PE poparł propozycje przepisów w sprawie przewoźników drogowych

Europarlament poparł w czwartek propozycje nowych przepisów w sprawie przewoźników drogowych. To kontrowersyjny projekt regulacji niekorzystnych dla Polski i krajów regionu, który zakłada m.in. objęcie przewoźników drogowych przepisami o delegowaniu pracowników. Zwiększy ona koszty działania polskich firm.

(fot. Bankier.pl / )

Czwartkowe głosowania na propozycjami, do których zgłoszono ponad tysiąc poprawek, przebiegały w burzliwej atmosferze. Na początku sesji przepadł wniosek polskich europosłów, w którym domagali się wykreślenia głosowań z sesji. Gdy głosowania się już rozpoczęły, po kilkunastu minutach wiceprzewodniczący PE zaproponował, aby zamiast głosować poprawka po poprawce, zostały one połączone w bloki, co ma przyspieszyć procedowanie. Z sali podniosły się głosy zarówno poparcia, jak i sprzeciwu dla tego pomysłu. Ostatecznie taki tryb procedowania został poparty przez deputowanych, co zrodziło jednak wątpliwości natury proceduralnej wśród wielu posłów. W finalnych głosowaniach większość PE poparła jednak kontrowersyjne rozwiązania.

Europosłowie PiS zapowiedzieli, że zaskarżą tryb głosowania do Trybunału Sprawiedliwości UE. Platforma Obywatelska zapowiada, że czeka na zakończeniu procesu legislacyjnego, bo dopiero wtedy będzie można podjąć decyzję o zaskarżeniu zapisów do TSUE.

Przyjęcie przepisów nie kończy procesu legislacyjnego, bo w kolejnym kroku kompromis w sprawie ostatecznego kształtu regulacji będą musiały wypracować PE, Komisja Europejska i kraje członkowskie (Rada UE). Pojawia się pytanie, czy znajdzie się na to czas, bo ostatnia sesja PE, na której taki kompromis musiałby być zatwierdzony, odbędzie się w dniach 15-18 kwietnia. Europosłowie wskazują więc, że czasu pozostało niewiele, co działa na korzyść przeciwników regulacji.

"Parlament Europejski ze złamaniem własnego regulaminu i pod polityczną presją przyjął pakiet mobilności. (...) Będziemy z pewnością skarżyć tryb głosowania do Trybunału Sprawiedliwości UE" powiedział dziennikarzom po głosowaniach w Brukseli europoseł Kosma Złotowski (PiS).

W jego opinii poprawki były poddane pod głosowanie w sposób niezgodny z przepisami. Wyjaśnił, że chodziło o sposób ich grupowania w bloki nie pod względem ich treści, ale tego, kto był ich autorem. Jednocześnie - jak przypomniał - wcześniej część propozycji została przez komisję transportu PE odrzucona. Dlatego, jak wskazał Złotowski, do czwartkowego głosowania nie powinno w ogóle dojść i było ono złamaniem przepisów.

Złotowski dodał, że samo przyjęcie pakietu jest niestety złą wiadomością. To rozwiązania, które dzielą europejski rynek transportu na wschód i zachód, na centrum i peryferia. Jest to rozwiązanie niekorzystne dla naszej części Europy - powiedział Złotowski dziennikarzom.

Również europoseł Tomasz Poręba (PIS) jest przekonany o konieczności zaskarżenia regulacji. Zaskarżenie do TSUE procedury przyjęcia pakietu mobilności na dzisiejszej sesji PE, gdy dwa z trzech wchodzących w jego skład raportów zostało odrzuconych wcześniej przez komisję transportu plus niezgodna z regulaminem PE dzisiejsza forma głosowania nad poprawkami, wydaje się czymś naturalnym - napisał na Twitterze Poręba.

Elżbieta Łukacijewska (PO) w rozmowie z dziennikarzami wyjaśniła, że podjęta zostanie próba zaskarżenia sposobu procedowania do Trybunału Sprawiedliwości UE. Oczywiście będziemy również skarżyć sposób procedowania na forum PE i zobaczymy, co będzie po trylogu (negocjacjach europarlamentu z Komisją Europejską i Radą UE nad ostatecznym kształtem nowych regulacji-przyp. PAP). Mamy nadzieję, że do tych trylogów nie dojdzie i już następny Parlament będzie decydował o pakiecie mobilności - wskazała.

Eurposłanka skrytykowała też samo przyjęcie regulacji. Przeszły propozycje, które nie są dobre ani dla konsumenta, ani dla małych i średnich przedsiębiorstw, ani dla firm transportowych, nie tylko z Polski czy Europy Środkowo-Wschodniej, ale dla całej Unii Europejskiej. Uderzono w jednolity rynek, w swobody przepływu usług i towarów - powiedziała.

