Na nowojorskiej giełdzie NYMEX cena ropy wzrosła wczoraj o 1,14 USD do poziomu 58,84 USD za baryłkę. Dziś w obrocie elektronicznym baryłka podrożała o dalsze 14 centów do 58,98 USD.
Najwyższy w historii poziom notowania ropy osiągnęły 30 sierpnia - za baryłkę trzeba było wtedy zapłacić rekordowe 70,85 USD. Od tego czasu czarny kruszec staniał o prawie 12 USD, ciągle jednak jest o 20% droższy niż przed rokiem.
W ciągu ostatnich tygodni ceny ropy były mocno zależne od warunków meteorologicznych w będących największym na świecie rynkiem oleju opałowego północno-wschodnich stanach USA. Ostatnie tygodnie charakteryzowały się wyższymi niż normalnie temperaturami w regionie, co przełożyło się na spadki notowań paliw.
Według najnowszych prognoz zapotrzebowanie na olej opałowy w generujących 80% amerykańskiego popytu na ten destylat stanach może w najbliższym okresie ukształtować się na poziomie wyższym niż normalnie. Meteorolodzy spodziewają się znacznych opadów śniegu począwszy od czwartkowego Święta Dziękczynienia i bardzo niskich temperatur w czasie najbliższego weekendu.
Inwestorzy czekają na zapowiedzianą na godzinę 16:30 publikację cotygodniowego raportu rządu USA na temat stanu zapasów ropy i jej destylatów. Analitycy nie są zgodni co do kierunku, w jakim może zmienić się poziom rezerw ropy crude, natomiast co do destylatów większość spodziewa się ich wzrostu.
Wydobycie ropy w zdewastowanej przez huragany Katrina i Rita Zatoce Meksykańskiej wzrosło według wczorajszego raportu rządu USA do 59% normalnego poziomu. Pracę wznowiła w tym tygodniu zamknięta 28 sierpnia rafineria Exxon Mobil Corp. w Luizjanie. Ciągle nie działają trzy rafinerie w regionie, których moce przerobowe to około 4,9% mocy w USA.
Jutro i pojutrze giełdy w USA nie prowadzą notowań ze względu na Święto Dziękczynienia.
BaP





























































