Niemcy boją się o swoje pieniądze. Z badań Fundacji Bertelsmanna wynika, że gdy ludzie urodzeni w okresie tzw. powojennego baby boomu zaczną przechodzić na emeryturę, to niemiecki system emerytalny się załamie. Chyba że rząd znów podniesie wiek emerytalny.

Wnuczko, ja w Twoim wieku już pracowałam...
Babciu, ja w Twoim wieku jeszcze będę...
Źródło: Comstock/Thinkstock
Starzejące się społeczeństwo oznacza, że coraz więcej ludzi będzie pobierać świadczenia, a coraz mniej pracować i płacić składki na ubezpieczenie społeczne. Spora część przyszłych emerytów, obecnie jeszcze pracujących, nie jest objęta reformą systemu emerytalnego, wydłużającego wiek przejścia w stan spoczynku do 67 lat. Rząd zamierza więc wystartować z kampanią przekonującą do późniejszego przejścia na emeryturę, co ma rozciągnąć w czasie cały proces - pisze "Hamburger Morgenpost". Pomimo tego reforma emerytalna jest i tak bardzo długotrwała. Od 2012 roku obowiązuje ustawa, na mocy której co roku wiek emerytalny będzie przesuwany o dwa miesiące, by dopiero w 2024 roku zatrzymać się na poziomie 67 lat. Eksperci mówią: to zbyt długo.
Z badań wynika, że gdy wyż demograficzny z lat 1955-70 przejdzie na emeryturę, nastąpi spadek poziomu świadczeń z obecnych 53 procent do 43 procent. W konsekwencji składki na ubezpieczenia społeczne będą musiały wzrosnąć, ale i to niewiele zmieni sytuację. Do 2060 roku osoby w wieku powyżej 65 lat będą stanowiły ponad 63 procent społeczeństwa.
ReklamaZobacz także
Eksperci zalecają gorzkie, ale ich zdaniem skuteczne lekarstwo: jak najszybciej się da rząd powinien podnieść wiek emerytalny do 69 lat, a najlepiej powiązać go z przewidywaną długością życia. Poza tym zmienić system tak, by przechodzenie na wcześniejsze emerytury nie było opłacalne. Według najnowszych danych w Niemczech rośnie liczba osób, które przechodzą na wcześniejszą emeryturę, mimo że jest ona niższa.

SS, Hamburger Morgenpost



























































