Na szczęście nie wszystkie - taki np. Plus w Białymstoku zszedł poniżej 4 złotych juz w połowie września. Wystarczyło jeszcze kilka mu podobnych stacji i prawo konkurencji (podparte najniższą od pół roku ceną baryłki ropy) wymogło zmiany. Wczoraj w Białymstoku zarówno na stacjach firmowych wielkich koncernów ( Shell, BP, Statoil czy Orlen) jak i innych (KPKM, MPO, Wimex czy Pronar) kierowcy płacili za 95 oktanową benzynę od 3,72 do 3,84 zł.
- To juz zadawalający poziom i jeden z najniższych w Polsce - ocenia Urszula Cieślak, analityk Biura "Reflex" zajmującego się rynkiem paliwowym.
To ceny bardzo zbliżone do ceny "diesla". Za olej napędowy płacimy bowiem na tychże stacjach w Białymstoku od 3,72 do 3,79 zł.
Dlaczego tak jest? - W hurcie olej kosztuje wręcz drożej od benzyny - wyjaśnia Urszula Cieślak. - To po pierwsze normalne przed sezonem zimowym, a po drugie - odzwierciedla układ cen obowiązujący na zachodzie. Tam rósł bowiem popyt na "diesla" i w dodatku akcyza na benzynę i olej jest taka sama.
- W Polsce - przypomina analityk Biura "Reflex" - za tonę benzyny płacimy 1315 zł akcyzy, a za olej - 1048 zł. Stąd różnica w detalu jeszcze na korzyść oleju.
Tu trzeba przypomnieć, że ten trend jeszcze się może pogłębić, jeżeli rząd dotrzyma słowa i od stycznia podniesie znowu akcyzę na benzynę o 250 zł za tonę.
Kurier Poranny
(peż)





























































