Były marszałek Senatu i wicemarszałkowie w ostatnich 10 miesiącach poprzedniej kadencji aż 234 razy skorzystali z podniebnego transportu na koszt podatników. Aż 84 razy z usług LOT-u korzystał Tomasz Grodzki, który kursował do domu, do Szczecina. Dlaczego? Z powodu remontów na kolei.


Jak cytuje "Fakt", w ramach umowy między Kancelarią Senatu a Polskimi Liniami Lotniczymi PLL LOT, która:
"obejmuje świadczenie usług w zakresie krajowych przewozów lotniczych senatorów, w okresie od 1 stycznia 2023 r. do 31 października 2023 r. zrealizowane zostały 234 przeloty na łączną kwotę 172 102,32 zł brutto (jednostkowa cena przelotu: 735,48) zł".
Tomasz Grodzki latał najczęściej, bo aż 84 razy. Wśród najczęstszych połączeń wybierał te między Warszawą a Szczecinem, lecąc tam i z powrotem jeszcze tego samego dnia (zrobił tak m.in. 19 stycznia, 7 lutego, 7 marca czy 5 lipca 2023 roku). Łączny koszt tych przelotów oszacowano na około 62 tys. zł.
Dlaczego wybierał samolot zamiast alternatywnych środków transportu? Jak wyjaśnił, podróż koleją czy samochodem trwa znacznie dłużej. Z powodu ciągłych remontów trakcji pociąg pokonuje trasę Warszawa - Szczecin od 6 do 7 godzin (często z przesiadką np. w Poznaniu). Z kolei samochodem jedzie się między 5 a 6 godzin. W porównaniu z nimi godzinna podróż samolotem wypada nader atrakcyjnie.
Na razie nieznane są dane o lotach ze statusem, HEAD, których największą liczbę zamawiali politycy PiS.
































































