Ci z maturzystów, którzy z przerażeniem słuchają, jak ich znajomi nonszalancko rzucają datami i wzorami albo od niechcenia recytują szczegóły procesów fizjologicznych dowolnego żyjątka, powinni dopuścić do głosu zdrowy rozsądek. Nowa matura - zwłaszcza rozszerzona - owszem, wymaga pewnej konkretnej wiedzy, ale też w dużym stopniu opiera się na odpowiednim rozłożeniu czasu pracy oraz interpretacji tekstu lub wykresu i wyartykułowaniu wniosków.
A te umiejętności można opanować zaskakująco szybko - wystarczy tyko być świadomym, czego się od nas oczekuje. Podstawowe zasady są bajecznie proste i zawsze takie same: należy uważnie czytać polecenia, a w przypadku zadań otwartych (szczególnie wypracowań z polskiego, historii czy WOSu) unikać "lania wody" i uporządkować wypowiedź, tzn. podzielić ją na logicznie powiązane części. Modelowym przykładem wypracowania maturalnego jest mini esej na rozszerzonej maturze z historii. Przepisem na dobrą pracę z historii możemy spokojnie kierować się też w przypadku wypracowań z innych przedmiotów, np. języka polskiego.
Przy zadaniach, które wymagają samodzielnego stworzenia wypowiedzi (pytania otwarte, prace pisemne), maturzysta powinien kierować się tymi wskazówkami:
1. Przy wypracowaniach na polskim czy językach obcych należy ściśle trzymać się określonej liczby słów. W przypadku języka polskiego minimum to 250 słów (w krótszym egzaminator nie ocenia języka, stylu, kompozycji i zapisu, a jedynie rozwinięcie tematu) przy maksimum bez ograniczeń. Na maturze z języka obcego nowożytnego (poziom rozszerzony) w pracach liczących poniżej 100 wyrazów nie ocenia się poprawności i bogactwa językowego. Wypracowania powyżej 300 słów dostają 0 punktów za kompozycję.
2. Niezależnie od przedmiotu należy unikać skrótów myślowych i zbyt ogólnych sformułowań.
3. Punkty dostajemy za logiczny tok rozumowania, czyli przedstawienie ciągu przyczynowo-skutkowego i konkretną odpowiedź na pytanie. Dlatego niezbędne jest uważne przeczytanie polecenia oraz dokładna analiza tekstów źródłowych czy wykresów. Trzeba zwrócić szczególną uwagę na tzw. czasowniki operacyjne, np. podaj, określ, oblicz. Przytaczamy tyle argumentów, ile wymaga od nas pytanie, a ewentualne obliczenia zapisujemy w przeznaczonym na nie miejscu.
4. Piszemy czytelnie i czarnym piórem/długopisem: egzaminator ma prawo nie oceniać nieczytelnej pracy maturalnej.
5. Stosujemy terminologię specjalistyczną właściwą dla danego przedmiotu.
6. Wykorzystujemy brudnopis - można wpisywać tam dodatkowe obliczenia albo konspekt pracy. Uwaga! Brudnopis nie jest oceniany i jeśli chcemy kontynuować w nim wypracowanie, musimy to wyraźnie zaznaczyć.
(źródło: CKE)
Poprawne konstruowanie wypowiedzi najlepiej przećwiczyć, pisząc w domu prace na tematy maturalne z poprzednich lat. Gdy nie ma na to czasu, a matura staje się groźbą oddaloną nie o miesiące, a o dni, warto zajrzeć do poradnika przedmaturalnego w pigułce. Znajdziemy tam podstawowe zasady przeżycia nie tylko samej matury, ale też ostatnich chwil przed egzaminem. W zasadzie powinno się spędzić je na odpoczynku i ewentualnym porządkowaniu zdobytych już wiadomości. Z doświadczenia pokoleń wiadomo jednak, że spora część (jeśli nie większość) abiturientów uczy się do oporu i ślęczy nad książkami jeszcze dzień wcześniej:
- Prawdopodobnie do ostatniej chwili będę powtarzał prezentację z polskiego. Poza tym najwięcej uczę się matematyki i fizyki. Fakultety są do końca roku szkolnego, a z matematyki będzie wielki maraton zadaniowy w weekend przed maturą - zapowiada Szymon, maturzysta z wrocławskiego XIV LO. W jaki sposób trzeba się uczyć, jeśli do matury zostało zaledwie kilka tygodni?
- Uczę się tak, jak wcześniej, tyle że teraz skupiam się bardziej na tym, co mi najgorzej wychodzi. Robię też zadania w stylu próbnych matur, żeby wczuć się w klimat zadań maturalnych. Znaczy to tyle, że ze zbiorów zadań wybieram te pod tytułem "zadania egzaminacyjne" albo "próbne matury" - dodaje Szymon.
