Styczniowy odczyt indeksu Michigan Sentiment zaskoczył analityków. Ten wskaźnik nastrojów amerykańskich gospodarstw domowych wzrósł do najwyższego poziomu od stycznia 2004 roku i odnotował drugi najlepszy wynik w XXI wieku.


Styczniowy odczyt na poziomie 98,2 punktów przewidzieli tylko najwięksi optymiści – prognozy zebrane przez agencję Bloomberga wahały się od 91 do 99 punktów przy medianie na poziomie 94,1 pkt. W grudniu wskaźnik ten osiągnął wartość 93,6 pkt.
Lepsze nastroje Amerykanów to przede wszystkim efekt poprawy na rynku pracy oraz taniejącego paliwa. W grudniu oficjalna stopa bezrobocia (U-3) spadła do 5,6% i była najniższa od lipca 2008 roku, a liczba miejsc pracy sektorach pozarolniczych zwiększyła się o 252 tys. Choć dane z amerykańskiego rynku pracy wciąż pozostawiają wiele do życzenia (brak realnego wzrostu wynagrodzeń i najniższy od niemal 40 lat współczynnik aktywności zawodowej), to jednak sytuacja jest lepsza niż jeszcze kilka lat temu.
Po drugie, dzięki taniejącej ropie ceny paliw w USA spadły do najniższych poziomów od niemal 6 lat. Według danych Amerykańskiego Stowarzyszenia Motoryzacyjnego średnia cena galonu benzyny wyniosła 2,082 USD, a w kilku stanach paliwo można kupić za mniej niż 1,92 USD.
Styczniowa poprawa nastrojów konsumentów daje nadzieję, że grudniowy bardzo słaby odczyt sprzedaży detalicznej był jedynie „wypadkiem przy pracy”. W grudniu obroty handlowców zmalały o 0,9% mdm po wzroście o 0,4% w listopadzie.




























































