Pracownicze Plany Kapitałowe zyskują na znaczeniu – rosną zgromadzone środki, a wyniki inwestycyjne pozostają solidne nawet w trudnym otoczeniu rynkowym. Mimo to część pracowników zwleka z decyzją o udziale w programie. Warto więc przyjrzeć się, w jakiej kondycji są dziś PPK i co sprawia, że uczestnicy decydują się w nich oszczędzać.


Partnerem publikacji jest PFR SA
Pracownicze Plany Kapitałowe weszły na rynek w trudnym momencie i od początku funkcjonują w wymagającym otoczeniu – najpierw pandemia, potem geopolityczne turbulencje i wysoka zmienność na rynkach finansowych. Już na starcie przeszły test nie tylko dla samego modelu inwestycyjnego, lecz także zaufania Polaków do długoterminowego oszczędzania.
Dziś, po kilku latach funkcjonowania programu, dyskusja o PPK przesuwa się z poziomu wdrożeń na poziom doświadczeń. Z jednej strony rośnie liczba uczestników i zgromadzonych środków, z drugiej – wciąż obecne są wątpliwości, które mają źródło nie tyle w samym systemie, co w pamięci wcześniejszych rozwiązań i ograniczonej wiedzy finansowej.
O tym, jak dziś wygląda sytuacja PPK, jakie bariery nadal ograniczają ich rozwój i co może przekonać kolejne osoby do dołączenia do programu, rozmawiali uczestnicy debaty „PPK w centrum uwagi: Wyzwania, szanse i perspektywy”.
Zaufanie budowane w praktyce
PPK wystartowały w 2019 r. Nikt nie spodziewał się tego, co przyniosą kolejne miesiące – pandemia ograniczyła kontakt pracodawców z pracownikami, a niemożność prowadzenia działań szkoleniowych utrudniała wdrożenie programu.
– Po kilku latach widzimy już wyraźny postęp – mamy ponad 4,3 mln uczestników i ponad 50 mld zł zgromadzonych środków. Są tygodnie, w których do programu przystępuje ponad 20 tys. osób, więc ten wzrost jest już bardzo wyraźny – mówi Marta Damm-Świerkocka, członkini zarządu PFR Portal PPK.
Jednocześnie jednym z kluczowych wyzwań od początku pozostaje sceptycyzm wobec programu.
– Największą przeszkodą w przekonaniu ludzi do PPK była tzw. trauma OFE. Mimo że PPK to zupełnie inny program, wciąż trudno zdobyć zaufanie pracowników – dodaje.
Z perspektywy firm ta postawa była wyraźnie widoczna na starcie.
– Reakcje były zróżnicowane – od nieufności, wynikającej z wcześniejszych doświadczeń z podobnymi rozwiązaniami, po obawy, czy system nie będzie zbyt skomplikowany pod względem administracyjnym – przyznaje Jarosław Wielopolski, prezes Multiconsult.
Z czasem te wątpliwości zaczęły ustępować miejsca praktyce. Wraz z rosnącą liczbą uczestników program przestaje być abstrakcyjny, a doświadczenie – zarówno po stronie pracowników, jak i pracodawców – staje się jednym z ważniejszych punktów odniesienia.
Emocje kontra liczby
Decyzje dotyczące oszczędzania rzadko zapadają wyłącznie na podstawie liczb. W praktyce ogromne znaczenie ma to, jak postrzegamy przyszłość i na ile rozumiemy dostępne rozwiązania finansowe. Gdy tej wiedzy brakuje, łatwo o uproszczenia i intuicyjne oceny, które nie zawsze prowadzą do optymalnych wyborów.
– Jeśli emerytura kojarzy się nam negatywnie, a produktów finansowych nie rozumiemy, automatycznie wydają się one bardziej ryzykowne. To wywołuje lęk, niepewność i często prowadzi do decyzji opartych na emocjach, a nie na faktach – mówi Katarzyna Sekścińska z Uniwersytetu Warszawskiego.
Tymczasem konstrukcja PPK opiera się na mechanizmach, które właśnie takie reakcje mają ograniczać.
– Fundamentem długoterminowego oszczędzania jest systematyczność. I właśnie na niej opierają się PPK. Największą zaletą programu jest regularne inwestowanie środków, które pozwala ograniczać wpływ wahań rynkowych – wskazuje Piotr Dmuchowski, prezes PFR TFI. Jak tłumaczy, w momentach spadków stała kwota wpłaty pozwala na nabycie większej liczby jednostek uczestnictwa, co zwiększa potencjał zysku przy odbiciu. Dodatkowo uczestnicy korzystają z wpłat pracodawcy i dopłat od państwa, które stanowią stały element zysku – niezależnie od sytuacji na rynku.
W praktyce to właśnie połączenie systematyczności wpłat oraz konstrukcji funduszy zdefiniowanej daty, których polityka inwestycyjna zmienia się w czasie, dostosowując do się do wieku uczestników, daje większe poczucie bezpieczeństwa, niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka.
Ile wiemy o oszczędzaniu?
