Pewien przedsiębiorca postanowił zadbać o bezpieczeństwo swojej firmy. Zdecydował się na zakup psa, który miałby strzec cennych dokumentów i sprzętu. Postanowił też dowiedzieć się, czy wydatek na psa można uwzględnić w kosztach firmy. Odpowiedź, jaką otrzymał, mogła zaskoczyć nie tylko jego, ale także innych przedsiębiorców.


„Rzeczpospolita” przytacza list informatyka, który skontaktował się z fiskusem. Mężczyzna poinformował, że służbowe dokumenty i sprzęty wymagają odpowiedniej ochrony, dlatego zdecydował się na zakup psa o wysokich zdolnościach obronnych i dużej inteligencji. Oprócz wrodzonych predyspozycji czworonóg posiada też umiejętności nabyte podczas specjalistycznego kursu. Urząd skarbowy nie zgłosił żadnych zastrzeżeń wobec rozliczenia kosztów związanych z psem.
Przedsiębiorca uważa, że wydatki na zakup i szkolenie psa można zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów, wskazując, iż zwierzę chroni firmę przed włamaniami i kradzieżami, co ma bezpośredni wpływ na stabilność działalności i generowanie przychodów. Sugeruje, że połowa kosztów powinna zostać rozliczona, ponieważ czworonóg pełni też funkcję członka gospodarstwa domowego, a precyzyjne określenie, ile czasu spędza na strzeżeniu firmy, jest trudne.
ReklamaZobacz także
Mężczyzna przywołuje również przepisy dotyczące samochodów wykorzystywanych zarówno do celów służbowych, jak i prywatnych. Skoro takie pojazdy można rozliczać w 75%, to uznaje, że rozliczenie psa w 50% wydaje się zasadne.
Fiskus zgodził się, że wydatki na zakup psa i jego szkolenie można wliczyć w koszty uzyskania przychodów, ale tylko w takiej części, w jakiej pies jest wykorzystywany do celów firmowych. Skarbówka zaznacza, że przedsiębiorca musi sam obliczyć, jaki procent czasu pies poświęca na ochronę firmy, ponieważ ustawa o PIT nie wskazuje konkretnego rozwiązania (z wyjątkiem samochodów, gdzie przyjęto 75% kosztów).

Czy zatem informatyk postępuje prawidłowo, rozliczając 50% wydatków? Tak, jeśli obliczył, że pies poświęca połowę swojego czasu na strzeżenie firmy, to jest to uzasadnione i zgodne z przepisami. Póki co tylko jedna osoba otrzymała taką odpowiedź, a czy w ślad za nią pójdą kolejne i co na to fiskus, okaże się pewnie niebawem.
J.S.





























































