Mocno ujemna dynamika zamówień w niemieckim przemyśle ponownie okazała się nie tylko rekordowo niska, ale i gorsza od oczekiwań ekonomistów. To niezmiennie zły sygnał także dla Polski.


Kwietniowa dynamika zamówień w przemyśle Niemiec wyniosła -25,8 proc. w ujęciu miesięcznym (dane wyrównane sezonowo i kalendarzowo). To najniższy odczyt w historii badania sięgającej 1991 r. – poprzedni padł zaledwie miesiąc temu (-15 proc.). Ekonomiści spodziewali się mocnego spadku, jednak ich konsensus zatrzymał się na -19,7 proc. m/m.
W ujęciu rocznym spadek zamówień w niemieckim przemyśle wyniósł natomiast 36,6 proc. wobec 15,4 proc. w marcu, co również wcześniej nie miało miejsca.
Względem ubiegłego miesiąca, spadek zamówień krajowych wyniósł 22,3 proc., zaś zagranicznych 28,1 proc. Nowe zamówienia w strefie euro spadły o 30,6 proc., a z innych państw o 26,7 proc. We wszystkich kategoriach dynamika jest niższa niż w marcu.
Ponownie spadki rozkładały się nierównomiernie między sektorami. Zamówienia na dobra kapitałowe spadły o 30,6 proc., na dobra pośrednie o 22,7 proc., a na dobra konsumpcyjne tylko o 11,4 proc.

Dane publikowane przez niemiecki urząd statystyczny Destatis korespondują z obrazem wyłaniającym się m.in. z indeksów PMI dla sektora przemysłowego. Informacje z przemysłu największej gospodarki Europy mają dla Polski szczególne znaczenie. Zachodni sąsiedzi są od lat naszym najważniejszym partnerem handlowym, odpowiadającym za ponad 25 proc. eksportu i 20 proc. importu towarów.
MZ






























