Europoseł Ryszard Czarnecki (PiS) powiedział dziennikarzom, że PiS udało przekonać się wielu Brytyjczyków do głosowania zgodnie z interesami naszego regionu. Bardzo żałujemy, ze Platforma Obywatelska nie potrafił przekonać Niemców i Francuzów do tego, żeby głosowali zgodnie z interesami jedności Europy. To jednak pokazuje brak skuteczności PO we frakcji Europejskiej Partii Ludowej - zaznaczył.

Z dziennikarzami spotkał się też europoseł Janusz Lewandowski (PO). To zły dzień dla europejskiego parlamentaryzmu co do formy i co do treści. Co do formy to były to głosowania, które warto zaskarżyć, a co do treści, to jest w tym klimat protekcjonistyczny zachodniej części Europy - wskazał. Dodał, że regulacje są sprzeczna z ideą uczciwej konkurencji na wolnym rynku.

Lewandowski powiedział też, że przyjęcie regulacji jest świadectwem tego, że gaśnie zaufanie i odwraca się sympatia wobec naszej części Europy. To jest swoisty wyrok zbiorowy, jakie odsiadują wszystkie tzw. nowe kraje za poczynania Kaczyńskiego i Orbana. Widać zmianę klimatu wobec naszej części Europy - wskazał.

Pytany, czy PO udało się przekonać europosłów z Francji i Niemiec w EPL do głosowania zgodnie z polskim stanowiskiem, odpowiedział, że w tej kwestii grają zróżnicowane interesy. Moim zdaniem na tym tracą wszyscy. Ale też wielu europosłów jest pod presją związków zawodowych we własnych krajach - powiedział.

Liczymy na to, że prace nad pakietem mobilności nie zakończą się w tej kadencji Parlamentu Europejskiego - poinformował w przesłanym w czwartek PAP komunikacie minister infrastruktury Andrzej Adamczyk, odnosząc się do wyniku głosowania w Parlamencie Europejskim w sprawie przepisów Pakietu Mobilności.

"Wspólnie z rządami wielu europejskich państw nadal będziemy bronili firm transportowych przed wprowadzeniem niekorzystnych dla branży przepisów" - dodał szef resortu infrastruktury.

Zdaniem Adamczyka przepisy, które potencjalnie mogą zostać przyjęte, przedstawione w ramach pakietu mobilności, zawierają wiele protekcjonistycznych i szkodliwych dla transportu drogowego propozycji, które nie uwzględniają specyfiki geograficznej i realiów funkcjonowania branży transportowej.

"Przyjęte rozwiązania będą miały długoterminowe konsekwencje dla sektora transportu drogowego oraz naszych gospodarek. Dlatego uważam, podobnie jak wielu ministrów odpowiedzialnych za transport, że konieczna jest kontynuacja wyważonej, spokojnej i merytorycznej dyskusji, mającej na celu wypracowanie najlepszych przepisów. Na to będzie czas w przyszłej kadencji PE" stwierdził minister Adamczyk.

Za zmiany przepisów w sprawie przewoźników zapłaci unijna gospodarka, europejski pracownik i europejski konsument, który nie tylko będzie miał mniejszy wybór towarów na półkach, ale także znacznie wyższe ceny - uważa Maciej Wroński prezes Związku Pracodawców "Transport i Logistyka Polska". Zdaniem Wrońskiego, jeżeli poparte przez Europarlament przepisy wejdą w życie, dla polskiej gospodarki oznacza to likwidację przeszło połowy miejsc pracy w międzynarodowym transporcie drogowym - branży, która zatrudnia ponad 300 tysięcy pracowników.

"To także zwiększenie kosztów eksportu polskich towarów, których przeszło 80 proc. wysyłanych jest na rynki Unii Europejskiej transportem samochodowym" - podkreśla Wroński.

"Przy okazji głosowania w Parlamencie niestety potwierdziło się kilka faktów. Po pierwsze, że decyzje w UE mają charakter wyłącznie polityczny, a nie merytoryczny. 1200 poprawek głosowano blokami utworzonymi nie tyle ze względu na ich spójność merytoryczną, co ze względu na podziały polityczne. Po drugie, że Unia Europejska przestała dążyć do wypracowywania kompromisów, na rzecz których każde z państw było gotowe do ustępstw. Dziś jest to siłowe forsowanie swoich interesów narodowych, kosztem słabszych graczy i kosztem spójności Unii" - dodaje prezes.

Sprawa dotyczy kontrowersyjnych regulacji, które zakładają m.in. objęcie przewoźników drogowych przepisami o delegowaniu pracowników. Polska, a także inne kraje naszego regionu, które sprzeciwiają się tym rozwiązaniom, wskazują na ich protekcjonistyczny charakter. Obawiają się, że uderzy to w ich przewoźników drogowych. Przyjęcie regulacji forsują natomiast kraje Zachodu, m.in. Francja.

W grudniu 2018 roku mandat do negocjacji nad ostatecznym kształtem nowych przepisów przyjęła Rada UE (kraje członkowskie). Polska, podobnie jak część pozostałych państw UE, uznała proponowane przepisy za niekorzystne i głosowała przeciwko. Przeciwne były także: Węgry, Litwa, Łotwa, Malta, Bułgaria, Chorwacja, Irlandia i Belgia. Nie wystarczyło to jednak do zablokowania propozycji.

