REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Mniej pieniędzy na tomografię i rezonans. MZ zapowiada dalsze cięcia

2026-04-01 12:11, akt.2026-04-01 13:05
publikacja
2026-04-01 12:11
aktualizacja
2026-04-01 13:05
Dodaj Bankier.pl w Google

Musimy tak uporządkować finansowanie, aby pieniądze w pierwszej kolejności przekładały się na szybszą i bardziej skuteczną diagnostykę pacjentów - powiedziała PAP minister zdrowia Jolanta Sobierańska-Grenda, odnosząc się do zmian w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej.

Mniej pieniędzy na tomografię i rezonans. MZ zapowiada dalsze cięcia
Mniej pieniędzy na tomografię i rezonans. MZ zapowiada dalsze cięcia
/ Ministerstwo Zdrowia

PAP: Narodowy Fundusz Zdrowia jest w trudnej sytuacji finansowej. Ograniczy finansowanie kolonoskopii, gastroskopii, rezonansu magnetycznego i tomografii komputerowej wykonanych ponad limit. Czy to jedyne rozwiązania na stole?

Jolanta Sobierańska-Grenda.: To nie są jedyne rozwiązania. Natomiast musimy wyciągać wnioski z tego, co zadziało się w systemie. Nie możemy bezkrytycznie podchodzić do sytuacji, w której od 2021 roku czterokrotnie wzrosło finansowanie świadczeń. Musimy tak uporządkować finansowanie, aby pieniądze w pierwszej kolejności przekładały się na szybszą i bardziej skuteczną diagnostykę pacjentów, zwłaszcza tych w najpilniejszej potrzebie.

Priorytetem jest powrót do tego, żeby badania diagnostyczne kosztochłonne faktycznie w pierwszej kolejności otrzymywali pacjenci onkologiczni i dzieci. Z całą stanowczością też pragnę uspokoić wszystkich pacjentów onkologicznych: finansowanie jest utrzymane w stu procentach. Chcemy doprecyzować zasady tak, żeby pacjent onkologiczny z kartą DiLO (Diagnostyki i Leczenia Onkologicznego - PAP) w praktyce nadal był obsługiwany priorytetowo.

PAP: Początkowo NFZ proponował, żeby stawka degresywna w badaniach wyniosła 40 proc. Przedstawiciele szpitali zwrócili uwagę, że taki poziom finansowania nie wystarczy na pokrycie kosztów wynagrodzeń. Jakie są podstawy dla przyjętej stawki degresywnej 50 proc. i 60 proc.?

Wakacje na giełdzie

J.S-G.: Wsłuchujemy się w głosy interesariuszy. Podniesienie stawki degresywnej do 50 proc. w tomografii komputerowej i rezonansie magnetycznym, a 60 proc. w kolonoskopii i gastroskopii powoduje, że opłacalność ich wykonywania będzie większa. Pamiętajmy, że w ambulatoryjnej opiece specjalistyczne, ale też w diagnostyce większość personelu pracuje na kontraktach, a więc najczęściej przyjmowaną formą jest rozliczenie procentowe od wartości świadczenia. Być może będzie to dobry moment na dalsze prowadzenie rozmów i dostosowywanie modelu finansowania, który zabezpieczy ciągłość świadczeń i stabilność organizacyjną.

PAP: Pacjenci i organizacje pacjenckie mówią, że stracą dostęp do wcześniejszej diagnostyki. W województwach podkarpackim, lubelskim, lubuskim karty DILO są wystawiane w około 40 proc. przypadków dopiero w szpitalu. Niektóre poradnie zapowiadają, że 1 kwietnia, po wejściu w życie zarządzenia NFZ, wyczerpią się ich kontrakty z Funduszem i ograniczą przyjmowanie pacjentów.

J.S-G.: W części województw wskaźniki są dziś słabsze i właśnie dlatego chcemy tam szczególnie wzmocnić właściwe kierowanie pacjentów do szybkiej diagnostyki onkologicznej. W pozostałej części województw jest dużo lepiej. Stuprocentową płatnością za badania pacjentów z kartą DiLO zachęcimy lekarzy i poradnie do wystawiania karty. Myślę, że sytuacja pacjentów onkologicznych zdecydowanie się poprawi.

PAP: Przedstawiciele NFZ zapowiadali, że ograniczania w finasowaniu badań diagnostycznych to pierwszy krok. Kolejnym mają być świadczenia w ambulatoryjnej opiece specjalistycznej (AOS). Ograniczeń będzie więcej?

J.S-G.: Rozmawiamy na temat ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. Jesteśmy w konsultacjach ze środowiskami, również z konsultantami krajowymi. Chcemy wypracować model finansowania, który będzie najbardziej przyjazny dla pacjentów. Mam nadzieję, że na dniach NFZ przedstawi konkretną propozycję.

PAP: Resort zdrowia jako przyczyny problemów finansowych NFZ wymienia koszty ustawy podwyżkowej, przeniesienie finasowania niektórych świadczeń z budżetu do NFZ i niewystarczające wpływy ze składki zdrowotnej. Ministerstwo wycofało się z waloryzacji płac, nie było też inicjatyw, żeby cofnąć decyzję o przeniesieniu z powrotem do budżetu płatności za niektóre świadczenia. Trudno nie odnieść wrażenia, że konsekwencje decyzji i ich braku spadną na pacjentów.

J.S-G.: Jestem przekonana, że działania, które podejmujemy, są propacjenckie. Problemy NFZ są bardzo dobrze zdiagnozowane. Od co najmniej dwóch lat wiemy, że nie wystarcza składki zdrowotnej na pokrycie wszystkich zobowiązań NFZ. Z badań opinii wynika, że społeczeństwo nie chce płacić wyższych składek zdrowotnych. Dyskusja się toczy. Temat jest podejmowany przez co najmniej dwa ugrupowania. Mówi się o wprowadzeniu podatku zdrowotnego (Lewica) i modyfikacji dotyczącej opłacania składki zdrowotnej przez grupy uprzywilejowane (PSL). To wymaga jednak spokojnej analizy międzyresortowej, ale naszym obowiązkiem tu i teraz jest zabezpieczenie leczenia pacjentów w 2026 roku.

Jesteśmy przekonani, że ustawa o minimalnym wynagrodzeniu w ochronie zdrowie była potrzebna i faktycznie zachęciła wiele osób do podejmowania studiów w obszarze zdrowia czy powrotu do zawodu ze względu na godne wynagrodzenia. Z opinii, w które się wsłuchiwaliśmy wynika, że więcej kontrowersji, niż podwyżki płac minimalnych, budzą te wszystkie kwoty z przestrzeni medialnej o wysokich zarobkach lekarzy. Wśród argumentów tłumaczących takie zarobki było m.in. powoływanie się na fakt wynagrodzeń uzależnionych od wysokości wyceny procedury. Im wyższa wycena procedury, tym wyższe wynagrodzenie lekarza. Zobaczymy, jak rynek zareaguje.

PAP: Jak rynek zareaguje na ograniczenie płatności za świadczenia ponad limit?

J.S-G.: Na propozycje NFZ finansowania badań diagnostycznych. Zobaczymy też, jaki finalnie kształt będzie miał model finansowania ambulatoryjnej opieki specjalistycznej. W 2021 r. cieszyliśmy się, że budżet NFZ przekroczył 100 mld zł, w 2026 r. mówimy o 221 mld zł, a pieniędzy znów jest za mało. Dlatego musimy dokonywać korekt, ale to nie jedyne działania. Rozmawiamy z wieloma środowiskami, aby te środki przeznaczać faktycznie na leczenie pacjentów.

PAP: W poprzednich latach Ministerstwo Zdrowia wybierało najdroższą wersję wyceny świadczeń, która pozwalała na podniesienie 1 lipca wynagrodzeń pracowników i osób na kontraktach. Jak będzie w tym roku?

J.S-G.: Czekamy na rekomendacje Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT). Z szacunków wiemy, że waloryzacja będzie kosztowała 3,5 miliarda złotych i dodatkowo miliard złotych to koszt wynikający z inflacji. Przyjmiemy wariant, który zarekomenduje AOTMiT. Natomiast w tym roku nie odejdziemy od modelu finasowania wynagrodzeń w wycenie świadczeń, bo na jego zmianę jest za mało czasu.

PAP: Skłania się pani do jego zmiany? Do powrotu finasowania wynagrodzeń „na PESEL”?

J.S-G.: Rekomendacje przekazane podczas protestu przedstawicieli szpitali powiatowych i samorządów wskazują na wyodrębnioną ścieżkę finasowania wynagrodzeń. Jednym z wariantów, który dość mocno się przebija, jest procentowy limit w budżecie szpitala, który mógłby być przeznaczany na wynagrodzenia. Wiemy, że w kraju ten udział to od czterdziestu paru procent po nawet dziewięćdziesiąt i więcej. Wspólnie z dyrektorami, AOTMiT i NFZ zastanawiamy się, czy postawienie przez NFZ takiej granicy będzie dobrym rozwiązaniem. Pozostawimy swobodę dyrektorom do kształtowania wynagrodzeń w ramach swojego budżetu. Jestem gotowa, żeby pracować nad takim rozwiązaniem.

