Banki zachodnie, jak Citigroup czy Commerzbank są już obecne we wszystkich 8 krajach. Okazuje się, że zachodnie banki kontrolują aż 83 proc. systemu finansowego Bułgarii, a w Polsce ich zaangażowanie sięga 70 proc. To ekspansja za żelazną kurtynę była przyczyną przejęcia za 17,6 mld euro niemieckiej HVB Group przez włoski bank UniCredito Italiano. Oba banki zaangażowały się już wcześniej w wielu krajach naszego regionu. Jeżeli się polaczą, to przejmą jako jeden bank 24 proc. rynku w Bułgarii.
Tylko w Bułgarii w ostatnim roku kredyty konsumenckie łącznie z mieszkaniowymi (hipotecznymi) wzrosły o 50 proc. do równowartości 1,7 mld euro. Bank centralny, jak i przedstawiciele Międzynarodowego Funduszu Walutowego martwią się zbyt wielką ich dynamiką. Jeżeli bowiem środki te wymkną się spod kontroli, to mogą zagrozić wzrostowi gospodarczemu w przyszłości. Stąd zalecenie banku centralnego Bułgarii przyhamowania wzrostu kredytów do 30 proc. w skali rocznej.
Od tego, jak banki będą sterować boomem kredytowym nie tylko w Bułgarii, ale i innych krajach regionu zależy poziom inwestycji i przyszłość ekonomiczna byłych krajów komunistycznych oraz całej Unii Europejskiej. Nowi członkowie (od 2007 r. dołączy do nich właśnie Bułgaria i Rumunia) będą ważnymi udziałowcami w rozwoju UE. 8 nowych członków rozwija się bowiem w tempie po 5 proc. w skali roku, gdy piętnastka zaledwie osiąga wzrost na poziomie 1-2 proc. Ostatnio analitycy obniżyli rokowania dla strefy euro nawet do 1,2 proc. w 2005 r. Nowe kraje UE to młode i wykształcone społeczeństwa, które przyciągają taniością i jakością pracy inwestorów z całego świata.
Wielu z tych ludzi, to klienci banków, którzy po raz pierwszy zetknęli się z kredytem, kartą kredytową, pożyczkami osobistymi i kredytami hipotecznymi w ostatnich dopiero latach. Nic dziwnego, że korzystają pełną garścią z nowych możliwości. Ale UniCredito, jak i inne banki zachodnie podkreślają, że nie zamierzają przegrzać rynku pożyczek hipotecznych. Wiele z nich wprowadziło do użytku w swych oddziałach te same procedury oceny stopnia ryzyka, które sprawdziły się wcześniej w Europie Zachodniej.
- Wielu z naszych klientów nie zawsze pojmuje poprawnie sens istnienia kart kredytowych - przyznaje Andrea Moneta, jeden szefów włoskiego banku, który kierował przez wiele lat operacjami w Europie Środkowo-Wschodniej, a teraz odpowiada za fuzję z HVB. Niemniej według zachodnich standardów, wspomniane kraje i tak niezbyt mocno weszły np. w kredyty hipoteczne i inne usługi. Zaangażowanie 400 banków w naszym regionie Europy wyniosło w 2004 r. co prawda 440 mld euro, ale to stanowiło tylko 74 proc. łącznego PKB tych krajów, zgodnie z obliczeniami Banku Austria Creditanstalt. Tymczasem ten sam wskaźnik dla całej Unii sięga już 206 proc.
Okazuje się, że tylko co trzeci Polka ma np. rachunek osobisty w banku. Zaś kartami kredytowymi posługuje się zaledwie kilka proc. naszych konsumentów. Tymczasem 20 proc. Amerykanów robi w ten sposób zakupy i 13 proc. Brytyjczyków. Nic więc dziwnego, że banki zachodnie wykorzystują szereg dobrze znanych im praktyk do pozyskania nowych klientów. Erste Bank z Austrii kupił w 2000 r. praski bank Ceska Sporitelna. Pokierował nim emerytowany prezes J.P. Morgan Chase & Co Jack Stack, który przez całe życie nie wyściubił nosa poza Nowy Jork. Ale jego doświadczenie zaowocowało.- Dawniej władze używały banku do wspierania nierentownych przedsiębiorstw, a kultura obsługi była bardzo niska - mówi. Teraz bank kwitnie.
Erste Bank udało się uniknąć problemow, jak w Bułgarii, choć od 2000 r. dokonał już zakupu 9 banków w Europie Środkowo-Wschodniej. Obecnie przymierza się do kolejnych akwizycji na Ukrainie i w Rumunii. - Doceniamy olbrzymi potencjał drzemiący w tym regionie. Tak będzie przez 20 do 30 lat. To jedyny kwitnący rynek w Europie - mówi Michael Mauritz, jeden z zarządców Erste.
Podobnie postępuje amerykańska Citigroup, która nastawia się na obsługę mniej zamożnych klientów w naszej części Europy. Dlatego, jak podaje dziennik „Wall Street Journal”, ten największy bank świata ma zamiar otworzyć w br. w Polsce pięć nowych oddziałów i dojść do poziomu 60. W 2006 r. planuje następne 40 oddziałów w naszym kraju. Ofensywa amerykańska może się jednak spotkać z kontrakcją UniCredito, którego prezes Alessandro Profumo docenił wagę regionu, a w nim Polski. Już w 1999 r. Włosi przejęli 52 proc. akcji Banku Pekao. Potem przyszły kolejne zakupy łącznie z Bułgarią. W 2004 r. aż 19 proc. zysku UniCredito sięgającego 2,1 mld euro pochodziło z Europy Środkowo-Wschodniej. Zaowocowały m.in. wprowadzone wcześniej wspólne dla wszystkich placówek regionu procedury kredytowe i oceny stopnia ryzyka. Zyski mogą jeszcze wzrosnąć po fuzji Włochów z HVB Group i Banku Pekao z Bankiem BPH. Ale to już inny temat.
Adam Wolski






























