Propozycja Rady UE zakłada wyłączenie z przepisów o delegowaniu tzw. przewozów bilateralnych - z kraju, w którym mieści się siedziba firmy, do innego państwa. W drodze do kraju docelowego i powrotnej dozwolony byłby dodatkowy jeden załadunek lub rozładunek w innych państwach na trasie przejazdu, co również nie będzie wiązało się z podleganiem przepisom o delegowaniu. Podobnie jeden załadunek i wyładunek będzie mógł zostać przeprowadzony w drodze powrotnej do kraju, w którym mieści się siedziba firmy. Inna opcja, na którą mają zezwalać nowe przepisy, to brak dodatkowego załadunku lub wyładunku w drodze do punktu docelowego, a w zamian możliwość dokonania dwóch załadunków lub wyładunków w drodze powrotnej.

Co jednak ważne, w przypadku innych rodzajów operacji, przede wszystkim transportu między krajami trzecimi (tzw. cross-trade), zasady delegowania i płacy minimalnej miałyby zastosowanie od pierwszego dnia. Ten zapis byłby szczególnie niekorzystny z punktu widzenia przewoźników z Europy Środkowo-Wschodniej, w tym polskich.

Z Brukseli Łukasz Osiński (PAP)

luo/ jo/ kar/

Źródło: PAP
Tematy:

Newsletter Bankier.pl

Dodałeś komentarz Twój komentarz został zapisany i pojawi się na stronie za kilka minut.

Nowy komentarz

Anuluj
0 11 com

Lewandowski najpierw histeryzował o upadku demokracji w Polsce, że jest gorzej niż na ulicach w Aleppo, a teraz mówi, "że gaśnie zaufanie i odwraca się sympatia wobec naszej części Europy". Opowiadali o zamordyzmie, prześladowaniach, pełzającym zamachu stanu i faszyzmie w Polsce, a teraz się dziwią, że ktoś to wykorzystał w swej protekcjonistycznej walce. Caryca Katarzyna też umiała wykorzystać konfederację targowicką w sposób, w który się jej autorzy nie spodziewali.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
2 10 com

Nie znam faktów, ale założę się w ciemno, że eurodeputowani z PO głosowali tak jak Niemcy.

! Odpowiedz
1 2 (usunięty)

(wiadomość usunięta przez moderatora)

! Odpowiedz
4 45 jasnowidzacy

Pan Lewandowski z Po mówi że to kara za Kaczyńskiego tylko w takim razie za co jest Nord Strem-owa kara za Tuska? Dzisiaj UE przestała udawać miłą i kontynuuje traktowanie nas z góry którego motto brzmi " Polska straciła szansę żeby siedzieć cicho"

! Odpowiedz
0 25 eldobryyy

Nie kupować niemieckich produktów.

! Odpowiedz
1 57 JankoInwestor

Chyba się kolego słabo orientujesz w tej branży. Kierowcy nie zarabiają tak źle jak Ci się wydaje. Chociaż to nie jest łatwa praca. A w tej rozgrywce chodzi o to by wyeliminować nas z rynku państw zachodnich, na którym staliśmy się istotnym graczem, a nie by kierowcom było lepiej.

! Odpowiedz
25 16 xemir

Bogaty nie lubi, jak biedny zbytnio bogaci się jego kosztem - wielu posłów EU ma biznesy albo są powiązani z biznesami transportowymi, zarówno Ci z ze wchodu jak i zachodu.
Problem w tym, że Ci ze wchodu byli za bardzo łapczywi i myśleli i teraz Ci z zachodu im pokazali kto rządzi.
Złote czasy dla firm transportowych z PL się właśnie kończą.
Skarżyć to sobie możecie nawet do Papieża - nic Wam to nie da.

Pokaż cały komentarz ! Odpowiedz
5 2 zielonyfraktal

nie koncza sie, po prostu polskie firmy przerejestrowują się do DE i FR, i to masowo

! Odpowiedz
0 4 xemir odpowiada zielonyfraktal

ha ha ha, już to widzę - jak im Niemcy albo Francuzi przetrzepią papiery to będą szybciej stamtąd wiali niż się pojawili. Jak myślisz, że po uchwaleniu tych przepisów, firmy z PL dalej będą działać jak działały to się grubo zdziwisz.

! Odpowiedz
27 11 londonern

Czyli biega o to, ze kierowcy zarabiali by wiecej. A cebularze nie mogli by placic groszy. No uderza to, uderza.

! Odpowiedz
Polecane
Najnowsze
Popularne

Wskaźniki makroekonomiczne

Inflacja rdr 4,4% I 2020
PKB rdr 3,1% IV kw. 2019
Stopa bezrobocia 5,5% I 2020
Przeciętne wynagrodzenie 5 282,8 zł I 2020
Produkcja przemysłowa rdr 1,1% I 2020

Znajdź profil