PAP: Czy powrót do dyskusji o przesunięciu waloryzacji w kolejnych latach wchodzi w grę?

J.S-G.: W tym roku nie jesteśmy w stanie legislacyjnie tego wariantu przeprowadzić. Na pewno ze stroną społeczną, również z pracodawcami będziemy rozmawiali nad rozwiązaniami. Jakie zostaną położne na stole, zobaczymy.

PAP: Ministerstwo Zdrowia przekonuje, że w reformie szpitalnictwa jest bezpiecznik w postaci zgody NFZ. Jednak w dyskusji o likwidacji porodówki w Lesku rząd podkreślał, że to decyzja samorządu. Wiadomo, że powodem zamknięcia oddziału było niedostateczne finansowanie. Jak odpowie pani na zarzut, że szpitale będą znikać bez planu?

J.S-G.: Nie zgadzam się z tym, że powinniśmy brać pod uwagę tylko finanse. My musimy też myśleć o bezpieczeństwie rodzących kobiet. Przykład Leska pojawia się w mediach od wielu miesięcy i budzi emocje. Są regiony, w których wojewodowie po analizie nie wyrazili zgody na przykład na zamknięcie porodówki, co świadczy o tym, że nad tymi procesami jest piecza w regionach. Jestem za opcją, żeby regiony decydowały o tym, jak ułożona jest mapa świadczeń. Wychodzimy naprzeciwko i z konsultantami opracowujemy mapy świadczeń zdrowotnych dla każdego województwa, które będą podpowiedzią i formą wypracowania rozwiązań w poszczególnych regionach.

PAP: Ile pieniędzy na ten moment brakuje w systemie? Na początku była mowa o 23 mld zł, niedawno oszacowała ją pani na 18 mld zł.

J.S-G.: Faktycznie szacowaliśmy, że zabraknie około 23 miliardów złotych, mimo rekordowych nakładów na zdrowie. 4 mld zł zostały uruchomione z rezerwy ministra zdrowia na pokrycie świadczeń, za rok 2025. Ponadto w ubiegłym roku obniżona została wycena świadczeń, o których środowisko mówiło, że są przeszacowane m.in. w neurochirurgii i kardiologii i to spowodowało, że potrzeby w 2026 r. są niższe. Natomiast nie jesteśmy w stanie nigdy doszacować do końca, jak będzie wyglądał bilans roku 2026. Pewne prognozy po wykonaniu świadczeń jesteśmy w stanie dzisiaj już zaprojektować. Z NFZ na bieżąco będziemy pracować nad płynnością.

Rozmawiała Katarzyna Nocuń (PAP)

kno/ agz/

Źródło:PAP
Tematy

Komentarze (18)

dodaj komentarz
romulus6
I kasy będzie coraz mniej. Społeczeństwo się starzeje. Coraz więcej emerytów. A ci lubią do lekarzy chodzić . NFZ do likwidacji. Koszty pokrywać z VAT. Jak w UK. NFZ to niepotrzebna biurokracja. Jak ktoś nie jest ubezpieczony to i tak go leczą .
daniel_1
Przecież WOŚP nakupił sprzęt do szpitali, więc nie kłamcie, że nie ma pieniędzy.
prof-es-jonalista
Abstrahując od racjonalnych/uzasadnionych kosztów (nowoczesne terapie, onkologia, itp.) i nieskończonej chciwości koncernów około medycznych i farmaceutycznych to:
1) Wynagrodzenia stanowią największą część kosztów operacyjnych polskich szpitali (często od 60% do 80%). Domyślamy się, że nie chodzi o salowe.
2) System płaci
Abstrahując od racjonalnych/uzasadnionych kosztów (nowoczesne terapie, onkologia, itp.) i nieskończonej chciwości koncernów około medycznych i farmaceutycznych to:
1) Wynagrodzenia stanowią największą część kosztów operacyjnych polskich szpitali (często od 60% do 80%). Domyślamy się, że nie chodzi o salowe.
2) System płaci za wykonaną usługę (np. konkretne badanie czy operację), a nie za efekt zdrowotny. Powoduje to, że placówki są motywowane do mnożenia procedur, zamiast do sprawnego wyleczenia pacjenta, co generuje zbędne koszty. Leczyć, żeby nie wyleczyć?!
3) Wiele zabiegów i operacji jest wycenianych przez NFZ poniżej realnych kosztów ich wykonania (tzw. nierentowność procedur). Szpitale wykonują leczenie, za które otrzymują zwrot mniejszy niż realnie wydały na leki, energię czy personel. Problem ZNANY od lat!
4) Mamy jeden z niższych wskaźników ogólnej adopcji AI w medycynie w UE (ok. 8,5%). W 2025 r. tylko ok. 4,7% placówek deklarowało stałe korzystanie z AI. Okazało się, że rok 2025 i początek 2026 przyniosły gwałtowny wzrost liczby osób wykorzystujących AI do analizy objawów! Ale UWAGA! Badania z lat 2024–2026 wskazują na fascynujący paradoks: ogólne modele AI (jak ChatGPT-4 czy Claude) często radzą sobie w testach diagnostycznych lepiej niż przeciętny lekarz stażysta, ale samodiagnozowanie przez pacjentów wypada znacznie gorzej.
Różnica wynika nie z braku "inteligencji" maszyny, ale z jakości danych, jakie podaje jej użytkownik (wywiad medyczny). Szacunkowo trafność diagnoz doświadczonego lekarz specjalisty to 90–95%, zaś certyfikowanego AI medycznego to co najmniej 80–85% (samodiagnostyka to maks. 70% - lepiej nie ufajcie temu rozwiązaniu!!!)

