REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Obyśmy nie doczekali syndromu kwitnącego kaktusa

Jacek Maliszewski2001-12-02 21:27
publikacja
2001-12-02 21:27
Dodaj Bankier.pl w Google

Obyśmy nie doczekali syndromu kwitnącego kaktusa


Gorączka związana z pędem do zakładania lokat anty-podatkowych wygasła. Ale czy aby na pewno? Okazuje się bowiem, iż w przepisach podatkowych dotyczących dochodów z kapitału są pewne nieścisłości, które być może dadzą szansę na uniknięcie płacenia podatku nawet po 1 marca przyszłego roku. Nie będę tutaj się rozwodzić na ten temat. Wspomnę tylko o lokatach, z których odsetki otrzymujemy z góry w momencie zdeponowania pieniążków do depozytu lub - moim zdaniem najlepszy pomysł - lokat powiązanych z terminowym odkupem walut ze strony banku. Przykład ten opisywała już Gazeta Wyborcza oraz Rzeczpospolita. Polegałoby to na tym, iż przykładowo dziś kupiłbym od banku 100 jenów japońskich i ulokowałbym je na lokacie. Oczywiście oprocentowanie depozytu byłoby zerowe. Tak więc nie otrzymałbym żadnych dochodów odsetkowych z tego tytułu. Jednak bank po sprzedaniu mi owych 100 jenów mógłby otrzymane w zamian ode mnie złotówki ulokować na rynku międzybankowym (oczywiście po zagregowaniu większej ilości takich drobnych transakcji) na lokacie dającej około 12% w skali roku. Po roku bank otrzyma odsetki od innego banku w wysokości 12%. Jeśli bank zadowoli się 1% marży, to po roku za pieniądze z takiej lokaty wraz z odsetkami będzie mógł odkupić ode mnie jeny po kursie wyższym o 11% od kursu sprzedaży sprzed roku. To byłaby typowa operacja FORWARD, lecz tak skonstruowana, by przypominała tradycyjny depozyt. Zysk z różnicy kursowej dla osoby fizycznej nie podlegałby opodatkowaniu. Obie strony byłyby zadowolone. No, tylko fiskus czułby się nieswojo...

Widzimy, że sprawy podatkowe będą nas jeszcze dręczyć przez długi okres. Zobaczymy jak zareaguje na to Ministerstwo Finansów, i czy w przyszłym roku uszczelni Ustawę tak, by nie można było znaleźć w niej luk.

Dziś mam zamiar pokazać sporą ilość wykresów. Dlatego też przystąpmy od razu do konkretów. Po ostatniej obniżce stóp procentowych w wykonaniu Rady Polityki Pieniężnej odezwały się głosy, iż jest to ostatnia obniżka w ciągu następnych 3-4 miesięcy. Ja także jestem tego samego zdania. Uczestnicy rynku międzybankowego chyba także, o czym świadczy kształt krzywej FORWARD. Widać wyraźnie, iż gracze na tym rynku spodziewają się cięcia stóp o 100-150 punktów dopiero za 3-4 miesiące. Czy tak się stanie? Myślę, że tak. RPP musi bowiem poczekać na skutek jaki wywoła opodatkowanie dochodów odsetkowych. Być może zniechęci to obywateli do oszczędzania. Gdyby faktycznie na rynek wypłynęła spora masa gotówki, to z jednej strony mielibyśmy silne ożywienie gospodarki, lecz z drugiej strony ożywienie to byłoby krótkotrwałe. Mój promotor - prof. Józef Hozer - zdarzenie takie określa mianem "syndrom kwitnącego kaktusa". Co to oznacza? Niektóre gatunki kaktusów tuż przed ostatecznym uschnięciem przepięknie rozkwita. Wydawać by się mogło, iż najgorsze już minęło.... a tu zaraz potem kaktus umiera. Obyśmy nie mieli z czymś takim do czynienia w przypadku naszej gospodarki. Ożywić gospodarkę poprzez zalanie jej masą gotówki jest bardzo proste. Ale warto się zastanowić, co się stanie potem, gdy zabraknie paliwa podtrzymującego takie ożywienie. Myślę tutaj o wyczerpaniu krajowych oszczędności.

Spójrzmy teraz jak wyglądają oczekiwania uczestników rynku międzybankowego lokat dolarowych. Tutaj widzimy, iż gracze na tym rynku oczekują przez 5-6 miesięcy stabilizacji stóp na obecnie niskim poziomie. Potem miałby nadejść okres zwyżki stóp procentowych.

