REKLAMA
WAKACJE NA GIEŁDZIE

Mieszkaniowa lokomotywa rusza, choć powoli

Malwina Wrotniak2010-08-03 08:20redaktor naczelna Bankier.pl
publikacja
2010-08-03 08:20
Dodaj Bankier.pl w Google

Najwyraźniej spadki cen mieszkań, które obserwowano na międzynarodowych rynkach nieruchomości osiągnęły już swoje apogeum. Liczba niesprzedanych mieszkań maleje, a deweloperzy zabierają się za nowe inwestycje - wynika z kwartalnego raportu rynku nieruchomości przygotowanego przez Bank BGŻ.


"Liczba mieszkań, których budowa została rozpoczęta w II kw. br., znajduje się znacznie powyżej średniej kwartalnej z lat 2007-I-VI.2010" - czytamy w raporcie. Mimo pewnego ożywienia, rynek nieruchomości odbudowuje się stosunkowo powoli, dlatego zamiast o kolejnej fali ekspansji deweloperów, nadal mówi się raczej o rynku należącym do konsumenta.

Pozytywne trendy w sektorze nieruchomości potwierdza liczba zawieranych w ostatnim kwartale umów sprzedaży mieszkań. Dom Development sprzedał w II kw. br. 310 lokali mieszkalnych, JW Construction - 270, Gant Development - 235, Polnord - 150, a to tylko wybrane przykłady.

By dodatkowo powiększyć rozmiary sprzedaży, niektórzy deweloperzy postanowili zmienić strategię i modyfkują pierwotne plany inwestycyjne, dostosowując kształt budowanych mieszkań do potrzeb rynku. Dziś najbardziej pożądane są mieszkania jedno i dwupokojowe, które kwalifikują się do rządowego programu Rodzina na Swoim.

Wakacje na giełdzie

Wzrost popytu na mieszkania stanowi kontynuację trendu zapoczątkowanego w połowie minionego roku. To zasługa nieco niższych niż wcześniej cen i większej dostępności kredytów hipotecznych. "Z danych opublikowanych przez ZBP danych wynika, że w ciągu II kwartału br. w Polsce zaciągnięto 65 tys. kredytów hipotecznych na łączną kwotę 13,8 mld zł, co jest wzrostem o ponad jedną trzecią w stosunku do poprzedniego kwartału" - donoszą autorzy raportu.

Nic nie wskazuje na to, by kolejne miesiące przynieść miały drastyczne zmiany w poziomie cen mieszkań. Wzrosty oczekiwane są bardziej na przełomie 2010 i 2011, tuż zanim zmianie ulegną reguły programu Rodzina na Swoim, a banki wdrożą kolejne postanowienia Rekomendacji T.

Więcej na ten temat w "Kwartalnej analizie rynku nieruchomości mieszkaniowych w Polsce (II kw. 2010 roku)", przygotowanej przez Bank BGŻ.


Malwina Wrotniak
Bankier.pl
Źródło:
Przeczytaj w Pulsie Biznesu
Itaka buduje nowe filary biznesu. Hotele i linia lotnicza mają poprawić rentowność
Tematy
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają
Nie tylko 0 zł za konto. Sprawdź, które rachunki firmowe naprawdę się opłacają

Komentarze (31)