Niech każdy wyciągnie wnioski, albo płaci coraz więcej coraz bardziej chorując.
inwestor.pl
Tną koszty na chorych, bo muszą zapłacić 6 miliardów Pfizerowi. Co za antypolski nierząd!
toporski
Krótko! Na ukrainę jest kasa, ale na leczenie Polaków, którzy to utrzymują ze swoich podaków, nie ma!
inwestor.pl
Rozdają hajs bogatym na elektryki, fotowoltaikę i inne pierdoły, a nie ma na badania. Socjaliści u władzy to tragedia dla narodu.
tomkooo
jak tam bolaki, za malo socjalu? moze jeszcze wiecej przywilejow emerytalnych kobiet, mundurowych, gornikow, rolnikow, ukrow, kleru.
za malo 800+, 13/14 emerytur, doplat do kredytow.
dej dej dej, a "potem" sie nie liczy... no i to "potem" wlasnie nas dogania
tomitomi
donek kon ma plan ( dawnego arłukowicza ) :

1/3 do likwidacji
1/3 do prywatyzacji
1/3 do dotacji

ma za zadanie zasilić klasę bogatych ,a nie biedotę , no i to robi , bez przeszkód !
chcącemu krzywda się nie dzieje ! do kogo pretensje ?? ?? ?? co ?
bha
Cóż... Przecież w tym roku wydamy z budżetu na służbę zdrowia już około 250 Miliardów zł!!!. Przecież to stanowi już około 40 % całych Naszych rocznych krajowych wpływów do budżetu!!!!!
- No ale jak wydajemy z tej 250 Miliardowej kwoty tylko pensje dla około 500 tyś pracowników już około 60 %!!!!!! to jak z tych pozostałych
Cóż... Przecież w tym roku wydamy z budżetu na służbę zdrowia już około 250 Miliardów zł!!!. Przecież to stanowi już około 40 % całych Naszych rocznych krajowych wpływów do budżetu!!!!!
- No ale jak wydajemy z tej 250 Miliardowej kwoty tylko pensje dla około 500 tyś pracowników już około 60 %!!!!!! to jak z tych pozostałych już tylko 40 % Kasy może wystarczyć pieniędzy, na całą resztę na profilaktykę czy ewentualne leczenie itd. Dla pozostałych 37 Milionów osób w tym kraju.No jak z około 1/3 kwoty pozostałej z 250 Miliardów zł może wystarczyć na Wszystko przez cały rok. Dla mnie te Wydatków parametry tam powinny być odwrotne 1/3 powinna być wydatków ana na pensje a 2/3 na funkcjonowanie reszty żeby to miało jakiś jeszcze Sens!!!. A ta to cóż............ Niestety
70_mln
uwzględnij w swoich wyliczeniach, że sąsiedzi zza wschodu nie płacą składek, a korzystają. ostatnio ikonowicz krzyczał na wszystkich w studiu podczas jakiejś debaty, że ukraińców powinno sie otaczać opieką medyczną, nieważne czy płacą za to czy nie. No tak, on za to nie płaci, to sobie moze się lansować, jaki to z niego dobrodziej,uwzględnij w swoich wyliczeniach, że sąsiedzi zza wschodu nie płacą składek, a korzystają. ostatnio ikonowicz krzyczał na wszystkich w studiu podczas jakiejś debaty, że ukraińców powinno sie otaczać opieką medyczną, nieważne czy płacą za to czy nie. No tak, on za to nie płaci, to sobie moze się lansować, jaki to z niego dobrodziej, a Polacy mają obcinane usługi medyczne.

Powiązane: Ochrona zdrowia pod kroplówką

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki