Za nami kolejna stosunkowo spokojna sesja na nowojorskich parkietach. Zyskiwały spółki wzrostowe, którym sprzyja stabilizacja na rynku długu.


Po rynkowych perturbacjach z początku maja końcówka miesiąca upływa bardzo spokojnie. Skończył się nadzwyczaj udany sezon wynikowy za I kwartał. Kalendarium makroekonomiczne świeciło w czwartek pustkami. Stabilna była też sytuacja na rynku długu, co łagodzi wciąż tlące się obawy przed inflacją i reakcją Rezerwy Federalnej.
- Najważniejszą sprawą, na którą patrzę, wciąż jest rentowność obligacji. Wciąż jesteśmy poniżej 1,60% (w przypadku obligacji 10-letnich – przyp. red.), co dla mnie wygląda całkiem dobrze. Będzie jakaś inflacja, ale to kwestia tego, czy będzie ona przejściowa czy nie – powiedział Joe Saluzzi z Themis Trading cytowany przez Reutersa.
Wygląda na to, że Fed zamierza tolerować nawet wysoką inflację CPI udają , że jest ona „przejściowa”. Rynek nie spodziewa się więc podwyżek stóp procentowych w dającym się przewidzieć terminie. Co najwyżej w grę wchodzi nieznaczne ograniczenie programu skupu obligacji (tzw. tapering).
W takiej sytuacji trudno było o większe emocje. Dow Jones zakończył czwartkową sesję wzrostem o 0,03%, kończąc dzień na poziomie 34 323,05 pkt. S&P500 zyskał 0,19%, rosnąc do 4 196 pkt., zbliżając się na ok. 1% do niedawnego rekordu wszech czasów.
Wyraźnie lepiej od reszty stawki wypadł Nasdaq, który zyskał 0,59%, na zamknięciu osiągając wartość 13 738 pkt. To zasługa m.in. takich spółek jak Tesla (+2,4%), których wartość jest bardzo wrażliwa na stopę dyskontową. Wyższe stopy oznaczają niższą bieżącą wartość przyszłych przepływów pieniężnych, na oczekiwanym których wzroście osadza się wysoka wycena tego typu walorów.
KK






























































