Z analizy portalu Bankier.pl wynika, że nowelizacja budżetu 2013 jest nieuchronna. Tymczasem jeszcze w grudniu, mimo ostrzeżeń ekonomistów, Jacek Rostowski określał budżet jako „realny”. Jednak po pierwszym kwartale 2013 r. nawet z Ministerstwa Finansów uszedł optymizm.

Źródło: iStockphoto/Thinkstock
12 grudnia 2012 roku Sejm przyjął ustawę budżetową na rok 2013. W dokumencie tym założono m.in. wyższe dochody podatkowe, stopę bezrobocia na poziomie 13 proc. oraz wzrost PKB na poziomie 2,2 proc. - To jest budżet bezpieczny, który zapewni Polsce i finansom publicznym Polski bezpieczeństwo w 2013 r. i pozwoli zapewnić rozwój w 2014 i 2015 roku - mówił z trybuny sejmowej Jacek Rostowski. Ale kolejne dane z gospodarki potwierdzają to, o czym mówiono od kilku miesięcy - resort finansów mocno przestrzelił.
Dochody podatkowe będą niższe
Jednym z filarów budżetu na rok 2013 były założone na poziomie 266,9 mld zł wpływy z podatków. Analitycy od początku wskazywali na nierealność prognoz, przywołując dane za rok 2012. Ważnego argumentu dostarczyło sceptykom opublikowane miesiąc temu podsumowanie ubiegłego roku. Według informacji Ministerstwa Finansów wpływy podatkowe wyniosły w 2012 roku 248,3 mld zł wobec założonych 264,8 mld zł. Zabrakło więc 16,5 mld zł.
| Zobacz też: | |
| KE oceni polską gospodarkę dopiero w maju | |
Mimo niezrealizowanego planu za 2012 rok resort finansów założył jeszcze wyższe wpływy podatkowe w tym roku. Tymczasem już pierwsze dane za nowy rok potwierdziły kontynuację negatywnego trendu. W styczniu z tytułu podatku VAT do budżetu wpłynęło 13 mld zł, czyli o ponad 20 proc. mniej niż rok temu (17 mld zł). Przypomnijmy, że przy niższych stawkach podatku VAT w latach 2010 i 2011 dochody po styczniu wyniosły odpowiednio 13,1 mld zł i 15,2 mld zł.

Przedstawione kilka dni temu statystyki po marcu również nie dają szans na realizację planu. Dochody z tytułu VAT wyniosły 27 mld zł (tylko 21% rocznego planu), z akcyzy 13 mld zł (20% rocznego planu), z PIT 9 mld zł (21,2% planu) i z CIT 6 mld zł (21% planu). Nie ma więc szans na realizację założeń z ustawy budżetowej, zwłaszcza że rok 2013 zakończymy niższym wzrostem gospodarczym, co przekłada się na niższe dochody.
Wzrost gospodarczy będzie niższy
Drugim ważnym parametrem ustawy budżetowej była założona na poziomie 2,2 proc. dynamika PKB. W 2012 roku resort finansów pomylił się o 0,6 pkt. proc., prognozując 2,5 proc., a ostatecznie według danych GUS-u gospodarka urosła o 1,9 proc. Plan na rok 2013 od początku był więc bardzo optymistyczny. Pod koniec lutego Komisja Europejska obniżyła prognozę tempa wzrostu polskiego PKB z 1,8 proc. do 1,2 proc. Gorsze perspektywy polskiej gospodarki dostrzegł także Międzynarodowy Fundusz Walutowy, obniżając prognozę do 1,3 proc.
W realizację założeń nie wierzy już samo ministerstwo, które dokonało wczoraj rewizji prognozy PKB do 1,5 proc. Minister Rostowski komentując decyzję resortu powiedział: Nie oznacza to automatyczności noweli budżetu. Dzisiaj nie widzimy takiej konieczności. Sam fakt rewizji PKB takiej konieczności nie powoduje. Zeszłotygodniowe dane o spadku produkcji przemysłowej o 2,9 proc. rdr są gorsze od oczekiwanych i również nie napawają optymizmem.
Stopa bezrobocia będzie wyższa
Ministerstwo Finansów drugi rok z rzędu wyraźnie nie trafiło także z prognozami stopy bezrobocia. Na koniec 2012 roku wartość tego wskaźnika wyniosła 13,3 proc. przy założonych 12,3 proc. W ustawie budżetowej na rok 2013 ustalono go na poziomie 13 proc., podczas gdy według danych z MPiPS na koniec marca 2013 roku stopa bezrobocia wyniosła 14,3 proc. Realizacja założeń na rok 2013 jest niemożliwa.
![]() | » Kiedy upadnie mit OFE? |
OFE ustrzegą przed nowelizacją?
Kilka dni temu Ministerstwo Finansów poinformowało, że deficyt budżetu państwa po marcu 2013 roku wyniósł 24,4 mld zł, co stanowi 68,6 proc. planu na 2013 rok, ustalonego na 35,5 mld zł. Resort uspokaja, że zawsze na początku roku wydatki są realizowane szybciej niż dochody. To oczywiście prawda, ale tylko częściowo. Dla przykładu, w roku 2012 po marcu deficyt był zrealizowany na poziomie 57 proc., a w roku 2011 - 43,1 proc.
Nie zapominajmy, że już budżet na rok 2012 przed nowelizacją w duże mierze uchroniło 8 mld zł zysku NBP. W tym roku zastrzyk ten wyniesie około 5 mld zł, ale to nie wystarczy. Pogarszająca się sytuacja budżetu skłania resort finansów do poszukiwania dodatkowych pieniędzy. Propozycja, by na 10 lat przed emeryturą środki z OFE były stopniowo przenoszone do ZUS-u, jest tego jaskrawym dowodem.
Jako ciekawostkę warto dodać, że według medialnych doniesień w marcu do Funduszu Ubezpieczeń Społecznych zamiast dotacji wpłynęło blisko 3 mld zł kredytu budżetowego. Powód? Kredytu nie wlicza się do deficytu. Składki przekazywane do OFE to jeden z niewielu zasobów (poza podwyżką podatków, dywidendami i prywatyzacją), który może załatać dziurawy budżet.
Grzegorz Marynowicz
Bankier.pl





























































