Podczas wczorajszej sesji giełdy NYMEX notowania ropy zwyżkowały o 3 centy do 59,94 USD była to najwyższa cena na zamknięciu od 4 listopada. Dziś w obrocie elektronicznym baryłka podrożała o dalsze 51 centów (0,9%) do 60,45 USD.
Najwyższy w historii poziom notowania ropy osiągnęły 30 sierpnia, gdy huragan Katrina zaatakował południowe wybrzeże USA - za baryłkę trzeba było wtedy zapłacić rekordowe 70,85 USD. Od tego czasu czarny kruszec staniał o ponad 10 USD, ciągle jednak jest o około 45% droższy niż przed rokiem.
Środa jest szóstym z rzędu dniem przynoszącym zwyżki notowań ropy. Przyczyniły się do tego opady śniegu i ochłodzenie w będących największym rynkiem oleju opałowego na świecie północno-wschodnich stanach USA.
Według najnowszych prognoz zapotrzebowanie na olej opałowy w generującym 80% amerykańskiego popytu na ten destylat regionie może w ciągu najbliższych kilku dni ukształtować się na poziomie o 20% wyższym niż normalnie w tym okresie.
Inwestorzy niecierpliwie czekają na zapowiedziany na dziś na godzinę 16:30 raport Departamentu Energii na temat stanu amerykańskich zapasów ropy i jej destylatów. Eksperci spodziewają się wiadomości o spadku poziomu rezerw ropy o 1,9 mln baryłek (0,6%). Zapasy destylatów, w tym kluczowego oleju opałowego, mogły wzrosnąć o 1,75 mln baryłek, a zapasy benzyny mogły zwiększyć się o 1,05 mln baryłek.
BaP





























































