Działo się. Piątek przyniósł umocnienie dolara, odwrót na Wall Street oraz zdecydowaną przecenę ropy naftowej i złota.


Ostatnie dwie sesje przyniosły załamanie odbicia po październikowych spadkach. O ile jeszcze czwartkowe cofnięcie wyglądało niewinnie, to w piątek giełdowe byki zaordynowały pełny odwrót. S&P500 spadł o 0,92% i ponownie znalazł się poniżej 2 800 punktów. Dow Jones zaliczył spadek o 0,77% i powrócił poniżej 26 000 pkt. Nasdaq stracił najwięcej, zniżkując o 1,65%.
Uzasadnień dla spadków było tyle, ilu analityków. Jednak większość tropów wiodła na pole stóp procentowych. Inwestorów zaskoczyły październikowe odczyty inflacji PPI w Stanach Zjednoczonych. Według oficjalnych danych ceny producentów wzrosły w październiku o 2,9% rdr wobec 2,6% we wrześniu i oczekiwań na poziomie 2,5%. I nie była to tylko kwestia szybko drożejącej ropy naftowej, która miesiąc temu była najdroższa od 4 lat. Także bazowy PPI (czyli po wyłączeniu cen energii i żywności) poszedł w górę, rosnąc o 2,6% rdr.
Taki odczyt oznacza zasadniczo same złe rzeczy. Po pierwsze, wzmaga oczekiwania inflacyjne i zachęca Rezerwę Federalną do śmielszych podwyżek stóp procentowych. A tego rynek akcji bardzo nie lubi. Po drugie, to jasna sugestia tego, że wojna handlowa prezydenta Trumpa wywołuje presję kosztową w amerykańskich przedsiębiorstwach. Te staną przed wyborem: albo podnieść ceny, co oznacza wyższą inflacją CPI (i w ślad za nią wyższe stopy w Fedzie), albo przyjąć wzrost kosztów na siebie kosztem redukcji marż. I tak źle, i tak niedobrze.
Zaskakujący odczyt zwykle średnio ważnego wskaźnika, jakim jest PPI, mógł się przyczynić do kontynuacji umocnienia dolara, jakie obserwowaliśmy po publikacji czwartkowego komunikatu FOMC. Kurs EUR/USD zaatakował tegoroczne minima, wywierając presję na notowania surowców.

Ropa naftowa potaniała o blisko 2%, osiągając najniższe ceny od wiosny. Kurs ropy Brent spadł poniżej 70 USD, a ropy WTI poniżej 60 USD za baryłkę, co miało negatywny wpływ na wyceny koncernów naftowych. Kurs najbliższych kontraktów terminowych na ropę WTI spadł 10. sesję z rzędu, co po raz ostatni przydarzyło się w roku 1984!
Zatem paradoksalnie dane o silniejszej presji inflacyjnej w USA wysłały na rynek mocny sygnał deflacyjny. Z całą mocą objawił się on na rynku złota, którego dolarowe notowania obniżyły się o 1,2%, do 1 210 USD za uncję. Znamienny były też ruchy na rynku amerykańskiego długu, gdzie rentowności papierów skarbowych obniżyły się na całej długości krzywej terminowej, co oznacza wzrost cen Treasuries.
Krzysztof Kolany




























