dodaj komentarz
~mantis
Nie rozumiem logiki osob ktore widza spadki na tym rynku. to sa tylko pobozne zyczenia tych co jeszcze nie kupili lub widza w tym uklad. Rynek nieruchomosci tak jak kazdy inny rynek podaza sinusoida, dolke wlasnie mijamy. Jak mozna tego nie zauwazyc? ceny to pokazuja, ilosc trnaskacji, pkb, chociazby trywialne prognozy hossy na em.Nie rozumiem logiki osob ktore widza spadki na tym rynku. to sa tylko pobozne zyczenia tych co jeszcze nie kupili lub widza w tym uklad. Rynek nieruchomosci tak jak kazdy inny rynek podaza sinusoida, dolke wlasnie mijamy. Jak mozna tego nie zauwazyc? ceny to pokazuja, ilosc trnaskacji, pkb, chociazby trywialne prognozy hossy na em. poszukiwacze okazji sa na nszym rynku juz od ponad roku. developerzy buduja i oddaja mniej. srednia pensja rosnie, gospodarka rusza.a koszt budowy domu na poziomie 3k netto - to ja zapraszam do zakupu dzialki i wybudownaia sie 30 km od miasta:)pzdr.mantis
~abc
sam sobie trochę przeczysz przytaczając sinusoidę. bo co to za sinusoida, w której wzrost wyniósł ponad 100% (w ciągu 2 lat), a spadek zaledwie kilka...

jako ciekawostkę co może się dziać na rynku mieszkaniowym polecam artykuł (wcale nie mówię, że nas czeka to samo, ale jednak daje do myślenia):
http://en.wikipedia.org/wiki/Japanese_asset_price_bubble

i
sam sobie trochę przeczysz przytaczając sinusoidę. bo co to za sinusoida, w której wzrost wyniósł ponad 100% (w ciągu 2 lat), a spadek zaledwie kilka...

jako ciekawostkę co może się dziać na rynku mieszkaniowym polecam artykuł (wcale nie mówię, że nas czeka to samo, ale jednak daje do myślenia):
http://en.wikipedia.org/wiki/Japanese_asset_price_bubble

i dodatkowo deweloperzy wciąż mają bardzo, bardzo wysokie marże, z których mogą spokojnie schodzić. a jak przestaną budować, to znajdzie się ktoś, kto się za to zabierze, a oni wylecą z rynku. więc z pewnością tego nie zrobią. co nie znaczy, że nie używają tego argumentu, żeby naganiać ludzi po obecnych cenach.
~mantis odpowiada ~abc
sinusoida jako opis cyklu gospodarczego a nie dokladnie gora dolek, moze powinieniem napisac wznoszaca sie sinusoida. jezeli spadek cen jest tak maly a gospodarka zaczyna ruszac to o czym to swiadczy. jestesmy w EM, jestesmy liderami wzrostu, to nie bezie trwac wiecznie ale pokazuje tendencje. na spadki juz bym nie liczyl, wrecz sinusoida jako opis cyklu gospodarczego a nie dokladnie gora dolek, moze powinieniem napisac wznoszaca sie sinusoida. jezeli spadek cen jest tak maly a gospodarka zaczyna ruszac to o czym to swiadczy. jestesmy w EM, jestesmy liderami wzrostu, to nie bezie trwac wiecznie ale pokazuje tendencje. na spadki juz bym nie liczyl, wrecz przeciwnie dolke wlasnie mijamy(minelismy). co do japoni to sprawa jest troche inna, oni wczesniej od polowy lat 70 biegli szybciej niz inni, w koncu peklo, a co doreal estate to wina stop % ktore blokowaly realna gospodarke, w zasadzie to wina deflacji. teraz modelu japonskiego juz nikt nie powiela:)
~xxx odpowiada ~mantis
Czlowieku ty chyba zmysly postradales. Bedzie rosnac bo co?? Bo nie jestesmy najdrozszym krajem w europie tylko prawie najdrozszym? Bo nadchodzacy niz demograficzny to sciema? Bo duzo innych bo.. ?

Ceny juz w tym momencie sa ABSURDALNE w porownaniu do rynkow europejskich, na ktorych koszta pracy sa znacznie wyzsze (wiec koszty
Czlowieku ty chyba zmysly postradales. Bedzie rosnac bo co?? Bo nie jestesmy najdrozszym krajem w europie tylko prawie najdrozszym? Bo nadchodzacy niz demograficzny to sciema? Bo duzo innych bo.. ?

Ceny juz w tym momencie sa ABSURDALNE w porownaniu do rynkow europejskich, na ktorych koszta pracy sa znacznie wyzsze (wiec koszty budowy tez) a ceny porownywalne nawet jak przeliczymy je na zlotowki i nie wezmiemy pod uwage zarobkow. A u nas jeszcze sie kupuje na kredyt 30 lat, ktory cene winduje calkiem w sufit.

W Polsce banka sie trzyma tylko dlatego bo banki wciskaja kredyty tak jak moga ale zaczynaja miec coraz bardziej pod gorke. Wszystkie nowe rekomendacje, ograniczenia rodziny na swoim, czy inne bardziej czy mniej udane pomysly przykreca kredyty, ktore staly sie oficjalna waluta zakupu mieszkan.

Rosnac juz nie ma dla kogo bo zagraniczni inwestorzy przejechali sie juz u siebie a w Polsce ubywa idiotow, ktorzy sie daja nabrac na takie ceny (chyba ze maja klapki na oczach i nie siegaja wzrokiem poza swoje miejsce zamieszkania).

Tak wiec twoje "mijanie dolka" to jest co najwyzej "ostatnie tchnienie umierajacego"..
~bauer odpowiada ~xxx
dokładnie się z Tobą zgadzam... a dla widzących dalsze wzroty to proponuje poszukać sobie na bankierze wypowiedzi wilkiego analityka z OF który wspomina o likwidacji RNS od stycznia dla mieszkań uzywanych ,których dofinansowuje się w tym programie 60 %, 26 % budowy domów a reszta, to mieszkania nowe...
W związku z tym radze tym
dokładnie się z Tobą zgadzam... a dla widzących dalsze wzroty to proponuje poszukać sobie na bankierze wypowiedzi wilkiego analityka z OF który wspomina o likwidacji RNS od stycznia dla mieszkań uzywanych ,których dofinansowuje się w tym programie 60 %, 26 % budowy domów a reszta, to mieszkania nowe...
W związku z tym radze tym wieszczon stałych wzrostów się zainteresować co się będzie sprzedawało jak zlikwiduja w 2012 roku całkowicie ten chory program? Co bedzie sztucznie podtrzymywało te "niby wzrosty" jak nie będzie ludzi stać na kupowanie po kosmicznych cenach?

Dokładnie taka sama sytuacja jest obecnie w USA gdzie państwo przestało dopłacac do zakupu nieruchomosci i od razu nastąpił ogromny spadek sprzedaży (największy od 60 lat) i od tego momentu zaczynają ekonomiści głosić prawdy o drugim dnie kryzysu...

Nic nie rośnie wiecznie i w końcu przychodzą spadki a im szybciej coś rosło, to tym prędzej i dalej spadnie
~abc odpowiada ~mantis
masz rację - modelu japońskiego już nikt nie powiela. nie jest to jednak powód do radości, bo obecne drukowanie pieniędzy skończy się w rezultacie jeszcze gorzej...

twierdzisz, że minęliśmy właśnie dołek. ekonomiści spoza main-streamu, a ostatnio i coraz więcej tych drugich, są innego zdania. dane sprzedaży ze stanów - najgorsze
masz rację - modelu japońskiego już nikt nie powiela. nie jest to jednak powód do radości, bo obecne drukowanie pieniędzy skończy się w rezultacie jeszcze gorzej...

twierdzisz, że minęliśmy właśnie dołek. ekonomiści spoza main-streamu, a ostatnio i coraz więcej tych drugich, są innego zdania. dane sprzedaży ze stanów - najgorsze od kilkudziesięciu lat. wykres sprzedaży z wielkiej brytani, po początkowym lekkim odbiciu, już znowu wrócił w okolice niedawnych minimów, a wcale nie jest powiedziane, że to koniec. dlaczego akurat my mielibyśmy być w innej sytuacji...? bo chyba nie opierasz się na przedwyborczych pokazówkach premiera i zapewnieniach o "zielonej wyspie" :-) gdyby tak było, to skąd potrzeba podnoszenia podatków...
~AsiaMasia
zobacz też tu:

http://kredyt-na-mieszkanie.blogspot.com/
~Antek
Porównując obecne ceny z tymi sprzed roku to i tak jest spoko. Zresztą jak się dobrze poszuka to i w centrum można znaleźć mieszkanie za 7,5k z metra
~franek
Eno,to okazja jak cholera..... a ile musisz odkładać na m2?Nie wydaje się Wam że to jest chore?W jakim kierunku idzie ten Nasz rozwój gospodarczy skoro 10 lat temu miekszanie nie było niczym szczególnym(raczej każdy myślał by zamienić je na dom) a teraz się wszyscy cieszą że jak dobrze pójdzie to może niedługo będą mogli dostać 40-Eno,to okazja jak cholera..... a ile musisz odkładać na m2?Nie wydaje się Wam że to jest chore?W jakim kierunku idzie ten Nasz rozwój gospodarczy skoro 10 lat temu miekszanie nie było niczym szczególnym(raczej każdy myślał by zamienić je na dom) a teraz się wszyscy cieszą że jak dobrze pójdzie to może niedługo będą mogli dostać 40-letni kredyt na m3 w okazyjnej cenie 500000zł...........(ile to średnich krajowych?)
~bobo odpowiada ~franek
ja swoje ,jakims cudem, sprzedalem ,i jestem caly szczesliwy .Kupilismy je ,na szczescie za gotowke ,miala to byc inwestycja ,pod wynajem,ale jak sie okazalo ze zmiany w prawie odnosnie wynajmu sa tylko kosmetyczne ,zaraz po wykonczeniu wystawilismy na sprzedaz,i po pol roku poszlo nawet z zyskiem minimalnym,ale zawsze ,ktory sie ja swoje ,jakims cudem, sprzedalem ,i jestem caly szczesliwy .Kupilismy je ,na szczescie za gotowke ,miala to byc inwestycja ,pod wynajem,ale jak sie okazalo ze zmiany w prawie odnosnie wynajmu sa tylko kosmetyczne ,zaraz po wykonczeniu wystawilismy na sprzedaz,i po pol roku poszlo nawet z zyskiem minimalnym,ale zawsze ,ktory sie pokazal tylko dlatego ze wszystko wewnatrz sam zrobilem ,gdybym wzial ekipe to doplacilbym,oferty byly takie ze ledwo pokrywaly cene zakupu w stanie deweloperskim .
to prawda ,ceny sa zdecydowanie za wysokie,ale jest jeszcze jedna rzecz o ktorej zaden z forumowiczow nie pisze ,mianowicie inflacja i dewaluacja pieniadza.Dzisiaj rata powiedzmy 1,500 jest czyms zdecydowanie ciezszym do udzwigniecia niz bedzie za 10 lat
ponadto jakas czesc kapitalu zostanie w tym czsasie splacona ,wiec rata dodatkowo sie pomniejszy ,niestety tym ktorzy wynajmuja od kogos rata wzrosnie bo ceny wynajmu wzrosna ,,,mowimy tu o dzilaniu rynku w normalnych warunkach nie kryzysowych jakie sa teraz .

oczywiscie nic nie zmienia faktu ze mieszkania sa za drogie .aczkolwiek jest to jeden z aspektow godny rozwazenia ,,, no chyba ze gospodarka sie nie podzwignie i wszystko pierd,,,nie , bo jak widze bardzo mocne przeslanki ku temu sa ,to wtedy rzeczywiscie nie ma sensu nawet dyskutowac o czymkolwiek niz jakies sposoby na przetrwanie na poziomie absolutnego minimum

Powiązane: Nieruchomości

Polecane

Najnowsze

Popularne

Ważne linki