Czwartkowa sesja na nowojorskich parkietach przyniosła kolejną zwyżkę notowań firm technologicznych, dzięki czemu Nasdaq osiągnął najwyższy w historii kurs zamknięcia.


Dow Jones i S&P 500 zakończyły dzień zwyżkami odpowiednio o 0,91 proc. i 0,87 proc. Dzięki temu S&P 500 osiągnął najwyższy poziom od marca, podchodząc tuż pod pułap 2800 pkt.
Ale i tak gwiazdą sesji był Nasdaq, który po zwyżce o 1,39 proc. zakończył sesję na wysokości 7823,92 punktów. To najwyższy w historii kurs zamknięcia, a w trakcie sesji padł także nowy rekord wszech czasów. Tylko od początku roku Nasdaq urósł o ponad 13 proc., przez ostatni rok zyskując niemal 25 proc. i w niespełna 5 lat podwajając swą wartość. To skala wzrostów porównywalna jedynie z czasami bańki internetowej z końcówki XX wieku.
Dziś motorami zwyżek indeksów były takie spółki jak Microsoft (+2,25 proc.), Cisco Systems (+2,4 proc.), Intel (2,3 proc.) oraz Apple (1,7 proc.). Czyli jednak bardziej „tradycyjne” technologiczne czempiony niż modne ostatnio FANG-i. Chociaż te ostatnie też nie wypadły źle. Indeks FANG+ poszedł w górę o 1,68 proc. napędzany zwyżkami akcji Facebooka (+2,2 proc.), Amazona (+2,4 proc.) i Alphabetu (+2,6 proc.).
Inwestorzy z Wall Street żyją oczekiwaniem na rozpoczynający się w piątek sezon raportów kwartalnych. Poprzeczka postawiona jest dość wysoko: analitycy szacują wzrost zysku przypadającego na indeks S&P 500 na 20 proc. rdr. Oprócz spółek naftowych i surowcowych za tak wysoką dynamikę zysków odpowiadać ma branża telekomunikacyjna i technologiczna.
Bez większego echa przeszły za to dane makroekonomiczne. Rynki kompletnie nie przejęły się faktem, że inflacja CPI w Stanach Zjednoczonych osiągnęła najwyższy poziom od ponad 6 lat. Jak również tym, że deficyt fiskalny USA za ostatnie 12 miesięcy osiągnął najwyższą wartość od lat pięciu. Tegoroczny czerwiec przyniósł też drugi najwyższy czerwcowy deficyt w kasie Białego Domu od 2009 roku.
KK
































































