Na początku naszych rządów znacząco obniżyliśmy wynagrodzenia dla menadżerów w spółkach Skarbu Państwa. W czasach PiS zarabiają oni zdecydowanie mniej niż w czasach PO - mówił we wtorek premier Mateusz Morawiecki, odpowiadając na pytanie o głośne dane o wynagrodzeniach ludzi powiązanych z PiS.


Morawiecki we wtorek podczas konferencji prasowej pytany był o to, czy jego zdaniem osoby powiązane z obozem władzy pracujące w spółkach Skarbu Państwa nie zarabiają za dużo. Pytanie dotyczyło opublikowanego dzień wcześniej przez WP.pl zestawienia, z którego wynika, że ponad 437 mln zł pensji i nawet do 45 mln zł nagród wypłaciły ludziom związanym z PiS giełdowe spółki kontrolowane przez państwo. Oto lista z nazwiskami.
Konferencja skończyła się na atakowaniu przez Piotra Müllera i Rafała Bochenka dziennikarza TVN24, który zadał pytanie.
Incydent podczas konferencji prasowej
"Menadżerowie w spółkach Skarbu Państwa w czasach PiS zarabiają zdecydowanie mniej niż w czasach Platformy Obywatelskiej. Dodatkowo obroty firm, którymi zarządzają menadżerowie, są dużo, dużo wyższe, zyski w wielu miejscach są dużo bardziej pokaźne, natomiast wynagrodzenia są niższe, ponieważ rząd PiS już na początku naszych rządów obniżył znacząco wynagrodzenia dla menadżerów spółek Skarbu Państwa" - powiedział.
– To jest bardzo ciekawe, że redakcja TVN, która jest tak naprawdę ekspozyturą Platformy Obywatelskiej, dzisiaj takie pytania zadaje - mówił premier. - Tymczasem wtedy, kiedy de facto zarobki szefów spółek Skarbu Państwa były dwa razy wyższe, jakoś się tym się bardzo nie interesowali. My ograniczyliśmy zarobki menedżerów już w roku 2016, nie dzisiaj, nie teraz, kiedy ten temat został uwypuklony – stwierdził premier Mateusz Morawiecki podczas konferencji prasowej.

Zapowiedział, że we wtorek lub w środę zaprezentowane zostanie porównanie zarobków w różnych latach. "My to bardzo skrupulatnie policzymy i pokażemy całej opinii publicznej" - zapowiedział.
Morawiecki dodał, że ma nadzieję, że redakcja TVN, która zadała to pytanie, pokaże opinii publicznej te wyliczenia. Zauważył też, że odpowiada on na wszystkie pytania TVN-u, których redaktorzy "czasami zadają więcej pytań niż wszystkie inne redakcje razem wzięte" i zaapelował do przewodniczącego PO Donalda Tuska o odpowiadanie na pytania redaktorów TVP.
"Niech się pan nie boi, niech pan odpowiada na pytania redaktorów telewizji publicznej, zachęcam do tego, odwagi" - powiedział premier.
Muller i Bochenek naskakują na dziennikarza
- My na samym początku skorygowaliśmy wysokość wynagrodzeń w spółkach z udziałem państwa. Wynagrodzenia są tam wyższe niż w małych firmach, to praktyka obecna w wielu krajach UE. Zachęcam do zerknięcia, co zrobiliśmy w tym obszarze. Doszło do korekty wynagrodzeń - mówił podczas konferencji prasowej premiera rzecznik rządu Piotr Müller.
Na odpowiedź dziennikarza, że zarządy w czasie rządów PiS mocno "spuchły" (dodał, że tylko w PZU w 2014 roku otrzymały one wynagrodzenia równe 8 mln zł, a w 2022 roku było to już ponad 15 mln zł) rzecznik rządu odpowiedział: - Porównał pan wyniki tych spółek? Wyniki są ważne. Na osobę w zarządzie są niższe.
- Łącznie są większe i zarabiają więcej - dodał dziennikarz TVN24. - Nikt nie wątpi w rzetelność TVN24, ale czy pan to porównał? - odparł Müller. Rafał Bochenek dodał, że spółki były "drenowane" za czasów poprzednich rządów. - Za naszych czasów Orlen generuje zysk 3 mld zł i osoba kierująca nim zarabia mniej niż za czasów PO - kontynuował. Jednocześnie dodał, że "tego widzowie TVN nie dowiedzą się, bo nie zależy wam na obiektywnej prawdzie". - Mieszacie ludziom w głowach, okłamujecie opinię publiczną - stwierdził. - To nie jest w waszym interesie. Tusk Vision Network - dodał na koniec Bochenek.
Milionerzy "dobrej zmiany"
W poniedziałek portal WP.PL napisał o przeanalizowaniu raportów 19 spółek notowanych na Giełdzie Papierów Wartościowych. Według nich ponad 437 mln zł pensji i nawet do 45 mln zł nagród wypłaciły ludziom związanym z PiS giełdowe spółki z udziałem państwa. We władzach 19 spółek w ostatnich latach miało zasiadać 152 ludzi "dobrej zmiany". 90 z nich zostało dzięki temu milionerami lub multimilionerami - informował portal.
We wtorek portal przedstawił drugą część raportu - listę 62 osób, które do końca 2022 r. zarobiły w giełdowych spółkach mniej niż milion złotych. Napisał, że niektórym do dołączenia do "klubu milionerów" zabrakło w ubiegłym roku zaledwie kilku tysięcy złotych. Pierwsze miejsce na tej liście - ex aequo - zajmuje dwójka przyjaciół Beaty i Edwarda Szydłów. Do miliona złotych wynagrodzenia zabrakło im po 4 tys. złotych - napisał portal WP.pl.
Do publikacji dotyczącej wynagrodzeń osób związanych z obozem rządzącym odniosła się w poniedziałek Szydło. "Przypominam, że nie jestem w rządzie od 2019 roku. Pytania o politykę kadrową proszę kierować gdzie indziej. Co do moich słów z 2015 roku, to nie zmieniłam i nigdy nie zmienię zdania, że praca, pokora i umiar są najważniejsze w zarządzaniu państwem" - napisała była premier na Twitterze.
Michał Kubicki z Bankier.pl przyjrzał się noweli budżetu na 2023 rok i policzył, że poza zwiększeniem deficytu do ponad 90 mld zł przyniosła ona także aktualizację prognoz dotyczącą wpływów z tytułu dywidend od spółek Skarbu Państwa. Jak się okazuje, państwowe czempiony mogą do budżetu centralnego w bieżącym roku wypłacić najwięcej zysków od czasu objęcia władzy przez obóz Zjednoczonej Prawicy.
Adrian Kowarzyk - PAP, KWS - Bankier.pl

























