Wakacje na giełdzie

Indeks WIBOR, będący odzwierciedleniem popytu i podaży na pieniądz w naszym kraju gwałtownie spadł do poziomu 12,45% dla lokat 3-miesięcznych. Jest to poziom najniższy w historii notowań tego indeksu. Jeśli policzymy średnią arytmetyczną ze wszystkich dni listopada dla indeksu WIBOR1M, to okaże się, iż obecny poziom (14,55%) jest jeszcze wyższy niż ten z 1999 roku. Wtedy mieliśmy do czynienia ze stabilizacją tego indeksu na niskim poziomie przez wiele miesięcy. Jeśli obecne notowania będą tak niskie w grudniu, to w ujęciu miesięcznym także dojdzie do historycznego rekordu notowań.

Spójrzmy teraz na stopy (a raczej na indeksy tych stóp z rynku międzybankowego) procentowe innych walut. Taka informacja może być przydatna dla osób mających kredyty dewizowe oparte o indeksy LIBOR. Zacznijmy od lokat dolarowych. W ujęciu średnio-miesięcznym mamy poziom 2,1143%, który jest najniższy od ponad 40 lat. A na wykresie dziennym wygląda to mniej więcej tak. W przypadku lokat nominowanych w euro mamy także szybki spadek oprocentowania, lecz do rekordowo niskiego poziomu z 1999 roku jeszcze troszkę brakuje. Jeśli policzymy różnicę w oprocentowaniu lokat 3-miesięcznych dla tych dwóch walut, to spostrzeżemy wyraźny malejący trend krzywej, zapoczątkowany pod koniec 1999 roku. Obecnie ujemna wartość na poziomie 1,3281 oznacza, iż o 1,3281% wyżej notowany jest indeks EURIBOR. Jeśli tendencja taka się utrzyma (zawsze jest większe prawdopodobieństwo zachowania tendencji, niż zmiany na przeciwną), to bardziej wskazane jest branie kredytów nominowanych w USD oraz oszczędzanie w EURO.

Jeszcze lepszym rozwiązaniem, jeśli chodzi o kredyty dewizowe, jest pomysł z wzięciem kredytu nominowanego we frankach szwajcarskich. Obecnie poziom indeksu LIBOR CHF to około 2%, który patrząc z perspektywy kilku lat jest i tak poziomem wysokim jak na franka szwajcarskiego. W latach 1996-2000 poziom tego indeksu oscylował w przedziale 1-2%. Szkoda, że nasze banki niechętnie udzielają kredytów w jenach japońskich. Tutaj bowiem poziom oprocentowania byłby jeszcze o 2 punkty procentowe niższy. Od kwietnia indeks LIBOR JPY nie przekracza poziomu 0,1% w skali roku. Gdyby więc banki stosowały ten wskaźnik i brałyby dodatkowo 3% marży, to oprocentowanie kredytu byłoby na poziomie 3-3,1%. Być może jen będzie zarezerwowany do uniknięcia płacenia podatku, o czym wspominałem na wstępie...I pomyśleć, że jeszcze nie tak dawno temu stopy procentowe w Japonii były na znacznie wyższym poziomie. .

Zanim przejdę do rynku walutowego proszę jeszcze spojrzeć na kilka ciekawych wykresów notowań rentowności obligacji amerykańskich. Zacznijmy od 30-letnich bondów. Po spadku rentowności (wzrostu ceny) do poziomu 4,7% - będącego najniższym poziomem od 1998 roku, a wcześniej od kilkudziesięciu lat - doszło do gwałtownego odwrócenia. Ceny tych papierów zaczęły gwałtownie spadać, co skutkowało wzrostem ich rentowności. Po dojściu jednak do opadającej linii trendu spadek cen został zahamowany. W sumie wcześniejszy gwałtowny spadek rentowności był także dziwny. Obecnie na wykresie dziennym widać, iż rentowność porusza się w opadającym kanale.