Naklejanki i kolorowanki, czyli procedura
Żeby lepiej zdać maturę, trzeba też mieć na uwadze jej nową, bo zaledwie kilkuletnią, formułę. Możemy puścić w niepamięć historie rodziców i starszego rodzeństwa o "życzliwej pani woźnej, która roznosiła ściągi w kanapkach" - teraz egzamin dojrzałości to obwarowana procedurą forteca, a wiedza o tym, co nam wolno, a czego nie (przy czym ten drugi typ wiedzy przydaje się zdecydowanie bardziej) to już połowa sukcesu. Chociaż na lekcjach, kursach przedmaturalnych i próbnej maturze uczniowie są nieustannie uczulani na dbałość o formalną stronę egzaminu dojrzałości, jest w nim kilka kluczowych elementów, o których warto przypomnieć.
Najważniejszą - a często traktowaną po macoszemu - częścią procedury maturalnej jest kodowanie prac. Oznacza to tyle, że każdą odpowiedź, jaką zaznaczamy w teście, przenosimy na kartę odpowiedzi, zamalowując długopisem (nigdy ołówkiem!) kwadracik odpowiadający konkretnemu zadaniu. Karta odpowiedzi jest de facto najważniejszą częścią naszej matury, ponieważ to z niej komputer odczytuje rozwiązania zadań zamkniętych (zadania otwarte sprawdza oczywiście egzaminator) i tym samym ustala wynik tej części egzaminu.
Inną, nie mniej ważną, częścią procesu kodowania prac są... naklejki. Na pierwszym egzaminie maturzyści dostaną kartkę z kilkoma naklejkami z kodem kreskowym i numerem identyfikacyjnym. Naklejamy je w wyznaczonym miejscu na pierwszej stronie arkusza maturalnego i na karcie odpowiedzi. Lepiej ich dobrze pilnować, bo są potrzebne aż do końca matur - powinny wystarczyć na arkusze ze wszystkich wybranych przedmiotów.
Co bardziej roztrzepani maturzyści powinni się bardzo pilnować przez tych kilka majowych dni. Nie tylko należy uważać, by nie zgubić naklejek i mieć zawsze przy sobie dowód tożsamości, ale również zapanować nad spóźnialstwem. Boleśnie przekonała się o tym zeszłoroczna maturzystka z Łodzi, która dotarła na salę egzaminacyjną już po otwarciu arkuszy, i nie pomogła jej nawet interwencja ówczesnego ministra edukacji. Dla wszystkich, którzy zauważyli u siebie skłonności do zapominania lub mylenia dat, zamieszczamy tegoroczny harmonogram matur. Dokładne terminy egzaminów ustnych ustala się indywidualnie i informują o nich szkoły.
Gdy zdenerwowany abiturient w końcu dotrze na czas z dowodem, długopisem i naklejkami w garści, ostatnim krokiem jest wyłączenie, a najlepiej zostawienie gdzieś telefonu komórkowego. Wystarczy, że w czasie trwania egzaminu któremuś ze zdających zadzwoni telefon, a może to być podstawą do unieważnienia matury.
Oprócz telefonu na salę nie wnosimy też rzeczy, które jeszcze kilka lat temu były nieodłączną częścią matur. Jakiekolwiek kanapki, pluszowe borsuki na szczęście i inne niezwiązane z egzaminem przedmioty są zakazane. Zamiast tego lepiej pamiętać, co możemy, a nawet powinniśmy ze sobą wziąć. Zwłaszcza ci, którzy zdają przedmioty przyrodnicze i ścisłe, powinni pamiętać o własnych przyborach:
- kalkulator prosty (umożliwia tylko najprostsze obliczenia oraz kwadraty i pierwiastki z liczb): matematyka, informatyka, chemia, geografia, fizyka i astronomia
- linijka: biologia, chemia, fizyka i astronomia, matematyka, geografia
- cyrkiel: matematyka
- lupa: geografia
Niezależnie od stopnia przygotowania maturzyści widzą egzamin dojrzałości nie tylko jako ważny test, ale też obrośniętą legendami jaskinię lwa. W takiej chwili każdego opanowuje zdenerwowanie, ale można sobie z nim poradzić. Tym, którzy przedkładają praktyczne porady nad teorię, przedstawiamy anty-poradnik maturalny. Nie zachowuj się tak, a sukces gwarantowany.
Joanna Bolanowska

































































