Pomysł ustawowego ograniczenia oprocentowania kredytów miał pomóc osobom, które wpadły w tzw. pętlę zadłużenia. Z niektórych szacunków wynika, że w takiej pętli jest teraz przynajmniej 750 tys. kredytobiorców. Bankowcy maja jednak inne argumenty. Ich zdaniem ograniczenie oprocentowanie zamknie drogę do otrzymania pożyczki ok. 2 mln najuboższych osób.
Nowa propozycja posłów na maksymalne oprocentowanie to limit czterokrotności tzw. stopy kredytu lombardowego, ustalanej na każdym posiedzeniu przez Radę Polityki Pieniężnej i Narodowy Bank Polski. Obecnie wyniosłoby ono 32%, co w porównaniu z poprzednio sugerowanymi 16% jest dość sporą różnicą. Górna stawka ustalona przez parlamentarzystów oznacza teraz oprocentowanie nominalne, nie uwzględniające opłat i prowizji zaliczanych do rzeczywistego kosztu kredytu.
We Francji i w Niemczech ta granica jest uzależniona od średniego oprocentowania kredytów na rynku. Ponadto dla każdego rodzaju kredytu obowiązuje inny próg - im bardziej ryzykowny kredyt, tym wyższe dopuszczalne oprocentowanie. Porównując oferty kredytowe w różnych krajach Europy można również dostrzec, że tam, gdzie zapisy antylichwiarskie są łagodniejsze, wachlarz dostępnych pożyczek jest dużo szerszy.
K.D.
Źródło: Gazeta Wyborcza






























































