We wtorek Wall Street zdołała utrzymać poniedziałkowe wzrosty, a indeks S&P500 nawet nieznacznie poprawił maksimum trwającej od marca hossy. Wczoraj paliwo do wzrostów zapewniły drożejące surowce oraz dobre wieści z przemysłu.
Ale dziś uwaga inwestorów powinna powoli nakierowywać się na rynek pracy. Przed sesją czeka nas publikacja raportu firmy ADP. Analitycy obstawiają, że grudzień przyniósł spadek zatrudnienia w sektorze prywatnym rzędu 73 tysięcy etatów, wobec 169 tys. w listopadzie. Dane te często uważane są za wiarygodny prognostyk oficjalnych figur z Departamentu Pracy, tradycyjnie publikowanych w piątek. Tu prognozy mówią o symbolicznej redukcji zatrudnienia, na poziome -20 tys. wobec -11 tysięcy miesiąc wcześniej.
Tymczasem niepokojące wieści nadeszły z segmentu kredytów hipotecznych. Według bankierów w ostatnich dniach grudnia odnotowano znaczący spadek zainteresowania pożyczkami mieszkaniowymi, czemu towarzyszył wyraźny wzrost ich oprocentowania. Co prawda może to być tylko efekt świątecznego marazmu, ale rosnące koszty kredytu raczej nie zachęcą Amerykanów do kupowania domów, pomimo 8.000$ ulgi podatkowej przyznawanej przez rząd.
Paletę danych uzupełni jeszcze grudniowy indeks ISM dla sektora usług. Analitycy mają nadzieję, że podniósł on z 48,7 do 50,5 pkt., pokazując minimalny wzrost w sektorze generującym ponad 80% PKB Stanów Zjednoczonych.
K.K.






























































