W kwietniu 2020 r. ogłoszono zaledwie 295 upadłości konsumenckich. Po raz ostatni tak niewielu bankrutów przybyło w I kw. 2016 r. Wynik nie powinien być jednak powodem do optymizmu – odpowiada za niego przede wszystkim zamrożenie sądów.
Kwiecień 2020 r. był pod dwoma względami wyjątkowy dla konsumentów starających się o ogłoszenie upadłości. Po pierwsze, był to pierwszy pełny miesiąc, w którym obowiązywały nowe regulacje prawne wprowadzające m.in. nowe ścieżki postępowania w sprawach bankructwa osób fizycznych. Po drugie, pandemia koronawirusa spowodowała, że sądy pracowały w ograniczony sposób i rozpatrywały mniej wniosków.
Efekty widać w danych opublikowanych przez Centralny Ośrodek Informacji Gospodarczej. W kwietniu 2020 r. w „Monitorze Sądowym i Gospodarczym” opublikowano zaledwie 295 ogłoszeń o upadłości konsumenckiej. Po raz ostatni zbliżony wynik odnotowano w lutym 2016 r. Zamrożenie dotknęło także upadłości firm, o czym donosi „Puls Biznesu”.
Zawirowania gospodarcze wywołane pandemią już uderzają w rynek pracy. Można byłoby oczekiwać, że obserwowany od dłuższego czasu rosnący trend w liczbie ogłoszeń o bankructwie osób fizycznych zostanie co najmniej podtrzymany. Ograniczenia w działalności sądów będą przejściowe i wkrótce można spodziewać się zwiększonego zainteresowania upadłością konsumencką.
Przypomnijmy, że od 24 marca 2020 r. obowiązują nowe zasady wynikające z przeprojektowanego prawa upadłościowego. Najważniejsza zmiana dotyczy otwarcia drogi do ogłoszenia upadłości osobom, które „doprowadziły do swojej niewypłacalności lub istotnie zwiększyły jej stopień umyślnie lub wskutek rażącego niedbalstwa”. Do tej pory sądy oddalały wnioski dłużników, którzy mieli coś na sumieniu w tym względzie. Teraz wina konsumenta nie stanowi przeszkody. Nie jest ona nawet badana na pierwszym etapie postępowania, a wpływa tylko na warunki oddłużenia już po ogłoszeniu bankructwa.

Zupełnie nowa ścieżka to natomiast warunkowe umorzenie zobowiązań. Jeżeli sytuacja osobista dłużnika nie pozwala na dokonywanie jakichkolwiek spłat, ale niezdolność nie ma charakteru trwałego, to możliwe jest rozwiązanie pośrednie, niejako „w zawieszeniu”. Przez 5 lat od uprawomocnienia się postanowienia upadły będzie miał podobne obowiązki jak bankrut, który realizuje plan spłaty. Będzie także korzystał z podobnej ochrony, np. przed wszczęciem postępowania egzekucyjnego dotyczącego długów sprzed ogłoszenia upadłości.




























































