rzeczą jaka była nam potrzebna to było podtrzymanie władzy PiS czego dowodzą wydarzenia dziejące się teraz w tej partii. Jak dla mnie jedynym ratunkiem dla rosnącego deficytu budżetowego jest znalezienie partii która w miarę możliwości zaczeła by działać w tym kierunku. Moim zdaniem partią, która może się wykazać i coś zdziałać jest UPR i tka zamierzam głosować. Czy to jest dobry wybór .... to czas pokaże.
~Krzych
Świetny artykuł...tylko pytanie CZEMU nie oszczędzamy? Przydała by się analiza:)
~ja
trzeba wprowadzic podstawy edukacji finansowej w szkole tylko ze polityka na reke oglupiac spolecznstwo bo takim stadem latwiej manipulowac. prosciej siegnac do naszej kieszeni niz szukac oszczednosci przez panstwo
~zodiak
proponuje zalatac dziure sprawdzona metoda przodkow naszego prezydenta komorowskiego: zlote zegarki skonfiskowac, obszarnikow rozkulaczyc, fabryki znacjonalizowac.
~zagubiony
to znaczy autorowi wydaje sie, ze oszczedzanie gotowki jest dobre na kryzys? najlepszy sposob, zeby ja cala stracic,

swietne rady

Powiązane:

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki