REKLAMA
ZAGŁOSUJ

Dlaczego młodzi Polacy nie oszczędzają

2010-04-27 06:00
publikacja
2010-04-27 06:00
Polacy, w szczególności Ci młodzi, nie oszczędzają. Nieważne na jaki cel, po prostu nie odkładają pieniędzy. Ani na emeryturę, ani na czarną godzinę, ani nawet na wakacje.

Przeprowadzone przez CBOS (w dniach 4 - 10 marca 2010 r.) badania nie pozostawiają wątpliwości, że tendencja od lat nie ulega żadnej zmianie. 63 proc. polskich gospodarstw domowych nie ma żadnych oszczędności, 46 proc. żyje na kredyt, a co dziesiąte ma zaległości w spłacaniu podstawowych zadłużeń. Polacy nie mają zbilansowanego stosunku przychodów do wydatków, nie martwią się o to, co będzie w przyszłości. Można powiedzieć, że mają wyjątkowe do niej zaufanie, skoro nie obawiają się konsekwencji nadejścia trudniejszych czasów.


Badanie CBOS-u wskazuje, że ludzie do 35 roku życia częściej odkładają pieniądze, niż na przykład ludzie starsi. Trzeba jednak dodać, że dzieje się tak tylko dlatego, że większość z badanych w tej grupie wiekowej odkłada, bo nie musi jeszcze płacić za swoje utrzymanie i żyje na koszt rodziców. Oszczędności jednak zostają pochłonięte w momencie przejścia "na swoje" i niewiele po nich pozostaje.

Analizując wyniki badań, nasuwa się jeden niepokojący wniosek. Otóż, o ile jakoś wytłumaczyć można trudności z oszczędzaniem pieniędzy u osób starszych (niskie emerytury, trudności z zatrudnieniem), to już nieumiejętność generowania jakichkolwiek oszczędności przez ludzi młodych jest co najmniej zastanawiająca. To właśnie pokolenie dzisiejszych trzydziestolatków najbardziej potrzebuje oszczędności, nie tylko tych nastawionych długoterminowo, ale również takich, które pozwolą "załatać" dziury domowych budżetów powstałych na skutek nagłych wypadków.

Brak środków na oszczędności

Istnieją z pewnością dwa podstawowe powody, dla których młodzi ludzie mają problem z odłożeniem jakiejkolwiek sumy, której nie zdążyliby wydać: brak środków oraz brak świadomości. Pierwszy powód jest powszechny. W Polsce funkcjonuje bardzo wiele rodzin o modelu 2+2, zarabiających średnią krajową. Jeśli rodzina ma na utrzymaniu dwójkę dzieci, spłaca mieszkanie na kredyt, a w bardzo wielu przypadkach jeszcze samochód, to nie ma realnej szansy na odłożenie choćby 200 złotych. Choć akurat ten przypadek nie jest jeszcze beznadziejny, bo skoro spłacają kredyt hipoteczny, to nieruchomość można potraktować jako długoterminową inwestycję, która stanowi swego rodzaju zabezpieczenie. Gorzej wygląda sytuacja, gdy młode małżeństwo nie może pozwolić sobie na zaciągnięcie kredytu i zmuszone jest mieszkanie wynajmować.

Trudno również wyobrazić sobie samotnego rodzica myślącego o oszczędzaniu pieniędzy. Ma on na co dzień pewnie wystarczająco zmartwień i kłopotów, nie mówiąc już o wydatkach. Również problem powszechnego "braku kasy" dotyczy wciąż bardzo dużej liczby dorosłych już kobiet i mężczyzn, ale pozostających "na garnuszku" rodziców. Nienauczeni brania odpowiedzialności za własne utrzymanie, rozpuszczeni i dostający wszystko pod nos, bardzo często bezrobotni, konsumują wszystkie pieniądze, niestety w większości przypadków w sposób kompletnie nieprzemyślany.

Bezrobocie

Warto jeszcze wspomnieć o jednym wskaźniku, który powoduje, że młodzi ludzie mają kłopoty z zaoszczędzeniem przysłowiowej złotówki. To bezrobocie, sięgające w wieku do 25 lat aż 42% (dane GUS z grudnia 2009 roku). Można oczywiście polemizować, jaka część tej grupy to młodzież wciąż ucząca się i/lub mieszkająca z rodzicami. Jednak trudno oczekiwać, że skoro niepracujących 25-latków jest prawie 400 tys. to nagle coś drgnie i zaczną odkładać pieniądze na wakacje, studia podyplomowe czy emeryturę. <

Brak świadomości

Drugim czynnikiem, który może nawet w większym stopniu, niż brak środków, wpływa na kiepski stan oszczędności Polaków, to brak świadomości. Jesteśmy narodem wybitnie konsumpcyjnym, "mistrzami świata" w wydawaniu pieniędzy. Bardzo często tych, których nie mamy. Przeważnie wychodzimy z założenia, że "jakoś to będzie" i kupujemy telewizory, kina domowe i Bóg wie co jeszcze. Refleksja czasem przychodzi, ale częściej pokusa dalszego kupowania jest silniejsza. I koło się zamyka.

W takim postępowaniu nie można mówić o odpowiedzialności, planowaniu wydatków, zdrowym rozsądku. A wspomnienie o oszczędzaniu jest, delikatnie mówiąc, nie na miejscu. Fakt, konsumpcjonizm napędza gospodarkę. Konsumpcjonizm karmi rozchwiany budżet, krótkoterminowo rozwiązuje problemy rządzących. Czy jednak za wszelką cenę musimy zawsze pozbywać się 110 proc. zarobionych pieniędzy, na rzeczy, które zwykle nie są niezbędne do życia?

Trudno powiedzieć, że świadomość potrzeby oszczędzania można wyssać z mlekiem matki. Na pewno można coś takiego wynieść z domu. To nieprawda, że młodzi ludzie w ogóle nie mają pieniędzy. Jest wśród nich bardzo wielu świetnie zarabiających, na doskonałych stanowiskach, w prężnych firmach. Jednak znów nałóg kupowania, rekompensowania sobie niepowodzeń i rozmaitych frustracji zakupami, zwycięża. Presja, wyścig szczurów, zawrotne tempo życia, powodują, że naszych przeciwnikiem w walce o oszczędności staje się również czas. Z jednej strony, jego brak - podczas codziennej gonitwy nie mamy go, aby pochylić się nad swoimi finansami. Z drugiej strony, czas nieubłaganie upływa i jeśli poprzez oszczędzanie chcemy rozwiązać jakieś swoje przyszłe problemy (np. emerytalne), to każdy dzień zwłoki działa na naszą niekorzyść.

Zasada odkładania 10 proc. dochodu netto

Żeby zobrazować problem świadomego oszczędzania, można posłużyć się pewnym ciekawym wyliczeniem. Wyobraźmy sobie zatem 27-letniego mężczyznę, który jest menadżerem w dobrze prosperującej firmie, zajmującej się kreowaniem wizerunku. To branża, która płaci dobre pieniądze, więc założenie, że zarabia on 4 tys. zł netto, nie będzie znacznie odbiegało od rzeczywistości. Chłopak nie ma rodziny, ale planuje ją założyć. Nie poczynił jednak żadnych kroków żeby w jakiś sposób zgromadzić jakiekolwiek oszczędności, ponieważ twierdzi, że wydaje tyle ile zarabia, bo przecież mieszka w Warszawie, a wiemy jakie życie w stolicy jest drogie. Jednak jeśli nagle jego dochody spadłyby o 10 proc. (czyli o 400 zł) czy jego byt byłby w jakikolwiek sposób zagrożony? Czy standard jego życia uległby drastycznej zmianie? W żadnym wypadku. To jest kwestia tylko i wyłącznie jego przekonania, że może pozwolić sobie na odkładanie 10 proc. jego dochodów netto nie pogarszając swojej sytuacji.

Argument, że młodzi ludzie nie wiedzą, gdzie lokować zaoszczędzone pieniądze w dzisiejszych czasach jest raczej śmieszny i bardzo łatwy do obalenia. Rynek produktów finansowych jest rozwinięty jak nigdy dotąd i daje tak wiele możliwości, że z pewnością znajdzie się coś i dla konserwatywnych malkontentów, jak również dla uwielbiających ryzyko spekulantów.


Wracając jeszcze na chwilę do systemu odkładania 10 proc. swojego dochodu netto. To zasada stara jak świat i pamiętająca czasy wprowadzenia pierwszych monet przez Fenicjan. Wymaga jednak ona jednej cechy, której konsumpcyjne społeczeństwa wydają się być pozbawione - konsekwencji. Choć może to nieco mylne stwierdzenie, ponieważ społeczeństwa konsumpcyjne są konsekwentne. W wydawaniu pieniędzy.

Szymon Matuszyński,
Bankier.pl
[email protected]
Źródło:
Tematy
Tanie konta z przelewami ekspresowymi – styczeń 2022 r.

Tanie konta z przelewami ekspresowymi – styczeń 2022 r.

Komentarze (30)

dodaj komentarz
~igor
moze oszczedzaniem tego nie mozna nazwac, ale duzo moich znajomych ma konto w getin up free. W sumie patrza na to aby wydawac na produkty bankowe jak najmniej
~Daro
Co do tej zasady oszczędzania 10% dochodu netto to jest to bardzo ogólna zasada. Ja odkładałbym jakiekolwiek nadwyżki nawet więcej niż 10%, jednak do pewnych granic. Jak na dzisiejsze czasy, bez sensu jest rozrzucać wszystkie pozostałe pieniądze. Z drugiej strony, gdybym odkładał jak najwięcej pieniędzy, żyłbym jak Co do tej zasady oszczędzania 10% dochodu netto to jest to bardzo ogólna zasada. Ja odkładałbym jakiekolwiek nadwyżki nawet więcej niż 10%, jednak do pewnych granic. Jak na dzisiejsze czasy, bez sensu jest rozrzucać wszystkie pozostałe pieniądze. Z drugiej strony, gdybym odkładał jak najwięcej pieniędzy, żyłbym jak osoba biedna, nie mając nawet za co się ubrać. Więc tutaj nie można przesadzać z tym oszczędzaniem. Są pewne granice. Nie chodzi tu o to, żeby żyć poniżej minimum socjalnego, jednocześnie mając oszczędności na innych kontach. To nie o to chodzi. Trzeba przyjąć jakieś ryzyko.

Jeżeli chodzi o to, że większość Polaków nie oszczędza, wyjaśnienie jest proste: nie ma z czego oszczędzać lub jeżeli nawet jest z czego, nie da się utworzyć długoterminowych rezerw, np. na emeryturę, ponieważ zwykły szary człowiek będzie musiał je zlikwidować ze względu na planowane lub nieplanowane wydatki. Życie to nie jest bajka.
~Wirus
Oszczędzać trzeba a wręcz należy. Taki mam pogląd. Ci, którzy tego nie zrobią ciągle będą żyć z obrożą na szyi. Gadanie, że inflacja itp. zeżarła oszczędności jest prawdziwe przy czym były możliwości aby tak tak się nie stało. Nieliczni nie stracili. Edukacja finansowa, tego nam brakuje. A kto za to odpowiada?Oszczędzać trzeba a wręcz należy. Taki mam pogląd. Ci, którzy tego nie zrobią ciągle będą żyć z obrożą na szyi. Gadanie, że inflacja itp. zeżarła oszczędności jest prawdziwe przy czym były możliwości aby tak tak się nie stało. Nieliczni nie stracili. Edukacja finansowa, tego nam brakuje. A kto za to odpowiada? W szkole uczymy się np. religii i innych a to czym żyje świat dociera do nas w życiu dorosłym, co oderwane jest od edukacji. A może odwrotnie -edukacja oderwana jest od rzeczywistości. Cały problem tkwi w głowach ludzi, że się nie da bo zarabiam za mało. Przykład kolegi z 1600 złotową pensją. Autor ma rację, że zawsze można założyć, że zarabiam nie 1600 zeta tylko np. 1500. Stówkę już można "zakopać w ogródku" ale tak aby nie stracić i tu się kłania wspomniana wcześniej edukacja. Zgadzam się zarabiamy zbyt mało w odniesieniu do kosztów życia tylko, że w miarę wzrostu płacy koszty rosną. Czy aby na pewno rosną? Możliwości rosną więc zużycie kasy też. Zatem ciągle będzie mało. Ale no właśnie jest ale. To ale rozumieją nieliczni a w szczególności ci, którym zależy na zrobieniu z nas wiecznych dłużników. A będziemy nimi nie mając oszczędności w różnej formie. Aby sprostać oczekiwaniom swoim i nie swoim będziemy się zadłużać a banki na to tylko czekają. Tylko kasa robi kasę. Im masz jej więcej i rozumiesz co z nią zrobić tym masz jej więcej. Oczywiście im więcej mamony tym większe zmartwienie więc wybór należy do Was. Mieć jej więcej i borykać się z problemami z tym związanymi lub jej nie mieć i dołączyć do większości naszego społeczeństwa znajdującego się w I progu podatkowym...........
~Jack Mac Lase
Po pierwsze doswiadczenia rodzicow i dziadkow:
1. lata 50 - wymiana pieniedzy, okradzenie ludzi zapobiegliwych i oszczedzajacych
2. lata 80 - hiper inflacja - okradzenie ludzi z oszczednosci
3. poczatek lat 90 - plan Balcerowicza - okradzenie ludzi z pieniedzy, ustalenie maksymalnej wysokosci emerytur niemundurowych na
Po pierwsze doswiadczenia rodzicow i dziadkow:
1. lata 50 - wymiana pieniedzy, okradzenie ludzi zapobiegliwych i oszczedzajacych
2. lata 80 - hiper inflacja - okradzenie ludzi z oszczednosci
3. poczatek lat 90 - plan Balcerowicza - okradzenie ludzi z pieniedzy, ustalenie maksymalnej wysokosci emerytur niemundurowych na jakims tam poziomie bez wzgledu na wysluge lat i placone skladki.
Po drugie - doswiadczenia wlasne - rzad dba o meneli, przyznaje im mieszkania socjalne, dotacje itp., oszczedni i zapobiegliwi sa bici po glowie podatkami i innymi obciazeniami finansowymi.
Mlodzi zachowuja sie jak najbardziej racjonalnie nie oszczedzajac.
~rozbawiony
.
"Mlodzi zachowuja sie jak najbardziej
racjonalnie nie oszczedzajac."

