Ukraińskim Fire Point kieruje zaledwie 34-letnia kobieta w świecie zdominowanym przez mężczyzn. Jej celem jest zniszczenie rosyjskiego imperium i wygranie wojny.


Jest zaledwie 34-letnią kobietą i twarzą najbardziej ofensywnej broni Ukrainy. Chodzi m.in. o Flamingo, pocisk manewrujący o zasięgu do 3000 km i ładunku wybuchowym o masie 1150 kg. Albo o nowy pocisk balistyczny, który wkrótce może być gotowy do atakowania celów głęboko na terytorium Rosji.
Do lutego 2022 r. jej świat wyglądał zupełnie inaczej. Była wprawdzie bizneswoman, ale działała w zupełnie innej branży – zajmowała się meblami ogrodowymi i innymi elementami wyposażenia ogrodów. Jej marzeniem było współtworzenie architektury, która pomagałaby ludziom nawiązywać relacje.
Teraz, ponad cztery lata później, Iryna Terekh zabija ludzi. Mówiąc wprost. Nie robi tego osobiście – robią to ukraińskie siły zbrojne – ale jako dyrektor generalna i dyrektor techniczna Fire Point, największej ukraińskiej firmy zbrojeniowej, dostarcza im narzędzia.
Fire Point, zatrudniający 6–7 tys. osób, w krótkim czasie stał się znany znacznie szerszej publiczności, a szczególnie w globalnym przemyśle obronnym. To właśnie ta firma produkuje część najbardziej zaawansowanej broni Ukrainy, w szczególności systemy, dzięki którym wojna została przeniesiona daleko na terytorium Rosji.

Flamingo – wizytówka Fire Point
Najważniejszym produktem Fire Point jest Flamingo, pocisk manewrujący, który może z łatwością dosięgnąć Kremla i innych celów położonych głęboko w Rosji.
Oficjalna nazwa pocisku to FP-5. Przydomek Flamingo otrzymał dlatego, że pierwszy egzemplarz testowy pomalowano na różowo. Iryna Terekh chciałaby, aby jej broń była malowana w jaskrawych kolorach, dzięki czemu łatwiej byłoby odnajdywać jej pozostałości po eksplozji.
Na kolejnych miejscach w ofercie Fire Point znajdują się nowe pociski balistyczne, które mają być zdolne zarówno do rażenia celów w Moskwie, jak i do zwalczania nadlatujących rosyjskich ataków.
Kariera Iryny Terekh jest z jednej strony niezwykła, a z drugiej – stanowi konsekwencję nowej rzeczywistości Ukrainy. Wojna trwająca już piąty rok sprawiła, że niezliczeni mieszkańcy tego kraju całkowicie zmienili swoje życie i wykorzystują swoje umiejętności w sposób, którego wcześniej nie planowali.
W przypadku Terekh wszystko zaczęło się od tego, że krótko po rosyjskiej inwazji ona i jej matka znalazły się pod ostrzałem. Udało im się uciec, a w samochodzie pozostał tylko jeden ślad po pocisku.
Później przez kilka dni musiały ukrywać się w piwnicy w Buczy, mieście położonym na obrzeżach Kijowa, gdzie doszło do jednej z najbardziej znanych masakr ludności cywilnej podczas wojny. Matce i córce udało się jednak uciec, zanim rosyjskie wojska całkowicie zajęły miasto.
Po ostrzelaniu przez Rosjan Terekh napisała na Instagramie w marcu 2022 r., że jest jedną z kobiet, które nie wiedzą, jak walczyć. Jednocześnie zapewniła, że zrobi wszystko, co będzie w jej mocy, aby podobna sytuacja nigdy więcej nie wydarzyła się w jej kraju.
Duże okulary i szeroki uśmiech
„Wall Street Journal” przedstawia ją jako młodą kobietę działającą w branży, w której około 90 proc. pracowników stanowią mężczyźni. Terekh podróżuje po europejskich targach i konferencjach obronnych, charakterystycznie nosząc duże okulary i często szeroko się uśmiechając, gdy prezentuje partnerom coraz większą gamę zaawansowanych technologicznie produktów Fire Point.
Jej Instagram kiedyś pełen był efektownych zdjęć architektury. Dziś można na nim znaleźć nagrania eksplodujących rosyjskich magazynów i elektrowni – trafionych bronią, której projektowanie współtworzyła.
