Blue Origin, kosmiczne przedsięwzięcie Jeffa Bezosa, analizuje możliwość pozyskania funduszy od inwestorów zewnętrznych. Decyzja ta wiąże się z ambitnymi planami zwiększenia częstotliwości lotów oraz chęcią wykorzystania dużego zainteresowania sektorem kosmicznym, wywołanego planowanym debiutem giełdowym konkurencyjnego SpaceX - czytamy w "Financial Times".


Podczas niedawnego spotkania z zespołem, dyrektor generalny Dave Limp zasygnalizował, że realizacja strategii zakładającej intensyfikację startów rakiet będzie wymagała wsparcia finansowego z zewnątrz. Według relacji uczestników wydarzenia, Limp podkreślił, że skala planowanych operacji generuje zapotrzebowanie na środki przekraczające możliwości finansowe pojedynczego udziałowca.
Po udanym, debiutanckim locie orbitalnym rakiety New Glenn na początku 2025 roku, Blue Origin postawiło przed sobą bardzo wymagające zadania. Przedsiębiorstwo dąży do przejęcia znaczącej części rynku zleceń komercyjnych oraz aktywnie rywalizuje ze SpaceX o kluczowe kontrakty w ramach programu Artemis realizowanego przez NASA.
Moment rozważania zbiórki kapitału zbiega się w czasie z historycznymi ruchami SpaceX. Lider branży przygotowuje się do wejścia na publiczny rynek kapitałowy latem 2026 roku, a jego prognozowana rynkowa wartość sięga ponad 1,75 biliona dolarów.
Szef Blue Origin zaznaczył, że choć firma musi najpierw udowodnić swoją efektywność biznesową, to otwarcie się na kapitał od podmiotów trzecich jest obecnie jedną z rozważanych ścieżek rozwoju. Przedstawiciele powstrzymali się od oficjalnego stanowiska w tej sprawie.

Blue Origin otwiera się na zewnętrzny kapitał i nie wyklucza IPO
Dave Limp wyjaśnił również, że model finansowania zewnętrznego, wzorowany na rozwiązaniach stosowanych przez OpenAI czy SpaceX, mógłby ułatwić pracownikom czerpanie korzyści z posiadanych opcji na akcje. Potwierdził, że wewnętrzne regulacje firmy zostały skonstruowane w sposób umożliwiający wdrożenie takiego mechanizmu.
Lider Blue Origin wyraził przekonanie, że spółka wzbudzi duże zainteresowanie wśród funduszy inwestycyjnych i powinna być w pełni przygotowana na nawiązanie współpracy z kapitałem zewnętrznym. Nie wykluczył również, że w odleglejszej perspektywie firma może zdecydować się na własną ofertę publiczną (IPO).
Bezos nie odda kontroli nad firmą
Od momentu powstania w 2000 roku, Blue Origin bazowało niemal wyłącznie na majątku swojego założyciela. Jeff Bezos finansował działalność rakietową, systematycznie upłynniając posiadane przez siebie pakiety akcji Amazona, w którym wciąż kontroluje blisko jedną dziesiątą udziałów.
Obecnie firma znajduje się w fazie intensywnej rozbudowy infrastruktury, co obejmuje m.in. gigantyczną halę produkcyjną oraz dodatkowe stanowisko startowe na Florydzie. Środki są również pochłaniane przez kosztowne testy technologiczne.
Zewnętrzne analizy sugerują, że bieżące wydatki Blue Origin mogą w tym roku sięgnąć niemal 5 miliardów dolarów. Szacuje się, że od początku istnienia projekt ten pochłonął już łącznie około 28 miliardów dolarów kapitału.
Eksperci wskazują, że na kondycję finansową spółki wpłynęła m.in. inflacja, która znacząco podniosła koszty budowy New Glenn, a także konieczność podnoszenia pensji w celu zatrzymania specjalistów, o których firma walczy bezpośrednio ze SpaceX.
Mimo otwarcia na nowych inwestorów, Dave Limp uspokoił pracowników, że Jeff Bezos nie planuje rezygnacji z kontroli nad firmą ani jej sprzedaży. Jednocześnie zaznaczył, że giełdowy debiut pozostaje realną wizją przyszłości przedsiębiorstwa.
W planach na bieżący rok Blue Origin założyło wykonanie od ośmiu do dwunastu misji z wykorzystaniem rakiety New Glenn, choć wewnętrzne ambicje zespołu sięgały nawet czternastu startów.
Zamierzeniem firmy jest osiągnięcie zdolności do przeprowadzania 100 lotów rocznie. Taka częstotliwość ma umożliwić przede wszystkim budowę autorskiego systemu łączności satelitarnej TeraWave, dedykowanego sektorowi biznesowemu.
oprac. WM






























































