Od początku roku trwa cenowy rajd palladu. Rekordowo drogi metal stał się jeszcze droższy, po raz pierwszy w historii zbliżając się do bariery 1400 dolarów za uncję. W rezultacie uncja palladu jest już o blisko sto dolarów droższa od uncji złota.


To, co od kilku dni dzieje się na rynku palladu, można określić jednym słowem: szaleństwo kupna. Tylko od początku roku ten szlachetny metal podrożał o ponad 15% po tym, jak rok 2018 zwieńczył zwyżką o 11,5%, rok wcześniej drożejąc o 56%, a dwa lata wcześniej o 21%. Reasumując, był to wzrost z niespełna 500 USD/oz na początku 2016 roku do blisko 1400 USD/oz w styczniu ’19.
W czwartek o godzinie 13:43 palladem obracano po kursie 1 375,95 dolarów za uncję – a więc aż o 4,2% wyższym niż na zamknięciu środowych notowań. Tuż po południu na rynku palladu padł historyczny rekord – 1395,65 dolarów za uncję. To już o sto dolarów więcej niż kosztuje uncja złota i ponad 560 USD/oz. więcej niż platyna – jeszcze kilka lat temu zwana „królową metali”.
Skąd się wziął taki rajd palladu? Analitycy zgodnie twierdzą, że to skutek rynkowych niedoborów tego metalu i paniki niektórych uczestników rynku. „Na rynku nie ma dostatecznie dużej podaży, więc ludzie kupują metal od funduszy ETF” – komentuje Samson Li, analityk z firmy Refinitiv GFMS. Oznaczałoby to, że podmioty produkcyjne potrzebujące fizycznego metalu zaopatrują się weń od inwestorów, którzy uprzednio zgromadzili zapasy palladu poprzez fundusze ETF.
Patrząc w długim terminie wszystko jest jednak pokłosiem tzw. afery dieslowej. Trwająca od dwóch lat europejska nagonka na auta z silnikiem wysokoprężnym doprowadziła do załamania się popytu na nowe auta napędzane olejem napędowym i wzrostu zapotrzebowania na auta benzynowe i hybrydowe (czyli w zasadzie też benzynowe).

Przeczytaj także
To właśnie pallad jest niezbędnym komponentem wykorzystywanym w katalizatorach spalin współczesnych aut benzynowych. Bez tego metalu trudno jest skonstruować samochód, który spełniałby europejskie normy emisji spalin. Tymczasem platyna wykorzystywana jest w katalizatorach dieslowskich. Zatem na rynku metali szlachetnych mamy do czynienia ze znaczącym wzrostem zapotrzebowania na pallad i spadkiem popytu na platynę, co w ostatnich latach doprowadziło do odwrócenia trwającego od dekad (albo i stuleci) parytetu cenowego między tymi metalami.
Krzysztof Kolany



























































