

Polska Grupa Energetyczna podjęła decyzję o odstąpieniu od procesu nabycia udziałów będących w posiadaniu pozostałych wspólników PGE EJ1, odpowiedzialnej za budowę elektrowni jądrowej - podała spółka w komunikacie.
PGE EJ1 sp. z o.o. to podmiot odpowiedzialny za przygotowanie i realizację inwestycji polegającej na budowie i eksploatacji pierwszej polskiej elektrowni jądrowej. Spółka powstała w 2010 roku, w 2014 zaś do grona jej udziałowców dołączyli Tauron, KGHM i Enea, którzy odkupili po 10 proc. akcji od PGE. Ta struktura utrzymała się do dziś.
Polska Grupa Energetyczna wyraziła wstępne zainteresowanie przejęciem pełnej puli udziałów w spółce odpowiedzialnej za projekt atomowy w listopadzie. - Realizacja transakcji będzie możliwa po przeprowadzeniu wyceny przez niezależnego doradcę oraz uzyskaniu zgód korporacyjnych przez wszystkie zaangażowane podmioty. Celem PGE jest restrukturyzacja operacyjna i kosztowa spółki oraz integracja działalności w ramach Grupy PGE - informowano wówczas. Ostatecznie PGE nie zdecydowała się jednak na ten ruch, pozostanie zatem z 70 proc. udziałów.
Sama elektrownia to jeden z priorytetów urzędującego ministra energii, Krzysztofa Tchórzewskiego, który z ramienia Skarbu Państwa pełni także nadzór nad PGE. Zgodnie z założeniami polskiej polityki energetycznej do 2040 roku udział węgla (kamiennego i brunatnego) w produkcji energii elektrycznej w naszym kraju ma się zmniejszyć z ok. 80 proc. obecnie do ok. 35 proc. Na kolejnych miejscach pod względem udziału w miksie energetycznym ma się znaleźć właśnie energetyka jądrowa, z której ma wówczas powstawać ok. 18 proc. naszej energii. Z założeń wynika również, że od 2033 r., co dwa lata będzie oddawany nowy blok jądrowy, w sumie ma powstać 6 bloków o mocy 6-9 GW.

PGE od lat była uznawana za lidera polskiego projektu atomowego. To na niej, jako największej spółce energetycznej, miał się opierać projekt. W pewnym momencie w ramach spółki działały nawet dwie spółki zależne dedykowane energetyce jądrowej: PGE EJ1 i PGE EJ2. Niestety, kolejne rządy od lat o energetyce jądrowej tylko mówiły, niewiele zaś w tej kwestii robiono, dlatego projekt atomowy wciąż jest w niemal zerowym punkcie. Podobnie jest i za obecnego rządu. A przecież energetyka jądrowa może być dobrą odpowiedzią na obecne zmiany trendów wokół energetyki wywoływane przede wszystkim polityką Brukseli. Dla samych spółek elektrownia jądrowa może być jednak problemem. To ogromna inwestycja, której skutki będzie widać dopiero za kilkanaście lat. Dlatego też sami inwestorzy na wzmianki o budowie elektrowni jądrowej reagują raczej alergicznie.
Adam Torchała






























































