Rosjanie rozmiłowani w historii narodowej motoryzacji mogą już składać zamówienia na moskwicze produkowane w zakładach należących wcześniej do koncernu Renault. Taka podróż w czasie będzie jednak dość kosztowna, bo - jak się okazało - chińsko-rosyjska myśl techniczna jest cenniejsza niż ta francuska.


Zakłady Moskwicz powstały w 1930 roku i przez 71 lat produkowały pod tą marką samochody osobowe i wyścigowe. W 2006 r. zbankrutowały, po czym przejął je Renault.
Francuzi wycofali się z Rosji pod koniec marca 2022 roku, miesiąc po rozpoczęciu przez reżim Putina inwazji na Ukrainę. Agencja Reuters informowała wówczas, że koncern sprzedał swoje zakłady władzom Moskwy za symbolicznego rubla. Opustoszałe hale produkcyjne przemianowano na Moskiewską Fabrykę Samochodów Moskwicz. Historia zatoczyła więc koło.
Moskwicze wracają. Za podstawową wersję trzeba zapłacić ponad 120 tys. zł
Przez długi czas nie było wiadomo, kto wypełni lukę po Renault. Miasto znalazło w końcu inwestora w postaci przedsiębiorstwa JAC Motors. Nowe-stare moskwicze są więc tak naprawdę kopiami aut chińskiego producenta przeznaczonymi na rosyjski rynek.
Za moskwicza 3 (odpowiednik modelu JAC JS4), który ma wypełnić lukę m.in. po popularnym w Rosji renault duster, trzeba zapłacić 1,97 mln rubli, czyli - przy aktualnym kursie - około 122,5 tys. złotych. Mowa o podstawowym wariancie SUV-a z silnikiem benzynowym o pojemności 1,6 l i mocy 109 koni mechanicznych. W ofercie są jeszcze wersja z mocniejszą jednostką (150 KM), a także ta o napędzie elektrycznym.

Wygórowana cena? To zależy oczywiście od zasobności konkretnego portfela, jednak nie można pominąć faktu, że wspomniany duster w wersji z rozbudowanym wyposażeniem był tańszy od moskwicza o ponad 600 tys. rubli. Co więcej, oferowane na rosyjskim rynku "oryginalne" samochody JAC również kosztują mniej niż lokalna legenda w odświeżonej odsłonie.
PAP/ML































































