– Nie oznacza to jednak, że ogromny huragan, który już od wielu miesięcy przetacza się w branży i znacznie przybrał na sile w ostatnim okresie, nie pozostawi po sobie żadnych zmian w strukturze rynku, bo te ostatnie wydają się, prędzej czy później, nieuniknione.
Najlepszym przykładem zdaje się być tutaj sprawa największego amerykańskiego ubezpieczyciela – American International Group – obecnego już na większości rynków Europy, także na naszym.
16 września zagrożony upadkiem AIG został uratowany gigantyczną (85 mld USD) „pożyczką”, udzieloną mu przez Fed, w zamian za co zgodził się przekazać 79,9 proc. udziałów rządowi USA. Nie jest więc wykluczone, że w tak trudnych warunkach AIG, starając się spłacić te zobowiązania, może być skłonny sprzedać część posiadanego przez siebie majątku, nie tylko tego w USA, ale też za granicą.
Jeśli patrzeć tylko na polski rynek, American International Group jest na nim obecny jako cała grupa, w skład której wchodzą m.in. AIG Bank, ubezpieczeniowy Amplico AIG Life czy AIG Powszechne Towarzystwo Emerytalne. Na posiadane przez tę grupę spółki, nie tylko w Polsce, ale także w naszej części Europy, łakomym wzrokiem patrzy m.in. największy polski ubezpieczyciel, czyli PZU oraz także tacy giganci jak AXA i Allianz.
W przypadku PZU nie jest żadną tajemnicą, że spółka ma zgromadzone środki finansowe na potencjalne akwizycje w wysokości powyżej 10 mld zł
i pełne poparcie w tej kwestii zarówno ze strony właścicieli (Skarb Państwa i Eureko), jak i rady nadzorczej. Choć na rynku głośno mówi się o tym, że PZU zainteresowane jest bardziej zagranicznym, a nie krajowym majątkiem AIG, to znając życie, gdyby zdarzyła się jednak okazja na kawałek polskiego tortu, z pewnością i z tego coś by wyszło.
Z takiego samego założenia wychodzą zapewne wszyscy inni potencjalni pretendenci do schedy po AIG. Pytanie tylko, co na to wszystko najbardziej zainteresowany? Dla American International Group decyzja o sprzedaży przychodowych i dobrze spozycjonowanych marek w Europie może być bowiem dość trudna mentalnie i można domniemywać, że raczej będzie on bardziej skłonny pozbyć się tych „gorszych”, choćby z amerykańskiej części biznesu. Rodzi się kolejne pytanie: czy nie będzie musiał tego zrobić.
Marek Nienałtowski
Autor jest głównym analitykiem rynków finansowych Goldenegg – Niezależni Doradcy Finansowi


























































