Piontkowski: Uczniowie nie muszą zasłaniać ust i nosa

2020-08-10 10:56
publikacja
2020-08-10 10:56
fot. Mateusz Włodarczyk / FORUM

Klasy są pewnymi zamkniętymi zbiorowiskami. To są ci sami uczniowie, ta sama grupa - powiedział minister edukacji narodowej Dariusz Piontkowski w wywiadzie dla "Dziennika Gazety Prawnej" pytany dlaczego podczas lekcji uczniowie nie będą musieli nosić maseczek. Porównał klasy do zakładów pracy.

Minister pytany był m.in. o zapowiedziany powrót do nauki stacjonarnej w szkołach od 1 września. Odniósł się do stwierdzenia sceptyków, że szkoły zostaną szybko zamknięcie i do tego, czy takie obawy są zasadne.

"To oczywiście zależy od sytuacji epidemicznej. Przewidujemy przepisy, które pozwolą na szybkie podjęcie decyzji o ewentualnym przejściu na kształcenie na odległość w danej gminie, powiecie, województwie, czy nawet kraju. Nie jestem w stanie przewidzieć, kiedy skończy się epidemia. W opinii resortu zdrowia i inspekcji sanitarnej obecny stan pozwala nie tylko na powrót do zakładów pracy, ale także do szkół. Zakładamy, że większość z nich będzie funkcjonowała w sposób tradycyjny. Dlatego też, wraz z GIS i MZ opracowaliśmy i opublikowaliśmy już wytyczne, jak organizować pracę w okresie epidemii. W rozporządzeniach, które kończymy, wskażemy i przypomnimy jednocześnie, jak zorganizować kształcenie na odległość, gdyby lokalnie i przez jakiś czas była konieczność wdrożenia takiej formy pracy. Chcemy wykorzystać dotychczasowe doświadczenia, aby maksymalnie zabezpieczyć zdrowie uczniów, rodziców i nauczycieli. Na tym się teraz koncentrujemy" - powiedział Piontkowski.

Przypomniał, że w wytycznych wskazano, że uczniowie, nauczyciele powinni umyć lub zdezynfekować ręce przy wchodzeniu do szkoły. "Zapewniliśmy chętnym placówkom kilkanaście tysięcy bezpłatnych dyspenserów płynów dezynfekujących. Są one bezdotykowe, bezpieczne. Dyrektor, zgodnie z wytycznymi GIS, ma zaś dopilnować, aby pracownicy obsługi zadbali o czystość sal, ciągów komunikacyjnych, dezynfekcję poręczy, klamek czy miejsc, gdzie dzieci spożywają posiłki" - mówił szef MEN.

Przypomniał, że wytyczne zalecają, aby w miarę możliwości ograniczać w szkole większe skupiska uczniów. "Na pewno więc nie można dopuścić, by jednocześnie 200 uczniów przepychało się do jednej czy dwóch umywalek. Można przecież tak zorganizować lekcje, że w szkole podstawowej młodsi uczniowie zaczynają np. 15 minut wcześniej lub później lekcje od tych starszych. Wtedy można przyjąć, że przerwy dla tych dzieci będą wypadały o równych godzinach, a dla starszych 15 minut później i już mamy podział szkoły na mniejsze grupy" - wskazał.

Piontkowski podkreślił, że "to samorządy odpowiadają za prowadzenie szkół, ich wyposażenie, a więc także za ewentualne przepełnienie". "O tym, że są samorządy, które zbyt mało wydają na oświatę, mówiliśmy wielokrotnie. Zbyt późno budowane są budynki przedszkolne i szkolne na nowopowstałych osiedlach. To nie jest winą ministerstwa i państwa, że część samorządowców nie myśli perspektywicznie i nie stwarza odpowiednich warunków do pracy i nauki dzieciom. Jeśli samorząd tego nie robił przez tyle lat, to my nie jesteśmy w stanie zmienić tej sytuacji w ciągu jednego tygodnia, czy miesiąca. Stworzyliśmy takie ramy prawne, które przy obecnym stanie epidemicznym powinny zapewnić bezpieczeństwo w placówkach oświatowych" - powiedział.

Minister edukacji pytany był też o to, dlaczego zgodnie z wytycznymi uczniowie podczas lekcji w klasie nie muszą mieć maseczek zasłaniających usta i nos. "Klasy są pewnymi zamkniętymi zbiorowiskami. To są ci sami uczniowie, ta sama grupa. Można to porównać do zakładu pracy, urzędu, ministerstwa, w którym też nie nosimy maseczek, bo zgodnie z zaleceniami resortu zdrowia osoby, które dłuższy czas się z sobą kontaktują, nie muszą zasłaniać nosa i ust. Podobnie w domu. Tam, gdzie nauczyciele czują się zagrożeni np. na korytarzu czy w pokoju nauczycielskim, mogą założyć maseczki. My mówimy, że nie ma obowiązku, ale też nie ma zakazu. Tam, gdzie to możliwe, należy zachować dystans społeczny i przestrzegać podstawowych zasad higieny, a uczniowie czy nauczyciele z oznakami infekcji górnych dróg oddechowych nie powinni przychodzić do szkoły" - wskazał Piontkowski.

Odpowiedział, też na pytanie, jak będzie funkcjonować szkoła, gdy zachoruje nauczyciel. "Tak jak przed epidemią. Będą organizowane zastępstwa. Jeżeli zachoruje na COVID-19, powinien o tym powiadomić lekarza lub najbliższą stację sanitarno-epidemiologiczną. Procedura z tym związana prowadzona jest przez inspekcję sanitarną" - powiedział.

Szef MEN pytywany był czy byłaby to przesłanka do przejścia na zdalne kształcenie. "Uczniowie z tej klasy, w której uczył taki nauczyciel, prawdopodobnie zgodnie z decyzją sanepidu powinni być poddani kwarantannie. Jeżeli mieliby przejść pełną kwarantannę, dyrektor powinien zorganizować dla nich w tym czasie nauczanie na odległość" - powiedział minister.

Dopytywany był też, co z nauczycielami na kwarantannie lub przechodzących bezobjawowo wirusa. "Nauczyciele na kwarantannie są traktowani jak na zwolnieniu lekarskim. Być może jednak warto zmienić przepisy tak, aby mogli prowadzić zajęcia zdalne, o ile dobrze się czują i wyrażą na to zgodę" - powiedział. Pytany, czy wtedy nauczyciel otrzymywać będzie 80 proc. czy 100 proc. wynagrodzenia, odpowiedział: "Wtedy powinni otrzymać 100 proc., ale te kwestie będą wymagały jeszcze dopracowania z resortem rodziny i pracy". (PAP)

Autorka: Danuta Starzyńska-Rosiecka

dsr/ krap/

Źródło:PAP
Tematy
Jak zyskać do 160 zł za otwarcie konta osobistego?

Jak zyskać do 160 zł za otwarcie konta osobistego?

Komentarze (16)

dodaj komentarz
marek11311
Górnicy są zamkniętymi środowiskami takimi jak uczniowie. W zakładach mięsnych pracują takie same zamkniete społeczności. Może czas postawić myślenie na nogach?
eagleeye
To właśnie pokazuje iż ten "katar" wymyślono w celu spacyfikowania ludzi i po nic więcej
mmonline420
Badania wykonywane w wielu krajach na świecie pokazują dobitnie, że dzieci się nie zarażają, nie zarażają innych. Całe studia przypadków wykonywane w różnych miejscach w Europie to pokazują. Ale w mediach głównego nurtu to nie się nie pojawia, bo znacznie więcej emocji czytelników budzi strach, niepewność, zagrożenie, etc.
meryt
"Badania wykonywane w wielu krajach na świecie pokazują dobitnie, że dzieci się nie zarażają,"

"Case fatality rates (%) by age and country"
Country Age 0–9
Mexico as of 3 June[194] 3.3

https://en.wikipedia.org/wiki/Coronavirus_disease_2019
secundus
i ciemny naród to jeszcze będzie racjonalizował :(
trollmaster
ale w komunikacji publicznej jadąc do szkoły już będą musieli, nawet jadąc z tymi samymi kolegami.

bezsens, bzdury urągające rozumowi.
hfjdj
Rozumku najpierw się dowiedz jakie jest zastosowanie maseczek. W szkole nie ma sensu ich stosować. Za to w komunikacji jest. Nie wiesz to się nie wypowieadaj. Maseczka nie chroni zawsze i wszędzie tylko niweluje zagrożenie w pewnych scenariuszach. Szkoła w taki scenariusz się nie wpisuje bo ludzie tam siedzą ze sobą bite Rozumku najpierw się dowiedz jakie jest zastosowanie maseczek. W szkole nie ma sensu ich stosować. Za to w komunikacji jest. Nie wiesz to się nie wypowieadaj. Maseczka nie chroni zawsze i wszędzie tylko niweluje zagrożenie w pewnych scenariuszach. Szkoła w taki scenariusz się nie wpisuje bo ludzie tam siedzą ze sobą bite 5 godzin dajmy na to i musieliby być w skafandrach kosmicznych aby się nie zarazić. Kawałek szmaty na nosie nic nie da. Za to w komunikacji miejskiej może dać jak ktoś siedzi tam 10 minut i jest w stanie utrzymać dystans to się nie zarazi.
trollmaster odpowiada hfjdj
to bardzo interesujące, co pan mówi.
a co mówią lekarze?
secundus odpowiada hfjdj
Maska nic nie daje, to są słowa ministra zdrowia, w tym wywiadzie w rmfie dobitnie to powiedział. Drugie obok tego, wirus przenika bez problemu przez zwykłe maski, potrzebny byłby specjalny strój, tak jak mówisz. Noszący maskę niech też zobaczy jakie ma skutki uboczne, np. dziwna chrypa, drapanie w gardle, jakieś krosty na twarzy.
hfjdj odpowiada trollmaster
A co lekarzowi do tego?

Powiązane: Edukacja

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki