Cena listopadowego kontraktu na dostawę baryłki ropy crude podskoczyła podczas wczorajszej sesji giełdy NYMEX o 1,73 USD do 64,36 USD. Dziś rano w obrocie elektronicznym ropa staniała o 0,61 USD lub 1% do poziomu 63,75 USD.
Najwyższy w historii poziom notowania ropy osiągnęły 30 sierpnia - za baryłkę trzeba było wtedy zapłacić rekordowe 70,85 USD.
Weekend przyniósł wiadomości o nowej burzy tropikalnej Wilma formującej się nad Karaibami. Byłaby to już dwudziesta pierwsza nazwana burza na Atlantyku w bieżącym sezonie. Inwestorzy alergicznie reagują na podobne wieści od czasu, gdy region Zatoki Meksykańskiej został zdewastowany przez huragany Katrina i Rita.
Najnowsze wieści od meteorologów mówią jednak, że Wilma zatrzymała się pomiędzy Jamajką a Nikaraguą i nie powinna zagrozić ciągle nie mogącej się pozbierać po atakach huraganów infrastrukturze w Zatoce Meksykańskiej.
Według rządu USA wczoraj w Zatoce Meksykańskiej ciągle nie działało 66% infrastruktury wydobywczej koncernów naftowych - to nieznacznie mniej niż przed weekendem. W piątek wyłączonych było 67,3% zakładów w regionie.
Dziś rano w Tokio do najważniejszych przedstawicieli japońskich kół przemysłowych i finansowych przemawiał Alan Greenspan. Jego zdaniem wysoka cena ropy naftowej na pewno jest hamulcem dla gospodarki światowej, choć wpływ drogiej ropy na pewno nie będzie tak duży, jak było w latach 70-tych w czasie kryzysu naftowego.
Według szefa amerykańskiego banku ceny ropy nie powinny przekroczyć najwyższego poziomu, jaki osiągnęły (po uwzględnieniu inflacji) w lutym 1981. Jednym z powodów ma być oszczędniejsze zużywanie energii w obecnym czasie.
BaP





























































