
foto: thinkstock
Czwartego dnia protestu w Sejmie wywiązała się emocjonalna dyskusja pomiędzy premierem, a strajkującymi. „Podnosząc świadczenie ciężko grzeszę logice, jaką powinienem się kierować jako premier” – mówił Donald Tusk. „(…)ale kieruje się pan sercem panie premierze, sercem do tych dzieci niepełnosprawnych” – próbowała przekonać premiera jedna z uczestniczących w strajku matek. Odpowiedź premiera ostudziła atmosferę na sejmowym korytarzu: „gdybym budżetem państwa rządził przy pomocy serca, to państwo już dawno byłoby bankrutem”.
Tak krawiec kraje, jak mu materiał staje
Po tygodniu protestu Donald Tusk zaoferował podwyższenie świadczenia pielęgnacyjnego od 1 maja do 1000 zł. Na tym się jednak nie skończy, od 1 stycznia 2015 r. będzie ono wynosić 1200 zł, a po 1 stycznia 2016 r. osiągnie poziom płacy minimalnej. Rodzice nie przyjęli jednak takiego rozwiązania – chcieliby, żeby już teraz podniesiono je do poziomu płacy minimalnej netto, czyli ok. 1300 zł. W poniedziałek Piotr Duda namawiał ich nawet, żeby domagali się już nie płacy minimalnej, ale przeciętnej, czyli ok. 3500 zł. Mówił wówczas: „Premier ma dialog społeczny w nosie. Jak temu rządowi nie wyrwie się czegoś z gardła, to oni od siebie nic nie dadzą”. Obecnie takie świadczenie wynosi 820 zł (w tym 620 zł świadczenia i 200 zł dodatku, którego przyznawanie przedłużono ostatnio do końca roku specjalnym programem rządowym).
![]() |
» Wychowanie dzieci powinno być uwzględniane przy wysokości emerytury |
Z danych resortu pracy wynika, że za opiekunów osób niepełnosprawnych odprowadzane są także składki ZUS w wysokości 246 zł miesięcznie, więc łączne wydatki państwa na osobę opiekującą się niepełnosprawnym dzieckiem wynoszą 1046 zł miesięcznie, czyli 12,6 tys. zł rocznie. Rodzina z niepełnosprawnym dzieckiem może również starać się o wsparcie z pomocy społecznej i PFRON. W 2013 r. na wsparcie niepełnosprawnych i ich opiekunów państwo wydało 11,2 mld zł, w tym na zasiłki pielęgnacyjne 1,7 mld zł, a na świadczenia rodzinne dla niepełnosprawnych 340 mln zł.
| »Świadczenie pielęgnacyjne będzie nieco wyższe. Rząd przyjął uchwałę |
Zgodnie z propozycją premiera, od 1 maja 2014 r. gminy będą wypłacały osobom uprawnionym do pobierania świadczenia pielęgnacyjnego o 180 zł więcej niż obecnie, czyli 800 zł świadczenia i 200 zł dodatku. W budżecie trzeba było więc znaleźć brakujące 180 mln zł na ten cel. Zostaną one zabrane z pieniędzy przeznaczonych na remont tzw. „schetynówek”, czyli dróg lokalnych.

Pieniądze z lasu
Wygląda na to, że nigdy nie doczekamy się porządnych dróg lokalnych. Już w ubiegłym roku rząd obciął wydatki na ich remonty w 2014 r. Z planowanych 900 mln zł odjęto 750 mln zł, więc „w kasie” zostało 150 mln zł. Już wtedy apelowano, że nie wystarczy to nawet na niezbędne naprawy. Wówczas rząd zajrzał do kieszeni Lasów Państwowych. W styczniu tego roku przedstawiono projekt nowelizacji ustawy o lasach, gdzie znajduje się fragment z którego wynika, że w 2014 r. i 2015 r. Lasy Państwowe mają dokonać wpłat do budżetu państwa z kapitału własnego w wysokości 1,6 mld zł w ratach kwartalnych. Wysokość wpłaty w 2014 r. to 30 proc. skumulowanego zysku netto osiągniętego przez Lasy Państwowe w ostatnich 10 latach. Każdego roku 650 mln zł z tej kwoty miało zostać przeznaczone na budowę i modernizację dróg lokalnych.
![]() | » Wielu rodziców nie stać na opiekę nad dzieckiem |
Przerzucanie gorącego kartofla to już norma w polskim budżecie. Z niektórych wydatków zrezygnować się nie da, a z innych – nie wypada. Co powiedzieliby górnicy, gdyby premier chciałby obniżyć im emerytury? Zaczęliby protestować. Podobnie jak rolnicy, gdyby rząd rozważał reformę systemu ich ubezpieczeń. Premier ze swojego wynagrodzenia pewnie też nie zrezygnuje, podobnie jak reszta rządu. Inne obszerne kosztowo pozycje łatwo też znaleźć w skonsolidowanym planie wydatków budżetowych. Nie chodzi jednak o to, komu zabrać.
Problem polega głównie na wadliwej konstrukcji całego systemu, przez który nie opłaca się pracować, bo wtedy traci się prawo do zasiłku. Nie wszyscy niepełnosprawni wymagają bowiem 24-godzinnej opieki. System wymaga więc głębszej reformy, która wyważy wysokość świadczeń w zależności od stopnia niepełnosprawności i tego, czy niezbędny jest całodobowy nadzór „zawodowego” opiekuna. Pewne jest jednak, że z pustego to i Salomon nie naleje, a potrzebujących jest w Polsce wielu. Część z nich nie ma czasu strajkować, bo pracują.
Justyna Niedbał
Bankier.pl
































































