Poniedziałkowa sesja na Wall Street bezdyskusyjnie padła łupem giełdowych byków. S&P500 i Nasdaq ustanowiły wielomiesięczne maksima, opierając się o silnie zwyżkujący sektor technologiczny.


S&P500 poszedł w górę o 0,93% i zakończył sesję na poziomie 4 338,93 punktów, nieznacznie przewyższając w ten sposób lokalną górkę z połowy sierpnia. Od październikowego dna bessy S&P500 zyskał już ponad 20%, co w Ameryce uznaje się za umowne rozpoczęcie hossy. Więcej na ten temat piszemy w artykule zatytułowanym „Hossa na Wall Street. Ale czy na pewno?”.
W piątek analitycy Goldman Sachs podnieśli swoją prognozę dla indeksu S&P500 z 4 000 pkt. do 4 500 pkt. na koniec roku.
Nasdaq po zwyżce o 1,53% zameldował się na wysokości 13 461,92 punktów – czyli najwyżej od kwietnia 2022 roku. Od początku roku ten przeważony spółkami technologicznymi benchmark urósł już o przeszło 28%.

To właśnie akcje big-techów były liderami poniedziałkowej sesji. Notowania Amazona poszły w górę o 2,6%, Mety o 2,3%, zaś Apple’a i Microsoftu zyskały po ok. 1,5%. O ponad 6% podrożały walory Oracle po tym, jak analitycy JP Morgan Chase podniósł cenę docelową akcji informatycznej spółki. Kurs Broadcomu wzrósł o 6,3% po tym, jak agencja Reuters napisała, że producent chipów najprawdopodobniej zgodę Komisji Europejskiej na przejęcie Vmware za 61 mld USD.
Za to akcje Nasdaq Inc. zaliczyły spadek o prawie 12%. Była to reakcja rynku na informację o tym, że operator drugiej nowojorskiej giełdy wyda 10,5 mld dolarów na przejęcie informatycznej spółki Adenza . Analitycy uważają, że zakup ten jest zbyt drogi.
Wydarzeniem tego tygodnia na rynkach finansowych powinna być środowa decyzja Federalnego Komitetu Otwartego Rynku. Większość ekonomistów spodziewa się, że FOMC po raz pierwszy od półtora roku nie zdecyduje się na podwyżkę stóp procentowych. Rynek terminowy wycenia szanse braku podwyżki na 77%. Taka decyzja najprawdopodobniej oznaczałaby zakończenie najostrzejszego od 40 lat cyklu zacieśnienia polityki pieniężnej w Stanach Zjednoczonych.
Jednak zanim to nastąpi, na rynek trafią majowe statystyki inflacji CPI dla USA. Ekonomiści spodziewają się, że inflacja CPI spadła do 4,1% względem 4,9% odnotowanych w kwietniu. Bazowa CPI miała się obniżyć z 5,5% do 5,3%. Nadal byłyby to więc poziomy wyraźnie przekraczające 2-procentowy cel Rezerwy Federalnej. Potwierdziłyby jednak spadkowy trend inflacji i pozwoliły uzasadnić zakończenie bądź wstrzymanie podwyżek stóp procentowych.



























