Co to może oznaczać? Nadal trwa hossa zapoczątkowana pod koniec 1999 roku na rynku papierów dłużnych. Pieniądz w dalszym ciągu woli rynek bezpiecznych papierów, niż rynek akcji. Na razie więc większe szansę daje na utrzymanie hossy na rynku obligacji niż na rynku akcji za Atlantykiem. Bardzo podobnie wyglądają wykresy dla rentowności obligacji 10-letnich. Jednak na wykresie dziennym jest małe iskrzenie. Doszło tam bowiem do przerwania podającej linii trendu. Teraz ważnym poziomem jest 4,7%. Jeśli poziom ten się utrzyma, to być może rentowność papierów 10-letnich zacznie rosnąć (spadać cena). Ale to nadal nie oznacza przenoszenie pieniędzy na rynek akcji - raczej w kierunku dłuższych terminowo papierów dłużnych.

Pora na rynek walutowy. U nas nadal złoty był silny w poprzedni m. tygodniu. Kurs koszyka walut oscyluje obecnie w przedziale 3,83-3,88 złotego. Na razie więc nie ma podstaw do zajmowania długich pozycji w walucie. Takich błędnych sygnałów mieliśmy już sporo. Być może początek grudnia odmieni losy. Coraz więcej osób zacznie, jak sądzę, przenosić oszczędności w stronę lokat dewizowych. Po ostatniej obniżce stóp oraz po wprowadzeniu podatku od odsetek spadnie mocno opłacalność lokat złotowych. Ważnym dniem będzie właśnie poniedziałek. Zobaczymy, jaki nada ton całemu tygodniowi. Bardzo ładnie wygląda wykres tygodniowy. Wzrost z początku lipca zatrzymał się dokładnie na przeciętej wcześnie linii trendu rosnącego.

A jak zachowują się kursy walut wchodzących w skład tego koszyka? dolar traci na wartości - jego kurs opada wewnątrz kanału. Na wykresie tygodniowym mamy jednak obraz odmienny. Zbliżamy się bowiem do długoterminowego trendu rosnącego zapoczątkowanego na przełomie 1998 i 1999 roku. Bliskość tej linii trendu powinna zatrzymać spadek kursu dolara. Jeśli jednak dojdzie do przełamania tej linii, to możliwe będzie dalsze wzmacniania złotego. Dlatego lepiej poczekajmy z zajęciem długich pozycji. Warto je będzie otworzyć na linii trendu z linią obrony właśnie na jej poziomie.

Teraz spójrzmy na wykres kursu euro. Tutaj doszło do wybicia z opadającego kanału. To pierwszy sygnał wzmożenia czujności. Jeśli dobrze się wszystko ułoży, to czeka nas podobny ruch jak ten z początku lipca - gwałtowny i żywiołowy. Znów pewnie pojawią się ofiary takiego zdarzenia (vide PTC).

Część osób zapewne ma zamiar (lub już to zrobiła) wziąć kredyt we frankach szwajcarskich. Mam dla nich ten oto wykres. Mamy tutaj zniekształconą formację RGR. Jeśli zostanie ona załamana (wzrost powyżej 2,55 złotego). To może dojść do mocnej zwyżki. Warto więc opóźnić moment otwarcia kredytu na kilkanaście dni. Jest szansa, że weźmiemy ten kredyt po troszkę lepszym kursie. Gdyby kogoś interesowało zachowanie się franka względem dolara, to na wykresie tygodniowym mamy taki oto obraz. Jest to typowy kanał trendu. Na wykresie dziennym mamy natomiast trójkąt. Która z linii zostanie przerwana, w tę stronę powinien pójść rynek. Nie będę teraz odgadywać. Jesteśmy blisko wierzchołka, więc za kilka-kilkanaście dni sprawa się rozstrzygnie.

Na koniec wzajemna relacja EUR/USD. Tutaj nadal nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Na wykresie dziennym mamy cały czas wędrówkę kursu wewnątrz opadającego kanału. Na wykresie tygodniowym mamy szeroką konsolidację, która trwa już rok. Czyżby budowanie bazy pod przyszła zmianę wieloletniego trendu?

I w ten oto sposób doszliśmy do końca. Jeśli ktoś jeszcze nie zasnął, należą mu się słowa uznania. Chyba zacznę nast. Następnym razem opowiadać w międzyczasie anegdoty. Póki co idę na zasłużony odpoczynek. Jutro trzeba wcześnie wstać. Na naszym Foreksie może dojść do ważnych wydarzeń.

Jacek Maliszewski

Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Itaka buduje nowe filary biznesu. Hotele i linia lotnicza mają poprawić rentowność
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (0)

dodaj komentarz

Powiązane: Sektor bankowy

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki