REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Piotr Kuczyński: Cztery litery i ludzie wierzący

2008-10-09 13:55
publikacja
2008-10-09 13:55
Ostatnio, na kongresie organizowanym przez Xelion, miałem okazję prowadzić dyskusję (byłem moderatorem) pięciu strategów (zagraniczni i polscy), którym zadałem pytanie: czy określanie obecnego kryzysu mianem „wydarzenia na miarę pokolenia” to mit czy właściwe oszacowanie problemu? A może jest to po prostu normalna bessa, która od czasu do czasu nawiedza rynki akcji? Byłem bardzo zaskoczony odpowiedziami. Wszyscy opowiedzieli się za tym, że określenie „raz na pokolenie” jest mitem, a to, co przeżywamy jest normalną bessą. Podsumowałem to mówiąc, że zastosuję kontrariańskie rozumowanie: jeśli olbrzymia większość na rynku finansowym wyraża jakieś przekonanie to z dużą dozą prawdopodobieństwa można powiedzieć, że nie mają racji.

Jak Czytelnicy tego bloga zapewne wiedzą ja mam zdecydowanie inne zdanie niż uczestnicy tej dyskusji. Jeśli mam wybierać między czterema literami, czyli V, W, U i L, które opisują możliwy przebieg spowolnienia gospodarczego i następującego potem ożywienia, a co za tym idzie zachowania się indeksów to wybieram L. Wybieram i mam nadzieję, żeby nie była to litera L obrócona wzdłuż osi pionowej o 180 stopni i położona potem na długim ramieniu. Inaczej mówiąc - szybki spadek i długa recesja/stagnacja. Nie wydaje mi się prawdopodobne, żeby wydarzenie, które zmieni oblicze świata (tego jestem pewien) miało być krótkotrwałe i mało bolesne dla ludzi. Żeby wszystko zmienić (a trzeba zmienić bardzo dużo) trzeba czasu i cierpień. Wiem, że brzmi to pompatycznie, ale uważam, że tak powinno brzmieć.

Uważam, że sytuacja jest podobna do tej z 1929 roku, ale deregulacja poszła dalej, stosowania dźwigni finansowej jest obecnie jeszcze bardziej powszechne. Jest oczywiście jedna podstawowa jednak różnica: teraz banki centralne i rządy pomagają rynkom. Tyle tylko, że problem jest dużo większy. Dlatego też widzę analogie na wykresach z tamtego kryzysu. Wtedy krach (28 i 29.10.1929) nie był tym najgorszym, co spotkało Amerykanów i potem cały świat. Indeksy potem szybko wzrosły, znowu spadły i spadały tak do listopada. Wtedy to osiągnięty został dołek - 50 procent poniżej szczytu. Od tego momentu, przez pół roku indeks DJIA rósł. Do kwietnia 1930 roku wzrósł o 50 procent! Od tego momentu spadał przez dwa lata i spadł do poziomu niższego o 90 procent od szczytu.

Więcej na blogu Piotra Kuczyńskiego.
Źródło:
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (1)

dodaj komentarz

Powiązane: Długi

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki