Jacek Protasiewicz zaprzecza, jakoby prosił posła PO Norberta Wojnarowskiego, aby przekonywał delegatów do głosowania na niego. Skomentował w ten sposób doniesienia "Newsweeka", który powołując się na nagranie, pisze o tym, że stronnik Protasiewicza, poseł Norbert Wojnarowski, obiecuje jednemu z delegatów "załatwienie" stanowiska w KGHM.
W weekend odbył się zjazd dolnośląskiej PO, na którym na nowego szefa regionu wybrano Jacka Protasiewicza. Polityk w rozmowie z IAR mówi, że nie ma "upoważnień, ani możliwości, by namawiać do głosowania w zamian za pracę". Jak dodaje, z większością delegatów, którzy go poparli, starał się spotkać osobiście. Jacek Protasiewicz powiedział też, że łączą go z posłem Wojnarowskim "bardzo powierzchowne relacje". Kiedy podjął decyzję o kandydowaniu na szefa dolnośląskiej PO, Norbert Wojnarowski zgłosił się do niego i powiedział, że jest gotów go poprzeć.
| »Premier pokazał Schetynie jego miejsce w szeregu |
Jacek Protasiewicz dodał, że jeśli nagranie "Newsweeka" okaże się prawdziwe, poseł Wojnarowski będzie musiał złożyć wyjaśnienia.
"Newsweek" poprosił Wojnarowskiego o komentarz. Poseł nie chciał jednak rozmawiać. " Jestem zszokowany, to jakaś prowokacja" - uciął szybko.

O sprawie jako o skandalu mówią już natomiast stronnicy Grzegorza Schetyny - jeden z polityków uważa nawet, że medialnymi doniesieniami powinno się zająć Centralne Biuro Antykorupcyjne. Czeka też na reakcję premiera Donalda Tuska.
Informacyjna Agencja Radiowa (IAR)/Sylwia Jurgiel, PR Wrocław, Newsweek//dyd





























