Poziom wiedzy finansowej wciąż pozostaje jednym z najważniejszych czynników wpływających na decyzje o oszczędzaniu. Problem polega jednak nie tylko na jej braku, ale też na tym, że wielu Polaków przecenia swoje kompetencje w tym obszarze.
– Tylko niewielka część społeczeństwa zdobywa wiedzę o systemie emerytalnym świadomie. Ponad połowa w ogóle jej nie szuka i opiera się na przypadkowych informacjach, często ich nie weryfikując – mówi Katarzyna Sekścińska. – W efekcie w obiegu funkcjonuje wiele fałszywych wyobrażeń o tym, jak działają takie rozwiązania jak PPK.
Jednocześnie, jak pokazują badania, sama obecność programu na rynku zwiększa zainteresowanie tematyką oszczędzania. PPK stały się dla wielu osób pierwszym impulsem do myślenia o finansowej przyszłości.
Z perspektywy instytucji prowadzących program oznacza to konieczność stałej pracy edukacyjnej – zarówno z pracownikami, jak i pracodawcami.
– Naszym zadaniem jest przede wszystkim dostarczanie rzetelnej, przystępnej wiedzy. Prowadzimy szkolenia dla uczestników programu i działów kadr, udostępniamy narzędzia i materiały, które pozwalają zrozumieć, jak działają PPK i jakie dają możliwości – mówi Marta Damm-Świerkocka.
Jak podkreśla, z czasem widać wyraźną zmianę – rośnie świadomość uczestników, a wraz z nią gotowość do podejmowania decyzji o oszczędzaniu. To proces, który wymaga czasu, ale przynosi efekty.
PPK w firmie
Różnice w podejściu do PPK najlepiej widać na poziomie firm – i przekładają się one bezpośrednio na skalę udziału pracowników w programie.
– W większych firmach PPK coraz częściej są postrzegane jako część pakietu benefitów. W mniejszych organizacjach wciąż częściej patrzy się na nie przez pryzmat kosztu, choć to podejście stopniowo się zmienia – mówi Piotr Dmuchowski.
Jak podkreśla, to nie tylko różnica w narracji – przede wszystkim widać ją w praktyce. Tam, gdzie PPK traktowane są jako element budowania bezpieczeństwa finansowego pracownika, partycypacja jest wyraźnie wyższa. W mniejszych firmach decyzje częściej zapadają indywidualnie, a program łatwiej sprowadzić wyłącznie do dodatkowego obciążenia, choć coraz więcej z nich zaczyna dostrzegać w nim narzędzie wspierające stabilność zespołu i długofalowe relacje.
Znaczenie ma także sposób komunikacji – czy PPK są przedstawiane jako formalny obowiązek, czy jako rozwiązanie, które może realnie wspierać pracownika w dłuższym okresie.
– U nas to element szerszego podejścia do budowania kapitału. PPK jest dobrym punktem wyjścia, bo pozwala zacząć od systematycznego odkładania. To proste rozwiązanie, które buduje nawyk, a z czasem może być uzupełniane innymi formami oszczędzania – jak IKE czy IKZE – wskazuje Jarosław Wielopolski.
Zamiast skupiać się wyłącznie na emeryturze, firmy coraz częściej pokazują PPK jako narzędzie budowania niezależności finansowej. W tym kontekście rośnie też rola pracodawcy – nie tylko jako podmiotu wdrażającego program, ale także tego, który pomaga go zrozumieć i wpisać w codzienne decyzje finansowe.
Więcej niż emerytura
Rozwój PPK wszedł w etap, w którym zwiększa się nie tylko liczba uczestników, ale też odkładane kwoty. W ostatnim roku wartość aktywów wzrosła o blisko połowę, a coraz więcej uczestników decyduje się na wpłaty wyższe niż ustawowe minimum.
– Potrzebujemy jeszcze trochę czasu, żeby dojść do poziomu partycypacji rzędu 80 proc., ale ten kierunek jest wyraźny. Coraz więcej osób decyduje się odkładać więcej, widząc, że program przynosi realne efekty, a pracodawcy częściej traktują PPK jako element systemu premiowego – zauważa Marta Damm-Świerkocka.
Ten trend oznacza zmianę perspektywy – z pasywnego uczestnictwa na bardziej aktywne korzystanie z programu. PPK przestają być rozwiązaniem „minimalnym”, a zaczynają funkcjonować jako narzędzie, które można dopasować do własnych możliwości i wykorzystywać w szerszym zakresie.
– Chciałbym, żeby PPK były dla Polaków punktem wejścia w inwestowanie. Nie tylko miejscem, gdzie odkłada się środki, ale też impulsem do sprawdzenia, jak są lokowane i jakie przynoszą wyniki. To buduje zupełnie inną relację z pieniędzmi – podkreśla Piotr Dmuchowski.
Dalszy rozwój programu będzie zależał od jednego: stabilności zasad. To ona pozwala podejmować decyzje z myślą o przyszłości i budować przekonanie, że odkładane środki rzeczywiście pracują w długim terminie.
Partnerem publikacji jest PFR SA





















