Założyciel Fire Point, Denys Shtilerman, odkrył, że wiedza Terekh dotycząca materiałów i projektowania może być niezwykle przydatna w rozwijającym się ukraińskim przemyśle obronnym.
Terekh zaczęła studiować stare radzieckie instrukcje dotyczące pocisków. Wkrótce odkryła, że zmiana konstrukcji produkowanej przez Fire Point broni może radykalnie skrócić czas jej wytwarzania – z sześciu dni do zaledwie 2,5 godziny.
Było to dokładnie to, czego Ukraina potrzebowała w wojnie, w której musiała jednocześnie bronić długiego frontu, chronić miasta przed rosyjskimi atakami dronów i pocisków oraz coraz częściej samodzielnie atakować cele położone głęboko w Rosji.
„Zaczynaliśmy z zamiarem wygrania wojny i zniszczenia rosyjskiego imperium. Mieliśmy pewną wiedzę z zakresu inżynierii, fizyki, matematyki i produkcji przemysłowej, kiedy rozpoczęliśmy pracę nad dronem FP-1” - mówi Iryna Terekh, CEO Fire Point
Od dronów do pocisków balistycznych
Pod koniec 2022 r. Shtilerman, który sam jest fizykiem i inżynierem, skontaktował się z Terekh, aby przyspieszyć masową produkcję. Był niezadowolony z ceny dronów, które jako pracownik organizacji pozarządowej kupował dla ukraińskiej armii.
Shtilerman potrafił samodzielnie projektować urządzenia, ale Terekh również szybko nauczyła się tej dziedziny. Zdobyła tak duże doświadczenie, że obecnie pełni jednocześnie funkcję dyrektor generalnej i dyrektor technicznej Fire Point.
Firma ma dziś około 90 zakładów produkcyjnych, które ze względów bezpieczeństwa są możliwie szeroko rozproszone zarówno na Ukrainie, jak i poza jej granicami.
Jeden z nich znajduje się w Skrydstrup w południowej Jutlandii, gdzie zgodnie z planami od 2027 r. ma być produkowane stałe paliwo rakietowe.
W rozmowie z „The War Zone” Terekh mówiła o rozbudowywaniu portfolio firmy. Wśród najnowszych projektów wymieniła FP-9, pocisk balistyczny wzorowany na rosyjskich pociskach balistycznych, których Ukraina w dużej mierze nie jest w stanie przechwytywać.
Mówiła również o FP-7.x, systemie obrony powietrznej mającym służyć do zwalczania rosyjskich pocisków balistycznych, w sytuacji gdy Ukraina nie może kupić lub otrzymać kolejnych systemów Patriot od USA.
Fire Point pracuje także nad stworzeniem własnego, niezależnego systemu komunikacji satelitarnej dla swoich systemów uzbrojenia.
FP-9 może wejść do użycia jesienią
Według Terekh FP-9 ma być pociskiem balistycznym o zasięgu około 850 km. Pierwszy lot tego systemu może odbyć się jesienią.
Jeśli pocisk zostanie wprowadzony do działań operacyjnych jeszcze przed zimą, może to być kolejny sygnał, że zarówno Rosja, jak i Ukraina w najbliższych miesiącach będą intensyfikować działania powietrzne przeciwko celom na terytorium przeciwnika.
Jednocześnie sytuacja na froncie we wschodniej Ukrainie pozostaje w dużej mierze zamrożona.
Od architektury do wojny
Paradoksalnie wojna oddaliła Terekh od jej pierwotnego marzenia. Jej wcześniejsze zainteresowanie architekturą wynikało z chęci tworzenia przestrzeni, które łączyłyby ludzi. Dziś projektuje broń, której zadaniem jest niszczenie celów.
Jej ostatecznym marzeniem pozostaje jednak powrót do normalności – aby mieszkańcy Kijowa i innych ukraińskich miast mogli ponownie wspólnie korzystać z ulic i placów, spotykać się i spędzać czas w przestrzeni publicznej, zamiast biegać z miejsca na miejsce w poszukiwaniu schronienia.
Hakon Redder






























