Racjonalnie jak stado lemingów.
~Dżej
Jestem człowiekiem po studiach z opisywanego przedziału wiekowego i mogę wyjaśnić dlaczego nie odkładam. Ano dlatego, że jak miałem pracę (obecnie szukam już 4ty miesiąc) zarabiałem 1600 zł. Po opłaceniu mieszkania, rachunków, wyżywienia i dokonaniu innych koniecznych wydatków (bilet sieciowy, ubranie i inne) zostaje:Jestem człowiekiem po studiach z opisywanego przedziału wiekowego i mogę wyjaśnić dlaczego nie odkładam. Ano dlatego, że jak miałem pracę (obecnie szukam już 4ty miesiąc) zarabiałem 1600 zł. Po opłaceniu mieszkania, rachunków, wyżywienia i dokonaniu innych koniecznych wydatków (bilet sieciowy, ubranie i inne) zostaje: nic. Więc z czego mam, do kurwy ciężkiej, odkładać!?
PS. albo rodzinę z czego mam, kurwa, utrzymać!!
~szy
trudno odlozyc z 1500 miesiecznie a gdzie oplaty
~henieck
oszczędzać jak najbardziej, choćby dla własnego komfortu czy bezpieczeństwa jakby co - ale w obecnych czasach inflacja bardzo zżera oszczędności. Oficjalna inflacja jest dużo zaniżona. Na stronie NBP widać, że przyrost ilości pieniądza (wskaźnik M3, podaż pieniądza) jest na poziomie kilkunastu % rocznie. tak jest oszczędzać jak najbardziej, choćby dla własnego komfortu czy bezpieczeństwa jakby co - ale w obecnych czasach inflacja bardzo zżera oszczędności. Oficjalna inflacja jest dużo zaniżona. Na stronie NBP widać, że przyrost ilości pieniądza (wskaźnik M3, podaż pieniądza) jest na poziomie kilkunastu % rocznie. tak jest na całym świecie. To nie przypadek, że dokładnie o tyle też drożeją nieruchomości i złoto (uśredniając w czasie). M3 to jest prawdziwa inflacja! Fakt, że można ją pomniejszyć o pkb, - ale to z kolei jest notorycznie zawyżane a i tak jest na poziomie 2-3%. Jeśli ktoś odkłada co miesiąc sto złotych, to przy obecnych poziomach inflacji już przy kwocie kilkunastu tysięcy zł wszystko co odkłada będzie jedynie równoważyło spadek siły nabywczej tego co już ma. Więc długoterminowo nie ma sensu oszczędzać ani w złotówkach, ani w euro, ani w dolarach - jedynie w złocie ma to sens, ewentualnie w innych twardych aktywach. Szczególnie w następnych latach, kiedy system zacznie powoli bankrutować na całym świecie- muszą drukować pieniądze w strasznych ilościach. Każdy kto ma oszczędności dzięki inflacji zapłaci za bankructwo systemu. Tylko złoto pozwoli na zachowanie 100% siły nabywczej - bo złota nie można dodrukować :). Złoto działa od tysięcy lat i w najbliższych latach znów się świat przekona że złoto jest najtwardszą walutą świata.
~młody nieoszczedzaja
A ja pier......le oszczedzanie. Całe zycie mam dziadowac ? w imie czego ?
Na emeryture ? W momencie kiedy pewnie przedłużą wiek emerytalny a średnio mężczyzna i tak zyje 70 lat ? To ile mi potrzeba na te kilka lat emerytury ?
Zresztą lepiej dziadowac bedąc starym niż teraz.
Ku.......a chce podróżować dobrze
A ja pier......le oszczedzanie. Całe zycie mam dziadowac ? w imie czego ?
Na emeryture ? W momencie kiedy pewnie przedłużą wiek emerytalny a średnio mężczyzna i tak zyje 70 lat ? To ile mi potrzeba na te kilka lat emerytury ?
Zresztą lepiej dziadowac bedąc starym niż teraz.
Ku.......a chce podróżować dobrze zjeść , jeżdzić dobrym samochodem, fajnie się ubrac.
I nikomu nic do tego......
~mariomed
NIE OSZCZĘDZAJCIE! (Jeśli już to na konkretny, niezbyt odległy cel). Karmicie tylko w ten sposób tę machinę, która spekuluje cenami np akcji i paliw za WASZE pieniądze! Druga sprawa to inflacja - jest to idealny sposób na okradanie tych co coś mają zaoszczędzone i to tylko mydlenie oczu wszystkim, że jest potrzebna NIE OSZCZĘDZAJCIE! (Jeśli już to na konkretny, niezbyt odległy cel). Karmicie tylko w ten sposób tę machinę, która spekuluje cenami np akcji i paliw za WASZE pieniądze! Druga sprawa to inflacja - jest to idealny sposób na okradanie tych co coś mają zaoszczędzone i to tylko mydlenie oczu wszystkim, że jest potrzebna do rozwoju gospodarczego. Inflacja jest potrzebna decydentom, aby mogli wydawać więcej pieniędzy niż mają (oni je w końcu "drukują"). Nadchodzi czas hiperinflacji (oczywiście utajonej, w oficjalnych odczytach wskaźnika będzie wszystko grało), więc jedyny sposób na "oszczędzanie" to kupowanie trwałych dóbr. Tyle w temacie, dziś biorący kredyt wychodzą na tym relatywnie najlepiej (pokazuje to przykład USA). Najbardziej po tyłku dostaną Ci co będą trzymać kasę w gotówce (lokatach) lub dadzą się okraść przez spekulantów od funduszy, np takich jak autor tego artykułu. Ludzie, włączcie myślenie!!! Nie dawajcie sobą manipulować!!!

Powiązane

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki